|
|
|
|
|
Jeśli chcesz być informowany na bieżąco o wydarzeniach, wprowadź tu swój e-mail.
|
|
|
|
|
|
STATYSTYKA
|
| |
|
|
|
|
| nr 7 (186) 05.04.2007 r. |
Numer 7 (186) "Ziemi Makowskiej" kilka wybranych artykułów
 "Ziemia Makowska" zainicjowała swoją działalność 22 lutego 2000 roku
Mazowieckie wierszowanie
Kilka słów o "Ziemi Makowskiej"...
Zmiana w regulaminie
Niczym Małysz dla Wisły
Macierzyństwo
Epilog do moich artykułów
Szanowni Państwo!
W dniu dzisiejszym przekazuję Wam ostatnie już wydanie „Ziemi Makowskiej”. Przez okres czterech lat miałam przyjemność kierować redakcją Ziemi Makowskiej i muszę przyznać, że redagowanie jej to jedno z najtrudniejszych, ale i najbardziej inspirujących wyzwań, przed jakimi stanęłam w mojej niedługiej, zawodowej karierze. Mam nadzieję, że wraz z zespołem redakcyjnym, udało mi się tchnąć w Ziemię Makowską nową energię i tworzyć pismo, które pulsowało rytmem życia powiatu i rzetelnie informowało o najważniejszych wydarzeniach z życia naszej społeczności. Informowaliśmy Państwa o ludziach, ich problemach i inicjatywach, o których moim zdaniem, powinni dowiedzieć się inni mieszkańcy. Byliśmy obiektywni, aktualni, myślę też, że ciekawi. Szkoda tylko, że za mało czytelników mieliśmy wśród Państwa. Okazuje się, że najtrudniej czyta się o rzeczach dobrych i ludziach z inicjatywami społecznymi. Trochę, zasmuca fakt, że to, co dobre i prawdziwe, jest tak dalekie naszemu społeczeństwu. O zniknięciu Ziemi Makowskiej decyduje czynnik ekonomiczny, a jak się okazuje, prawa rachunku ekonomicznego są bezwzględne! W dniu dzisiejszym pragnę podziękować za zainteresowanie „Ziemią Makowską” wszystkim jej Czytelnikom – za opinie, komentarze i inne reakcje związane z jej wydawaniem – bowiem bez nich trudno sobie wyobrazić sens naszej pracy. Dziękuję Czytelnikom, ale najbardziej dziękuję Zespołowi Redakcyjnemu – Pani Annie Skoniecznej, która od początku istnienia Ziemi Makowskiej jest członkiem zespołu redakcyjnego, która często poruszała problemy ludzi niepełnosprawnych, chorych, ubogich i nie tylko…Potrafiła do nich dotrzeć i z nimi rozmawiać. Pani Dorocie Kruk - młodej osobie o wielkim talencie pisarskim, która spełniła moje oczekiwania i myślę, że nie tylko moje! Panu Adamowi Trofiniakowi – młodemu człowiekowi, który zadbał w naszej gazecie o sport - ważny element w naszym życiu, a zwłaszcza w życiu dzieci i młodzieży. Dziękuję Wam Bardzo! Dziękuję również wszystkim tym, którzy tworzyli Ziemię Makowską razem z nami. Panu Lechowi Gołębiewskiemu, Panu Ryszardowi Dąbrowskiemu, Panu Janowi Chylińskiemu i wielu, wielu innym osobom bardzo mocno związanym z Ziemią Makowską, których nazwiska pamiętam, ale nie sposób wszystkie je wymienić.
redaktor naczelna Marta Lipińska
„Ziemia Makowska” zainicjowała swoją działalność 22 lutego 2000 roku
 Uroczystość rozpoczynająca działalność dwutygodnika
Uroczysta inauguracja Dwutygodnika Samorządowego „Ziemia Makowska” odbyła się w dniu 22 lutego w sali konferencyjnej hotelu „LECHRIS” w Makowie Maz. Gośćmi spotkania m.in. byli Wicemarszałek Województwa Mazowieckiego Jerzy Dobek, Starosta Makowski Kazmierz A. Białobrzeski, Przewodniczący Rady Powiatu Józef Stopa, Wicestarosta Janusz Gójski, członkowie Zarządu Powiatu, burmistrzowie miast Maków Mazowiecki i Różan, wójtowie gmin powiatu makowskiego. Zaproszenie przyjęli również szefowie instytucji, z którymi Redakcja zamierzała prowadzić stałą współpracę: Komendanci Powiatowi Policji i Państwowej Straży Pożarnej, dyrektor Miejskiego Ośrodka Kultury w Makowie Mazowieckim, prezes Fundacji „O UŚMIECH DZIECKA”. Obecni byli też przedstawiciele lokalnych mediów (Radio „OKO” Ostrołęka, „Tygodnik Ostrołęcki” i „Makowska Gazeta Powiatowa”) oraz przedstawiciele biznesu sponsorujący uroczystość.
 Pierwszy skład redakcji: od lewej: Okładka 1. numeru "Ziemia Makowska" Beata Marek, Marek Zakrzewski (redaktor naczelny), Anna Skonieczna
„Ziemia Makowska” w latach 2000-2007
Redaktorzy naczelni: Marek Zakrzewski (luty 2000 - czerwiec 2000) Alina Melnicka (lipiec 2000 – grudzień 2000) Marek Napiórkowski (styczeń 2001 – wrzesień 2002) Łukasz Jakubowski (wrzesień 2002 – kwiecień 2003) Marta Lipińska (maj 2003 – kwiecień 2007)
W skład zespołu redakcyjnego wchodzili: Anna Skonieczna Beata Marek Marek Napiórkowski Alina Melnicka Marta Nożyńska Łukasz Jakubowski Katarzyna Tartanus Wojciech Lesiński Grzegorz Gajewski Izabela Nosal Aleksandra Gos Dorota Kruk Adam Trofiniak
Rysowali: Jacenty Frankowski Tomasz Bielawski Olga Sepełowska
Społecznie współpracowali z redakcją: Lech Gołębiewski (zdrowie) Ryszard Dąbrowski (sport) Andrzej Komsta (sport) Piotr Matejuk (historia)
Korekta: Jolanta Włoczkowska Marianna Bukowska
Pierwsze zdjęcia do ZM Kazimierz Modzelan
W związku z zawieszeniem wydawania przez Starostwo Powiatowe w Makowie Mazowieckim Dwutygodnika Samorządowego „Ziemia Makowska”, Zarząd Powiatu pragnie bardzo serdecznie podziękować Redaktorom Naczelnym czasopisma, którzy kierowali redakcją począwszy od 22 lutego 2000 roku, tj. od dnia wydania pierwszego numeru, Zespołom Redakcyjnym, osobom współpracującym z wydawcą, Burmistrzom, Wójtom, pracownikom samorządowym oraz zakładom pracy, instytucjom i organizacjom społecznym za wspólną pracę przy tworzeniu naszego czasopisma. Mamy nadzieję, że Dwutygodnik „Ziemia Makowska” dobrze służył mieszkańcom powiatu makowskiego, prezentując aktualną problematykę poszczególnych miast i gmin, nie zapominając o sprawach dnia codziennego, radościach, kłopotach oraz, że spełnił oczekiwania swoich Czytelników. Dziękujemy za promocję ziemi makowskiej oraz wysiłek włożony w rozwój naszego powiatu.
Zarząd Powiatu w Makowie Mazowieckim
Mazowieckie wierszowanie
*** Smutek dzwoni o szyby kłuje w oczy milczącym telefonem upada pierwsza łza Smutek kuli moje piersi przytłacza ramiona Smutek rośnie, pęcznieje, obezwładnia, wytrzeszcza oczy jak strach otwieram drzwi i okna ale on nie wietrzeje wypełniam dom ciężką, wilgotną prawdą i skrapla się na rzęsach moich zachmurzonych oczu mój Smutek mój ból ni łzy nie obchodzą nikogo
*** Więc pomyślałeś, pamiętałeś! Kruchej nadziei uczepiona muskam słuchawkę telefonu… Mogłam biec spłonąć w twych ramionach gdy niespodzianie sygnał dałeś… Z taką pewnością to mówiłeś… jakbym kochaniem twoim była… Ach! Tak malutko brakowało aby pobiegła ćma do światła… Pocałunkami bym okryta Wracała potem grzeszna…syta… Niechby nareszcie to się stało, co przecież nieuniknione jest. …Niechby przyjęła, przytuliła drżeniem twych dłoni mi podane oszołomienie, woń mężczyzny i każde kłamstwo wyszeptane…
Autorką wierszy jest Anna Skonieczna, która jako jedyna jest członkiem zespołu redakcyjnego „Ziemi Makowskiej” od chwili jej powstania. Opublikowane wiersze dały autorce I miejsce w Konkursie Poetyckim „O wstęgę Orzyca”.
Kilka słów o „Ziemi Makowskiej”…
Janina Włoczkowska
Pani Janina ma w domu małe archiwum dwutygodnika. Kupuje go od początku, czyli od 2000 roku. Każdy egzemplarz wpina do segregatora. Wcześniej sama spisywałam to, co działo się w Makowie – mówi pani Włoczkowska – dałam sobie spokój, bo wy o tym pisaliście. Panią Janinę interesuje nie tylko opis bieżących wydarzeń, lecz także artykuły o tematyce historycznej i kulturalnej. Jestem bardzo zainteresowana historią Makowa - dopowiada – zbieram stare zdjęcia. Szczególnie utkwiło mi w pamięci opublikowane w „Ziemi” w 2001 r. zdjęcie odnalezione w USA przedstawiające przeprawę wojsk niemieckich przez Orzyc we wrześniu 1939r. Jako stała czytelniczka pani Włoczkowska może ocenić, jak zmieniała się „Ziemia” w ciągu 6 lat istnienia? W tej chwili podajecie więcej informacji niż kiedyś – odpowiada – teraz jest więcej krótszych artykułów.
Jan Chyliński
Prezes „Fundacji o Uśmiech Dziecka” czuje się w jakiś sposób ojcem gazety. Był przy jej tworzeniu. Zależało mi na niej. Czuję się związany emocjonalnie z dwutygodnikiem – mówi. – Mam wszystkie gazety od nr 1. Często do nich wracam. W niej zawarte były informacje o wydarzeniach, ludziach, historii. To była najlepsza kronika powiatu. Pan Chyliński nie jest w stanie powiedzieć, który artykuł utkwił mu najbardziej w pamięci. Było dużo publikacji, które mnie zainteresowały. Tyle przez te 6 lat było napisane, że nie mógłbym wybrać jednego artykułu. Dla Jana Chylińskiego „Ziemia Makowska” stanowiła swoistego rodzaju kronikę powiatu. Ta gazeta zataczała coraz szersze kręgi, daleko poza powiat. Kiedy wyjeżdżałem za granicę, mogłem się pochwalić gazetą. Tam były umieszczane wszystkie ważniejsze wydarzenia. A zmiany? To chyba zależy od drukarni, ale jakość wydruku jest dużo lepsza. Poza tym gazeta z numeru na numer staje się ciekawsza. Jest coraz mniej błędów.
Joanna Koperska
Pierwszy kontakt z „Ziemią Makowską” Asia miała dzięki szkole. Nauczyciele często przynosili na lekcje dwutygodnik, kiedy opisywane były uroczystości szkolne albo uczniowie. Często też czytano „Ziemię” w bibliotece. Najbardziej zapamiętała artykuł, w którym opisany był konkurs przeciw paleniu papierosów w Zespole Szkół im. Żołnierzy Armii Krajowej, ponieważ brała w nim udział. Pamięta też siebie w gazecie, kiedy na czas Dni Makowa została burmistrzem miasta. Jak zareagowała, kiedy dowiedziała się, że jej mama będzie w „ZM”? Do ostatniej chwili o tym nie wiedziałam, więc byłam zaskoczona – odpowiada – ale idealnie oddaliście jej charakter. To, co Asi podobało się w dwutygodniku to rzetelność, dobry podział tematyczny oraz to, że pisano o najważniejszych wydarzeniach. Gazeta miała też zachęcające nagłówki – mówi – tylko mogłaby być kolorowa.
Daniel Turowski
Daniel zna „Ziemię” od początku. Miałem z nią ciągły kontakt – mówi – ponieważ moja mam często przynosi pismo do domu. Jego zdaniem większość artykułów była interesująca, ale najbardziej zapamiętał te, które dotyczyły jego kolegów, grających w zespole muzycznym oraz wystawy fotografii Piotra Gortata. Chętnie czyta też artykuły sportowe. Miło się robi, kiedy zobaczy się kogoś znajomego w gazecie – tłumaczy. –Z „Ziemi” mogłem się również dowiedzieć, co szykują nam nasi lokalni politycy, chociaż to było zazwyczaj mało interesujące. Do szaty graficznej nie ma zastrzeżeń, choć oczywiście fajnie byłoby oglądać kolorowe zdjęcia.
Emilia Gołębiewska
Emilia jest czytelniczką „Ziemi Makowskiej” od roku. Czyta zazwyczaj od przypadku do przypadku. Podobało jej się to, że redakcja uczestniczyła praktycznie we wszystkich uroczystościach powiatowych. Najbardziej zainteresował ją artykuł „Matki, żony i teściowe…”, zwłaszcza historia miłosna Teresy Jakubiak. Zaletą „Ziemi Makowskiej” było to, że podejmowała różnorodną tematykę – mówi Emilia – i każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Ukazywanie się u was felietonów Magdy Wisniewskiej również uważam za plus. Nie podobało jej się natomiast to, że niektóre artykuły były za krótkie i nie wyczerpywały tematu, a na zdjęciach pojawiały się wciąż te same osoby. No i oczywiście, o czym wspominali już przedmówcy, czarno-białe zdjęcia. Po „Ziemię” sięgała wtedy, kiedy zainteresowała ją okładka. Najczęściej jednak nie kupowała. Czasem tylko w sklepie podchodziłam z koleżanką do stoiska i przeglądałyśmy. Czytałyśmy, co nas interesowało, ale żeby kupować, to raczej nie.
Tekst i fot. Dorota Kruk
Zmiana w Regulaminie W piątek, 30 marca, ostatni raz „Ziemia Makowska” gościła na obradach Rady Powiatu. Oprócz szeregu uchwał podjęto również tę, dotyczącą zmiany w Regulaminie Organizacyjnym Starostwa Powiatowego, która wiąże się z zamknięciem naszego dwutygodnika. Podczas V Zwyczajnej Sesji Rady Powiatu przyjęto m.in. informację starosty z działalności Zarządu Powiatu między sesjami, informację o stanie bezpieczeństwa i porządku publicznego na terenie powiatu makowskiego, którą przedstawił komendant KPP Zbigniew Skałkowski. Na sesji wprowadzono również zmiany do Regulaminu przyznawania i przekazywania stypendiów na wyrównywanie szans edukacyjnych. Podjęto również uchwałę w sprawie zadań określonych w ustawie o rehabilitacji zawodowej i społecznej oraz zatrudniania osób niepełnosprawnych. Na realizację zadań środki finansowe pochodzić będą z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. Najbardziej znamienna była jednak uchwała zmieniająca Regulamin Organizacyjny Starostwa Powiatowego, w wyniku której nastąpi połączenie Wydziału Rolnictwa i Ochrony Środowiska z Wydziałem Promocji i Rozwoju Gospodarczego. Nowy wydział funkcjonował będzie pod nazwą: Wydział Rolnictwa, Ochrony Środowiska, Promocji i Rozwoju Gospodarczego. Do jego zakresu należeć będzie ochrona środowiska, rolnictwo, leśnictwo, łowiectwo, ochrona przyrody, gospodarka wodna, gospodarka odpadami oraz geologia, realizacja przedsięwzięć promocyjnych powiatu i wspieranie rozwoju gospodarczego. Obradom przysłuchiwali się uczniowie Zespołu Szkół im. Żołnierzy Armii Krajowej w ramach lekcji z elementów prawa. W niektórych momentach byli oni bardziej zdyscyplinowani niż zaproszeni goście.
 Młodzież z makowskiego Zespołu Szkół
Tekst i fot. Dorota Kruk
Czy powiat makowski ma szansę stać się sportowym zagłębiem talentów? Niczym Małysz dla Wisły Wielokrotnie podkreślałem w moich artykułach ogromną rolę jaką pełni sport w promocji miast i miasteczek. Moje poglądy potwierdził, niedawno emitowany w TVP, reportaż dokumentujący wzrost turystyki i przyspieszony rozwój miasta Wisły co jest następstwem fenomenu Adama Małysza. Od kiedy zaistniał on na arenie międzynarodowej rzesze turystów przemierzają jego rodzinne miasto, by obejrzeć miejsca, w których bywa nasz „orzeł”, w których trenować od najmłodszych lat. Przepełnia ich nadzieja, że może uda się spotkać skoczka, zdobyć autograf, a może nawet zrobić sobie zdjęcie z mistrzem. Być może jest szansa że nasz Maków mógłby kiedyś „wydać na świat” taki unikat…
 Mecze MKS-u Makowianki Maków Maz. przyciągają coraz większą ilość publiczności
Makowski sport opisuję około 2 lat. W tym czasie miałem wielką przyjemność poznać to środowisko, o którym wcześniej moja wiedza była znikoma. W tym czasie spotkałem też ludzi, o których mógłbym napisać książkę. Natchnęli mnie oni przekonaniem, że nasz malutki Maków jest w stanie dokonać wielkich rzeczy, że nie musimy być jedynie tłem dla większych miast, które na sport wydają miliony.
Łaźnia „kuźnią Hefajstosa”? W gronie makowskich sportowców, bez dwóch zdań, największymi sukcesami pochwalić się mogą sztangiści. Aż trudno uwierzyć w to, że w starej łaźni żydowskiej swój talent „oszlifowała” Iwona Mikołajczewska, brązowa medalistka w rwaniu Mistrzostw Europy w podnoszeniu ciężarów w Spale w 1999 i złota medalistka w rwaniu i brązowa w dwuboju na Mistrzostwach świata w Pradze w roku 2000. Zawodniczka ta, startowała wtedy w barwach makowskiego LSSS-u. Niestety z powodu braku sponsora po tych wydarzeniach zakończyła karierę.
 Grzegorz Pepłowski obecnie najlepszy Rafał Zalewski ma dopiero 15 lat, a stał się zawodnik makowskiego LSSS „START” już istotnym zawodnikiem makowskiego Maków Maz. LSSS „START” Maków Maz.
Mimo tego tradycje medalowe w makowskim klubie nie umarły. Najświeższym powodem do radości w tej dziedzinie może być zakwalifikowanie się: Rafała Zalewskiego, Krzysztof Brzęckiego, Przemysława Kupisa, Łukasza Kobylińskiego, Tomasza Zalewskiego, Grzegorza Pepłowskiego, Adriana Ślesickiego i Mariusza Bartosiewicza do najważniejszej, obok mistrzostw kraju, imprezy juniorskich sportów wyczynowych – Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży, do której się obecnie przygotowują. W gronie tych młodych, z całą pewnością utalentowanych, zawodników znajdują się również obecni medaliści mistrzostw polski do lat 17. W imprezie tej, rozgrywanej w dniach 3-5 listopada 2006 roku w Siedlcach, Grzegorz Pepłowski wywalczył srebrny medal w rwaniu, brązowy w podrzucie i dwuboju, został również szóstym zawodnikiem turnieju według klasyfikacji Sinclaira. Natomiast Mariusz Bartosiewicz został srebrnym medalistą w podrzucie i brązowym w dwuboju. Niebywałym wręcz wydarzeniem było zajęcie trzeciego miejsca, na ponad trzydzieści startujących klubów, w tym turnieju w klasyfikacji drużynowej. Makowianie wyprzedzili wtedy m.in. CLKS Mazovii Ciechanów (6 lokata) i WLKS Siedlce (8), ustępując jedynie Tarpanowi Mrocza i CWSPC Zawiszy Bydgoszcz. Nasi sztangiści również dobrze rozpoczęli obecny sezon. Na imprezie inaugurującej tegoroczne zmagania, XVIII Turnieju Wyzwolenia o Puchar Prezydenta Miasta Ciechanowa, Przemysław Kupis wywalczył to trofeum w kategorii juniorów do lat 16, a Adrian Ślesicki był trzeci w roczniku 17-18 lat. Jednak nie zawsze LSSS „START” Maków Maz. może zakoczyć swe boje pełnym sukcesem. Przykładem może być wywalczony w roku ubiegłym awans do II ligi podnoszenia ciężarów. Makowianie niestety z powodów finansowych nie wzięli w niej udziału. Najbardziej boli fakt, że w roku obecnym wyniki naszych zawodników pozwoliłyby na awans do I ligi i powalczenie z tymi najlepszymi.
Potęga tkwi w młodości!
Zespół seniorów MKS-u Makowianka Maków Maz. to głównie młodzi zawodnicy
Drugą gałęzią makowskiego sportu, o której przy okazji tego artykułu zapomnieć nie można, jest piłka nożna. Co prawda MKS Makowianka Maków Maz. w sezonie 2005/06 spadła do Ciechanowsko – Ostrołęckiej Ligi Okręgowej, to w obecnej chwili, po 16 kolejce i zwycięstwie 2:1 nad liderem – MKS-em Przasnysz, wydaje się być na najlepszej drodze do powrotu do Mazowieckiej Ligi Seniorów. W zespole króluje młodość podparta fundamentem w postaci Piotra Dudy, który z Przasnyszem rozegrał świetny mecz. Poza tym Makowianka może się pochwalić takimi zawodnikami jak: Michał Złotkowski, Łukasz Walat, Piotr Gutowski i bracia Pragacze, których w drużynie nigdy za wielu. Pomimo zaskakującej porażki z Orlętami Baboszewo w 15 kolejce, makowianie zdołali utrzymać drugą pozycję w tabeli ligi, ustępując jedynie pokonanemu ostatnio Przasnyszowi, który wyprzedza nas dzięki lepszemu bilansowi bramkowemu.
 Mirosław Piątek ze swoją drużyną żaków MKS-u Makowianka Maków Maz.
Jednak nie pomniejszając zasług tych starszych mozna powiedzieć, że prawdziwa siła MKS-u tkwi w młodszych zespołach. Juniorzy zajmują pierwsze miejsce, w słabej co prawda ale zawsze, Ciechanowsko-Ostrołęckiej Lidze Młodszych Juniorów. Żaki, po rundzie jesiennej, są liderami tabeli swojego rocznika Ciechanowsko-Ostrołęckiego Okręgowego Związku Piłki Nożnej. Orliki po ostatniej rundzie zajmowały I miejsce w tabeli Warszawskiej Ligi Orlików 7-osobowych grupy IV. Najsłabiej, bo na miejscu 11 w grupie I, uplasowali się zawodnicy rocznika 1993, grywający w bardzo mocnej Młodzieżowej Lidze Trampkarzy Młodszych.  Juniorzy MKS-u Makowianka Maków Maz. Zbigniew Olbryś z orlikami MKS-u Makowianka Maków Maz., którzy wraz z Żakami i trampkarzami są również piłkarzami UKS-u „Dwójka” Maków Maz.
Ponadto zawodnicy trampkarzy, żaków i orlików należą do Uczniowskiego Klubu Sportowego „Dwójka” Maków Maz., działającego przy Zespole Szkół nr 2 w Makowie Maz. Dzięki temu moga brać udział w licznych turniejach piłki halowej i na trawie, które pozwalają im wzbogacać swoje umiejętności. Dzięki relacjom z tych turniejów i meczy ligowych przez artykuły naszego dwutygodnika przewineły się imiona takich obiecujących zawodników jak: Jakub Gamdzyk, Radosław Piątek, Przemysław Jędraszko, Bartosz Sosnowski, Michał Poniatowski, Adam Skrzecz, Maciej Żurawiński, Bartłomiej Lipiński, Łukasz Otłowski, Kamil Włodarski, Krzysztof Różycki, Bartosz Matuszewski i wielu wielu innych. Biorąc pod uwagę samą, tegoroczną przerwę zimową w rozgrywkach ligowych poszczególne roczniki UKS-u odniosły szereg sukcesów w wielu turniejach halowych, na które są bardzo chętnie zapraszani. W ciągu tych czterech miesięcy odnieśli pięć zwycięstw, a w kolejnych siedmiu imprezach plasowali się w pierwszej trójce. Do najważniejszych sukcesów należy m.in. II miejsce rocznika 97’ w Mazowieckim Turnieju „Nadziei Piłkarskich” rozegranym 7 stycznia w Piasecznie (Kamil Włodarski został wybrany najlepszym zawodnikiem turnieju a drużyna otrzymała nagrodę fair play), I miejsce w Halowym Turnieju Piłki Nożnej o Puchar Drukarni „WEMA” (Michał Poniatowski został królem strzelców), który odbył się 6 stycznia w Warszawie. UKS jest również głównym organizatorem co rocznego Ogólnopolskiego Turnieju Piłki Nożnej o Puchar Burmistrza Miasta Makowa Mazowieckiego, w którym w roku ubiegłym rocznik 95’ „Dwójki” zwyciężył (Przemysław Jędraszko – najlepszy piłkarz turnieju, a Krzysztof Różycki – król strzelców), zaś rocznik 93/94 zajął II miejsce (najlepszy bramkarz – Sławomir Jankowski)
Wszystko dzięki fanatykom
 Ireneusz Pepłowski wraz z zawodnikami LSSS-u „START” Maków Maz. Zdjecie pamiątkowe z Mistrzostw Województwa juniorów do lat 18 w Makowie Maz. 24 II 2007 Jednak wszyscy Ci sportowcy bez fachowego zaplecza trenerskiego nigdy nie doszli by do tego co osiągnęli. Ci „fanatycy”, jak ostatnio jeden z rozmówców ich określił, pracują najczęściej społecznie. Część z nich od czasu do czasu otrzymuje jednorazowe dofinansowanie z Urzędu Miasta, które z miejsca wydają na podstawowe potrzeby swoich podopiecznych. To oni, często za własne pieniadze lub dzięki przychylności rodziców, organizują wyjazdy zawodników na turnieje. Są trenerami, opiekunami i najczęściej pierwszymi osobami, do których kierują się ich wychowankowie. Można powiedzieć, że są fanatykami swoich dziedzin sportowych, dla których gotowi są zrobic niemalże wszystko. Mówię tu o ludziach takich jak: Ireneusz Pepłowski, Wojciech Traczewski, Krzysztof Kymona, Zbigniew Olbryś, Anna i Mirosław Piątek. Prawda jest taka, że ludzie Ci są w naszym powiecie nie do ocenienia. Ludzie Ci są ojcami sukcesów makowskiego sportu i myślę, że ich działalność powinna być bardziej doceniona, co ja czynię przy okazji tego artykułu.
Działacze i trenerzy łączcie się!
 Krzysztof Kymona z córką, Anna i Mirosław Piątek wraz z dwoma drużynami UKS-u „Dwójka” Maków Maz.
Częściowym rozwiązaniem problemów trapiących makowski sport wydawałaby się solidarność. Warto by zorganizować spotkanie działaczy, trenerów i sportowców z terenu naszego powiatu, którego celem byłoby wypracowanie jednolitego i przede wszystkim spójnego systemu szkolenia. Jeżeli nasi sportowcy mają mieć szanse na zaistnienie, potrzebne by było ograniczenie dziedzin, w których specjalizowali by się makowianie. Na dzień dzisiejszy, patrząc na dokonania naszych zawodników słuszne wydaje się zainwestowanie w piłkę nożną, podnoszenie ciarów i ewentualnie lekkoatletykę nie wymagającą wielkich nakładów finansowych czy też sprzętowych. Ograniczając ilość dziedzin sportowych do tych, w których odnosimy największe sukcesy można by skupić środki finansowe na nich oraz nakierunkować szkolenie w tych dyscyplinach już uczniów szkół podstawowych. Gdyż – 95% sukcesu to praca, a tylko 5% to talent – podkreślił Ryszard Dąbrowski.
Tekst i foto Adam Trofiniak
MACIERZYŃSTWO Zajście w ciążę zaczyna zupełnie nowy etap w życiu kobiety . Pierwsza ciąża , która jest poważnym doświadczeniem w jej życiu, stanowi początek kształtowania się postawy wobec macierzyństwa. Dlatego kobieta w ciąży kieruje swą uwagę jakby „do wnętrza”, myśląc o tym, co dzieje się z jej ciałem i co odczuwa. Każda w inny sposób odbiera swój stan. Ogromne znaczenie dla samopoczucia kobiet ciężarnych ma siła związku z ojcem poczętego dziecka. Im związek ten jest silniejszy, tym więcej satysfakcji psychicznych odczuwa kobieta. Mające narodzić się dziecko traktuje wówczas jako potwierdzenie głębokiego , uczuciowego związku z ojcem. W ciąży następuje zmiana stosunku kobiety do siebie samej w związku z rozszerzeniem swego „ja” na „my”. Niezwykle ważne dla samopoczucia kobiety ciężarnej jest to, czy ciąża jest pożądana.. Niekorzystnym czynnikiem psychicznym podczas ciąży jest obawa przed nieznanym, lęk przed bólem w czasie porodu i śmiercią oraz obawa przed ekonomicznymi następstwami ciąży i macierzyństwa, a także lęk przed utratą niezależności osobistej oraz atrakcyjności. Dla kobiety poród ma na celu przede wszystkim wydanie na świat żywego i zdrowego dziecka. Momentem dostarczającym matce niezwykle intensywnych przeżyć jest jej pierwszy, cielesny kontakt z noworodkiem. Okres pierwszych dni po urodzeniu jest szczególnie ważny dla właściwego wzajemnego dostosowania się karmiącej matki i noworodka. Macierzyństwo jest niezwykle istotną płaszczyzną samorealizacji kobiety, dlatego przeszkody na drodze do realizacji macierzyństwa w miarę możliwości powinny być usunięte.
 Lech Gołębiewski od początku współpracuje z redakcją "Ziemi Makowskiej", pisząc artykuły o zdrowiu
Epilog do moich artykułów Napisanie kilku słów od siebie nie jest wcale sprawą łatwą, zwłaszcza, kiedy kończy się jakiś etap w życiu, czyli w moim przypadku pisanie do „Ziemi Makowskiej”. Przyszłam do redakcji przed półtora rokiem jako nieopierzony adept dziennikarstwa, przez ten czas wiele się nauczyłam, ale chyba nie obrosłam w piórka, choć może pióro trochę mi się wyrobiło… W epilogu przedstawia się często dalsze losy bohaterów, ja też chciałabym właśnie do nich wrócić, choć może nie o dalszych losach będzie tu mowa. Jako czytelnik lokalnych gazet, mogłam się przekonać, że są na naszym terenie ludzie ciekawi, przyznam jednak szczerze, nie byłam tego w pełni świadoma. Dopiero kiedy sama zaczęłam pisać, uświadomiłam sobie, że liczba ludzi – oryginałów (w pozytywnym sensie), artystów-amatorów, pasjonatów, których poznanie pozwala czasem spojrzeć inaczej na życie – przekracza moje wyobrażenia i, że tak naprawdę mało jest ludzi nieciekawych. Każdy ma jakąś historię, którą chowa dla siebie, a która byłaby na pewno cenna dla innych. Nie jest to myśl jakoś szczególnie odkrywcza, bo przecież już Kora śpiewała: życie bogate, pełne sekretów w szarym człowieku. Proste prawdy jest jednak najtrudniej zrozumieć i tak było w moim przypadku. Czasem było tak, że rozmawiałam z kimś pół godziny, a materiału miałabym na trzy strony. Innym razem znów na odwrót i przez godzinę nie mogłam dowiedzieć się czegoś konkretnego. Pierwszy artykuł, który przeżyłam w sposób szczególny, to pisanie o dworze w Czarnostowie, rodzinnej miejscowości mojej mamy. W czasie poszukiwań materiałów trafiłam na książkę napisaną w latach 50., gdzie opisany był mój dziadek i prababcia. Mama nie wiedziała o istnieniu takiej publikacji. Dostarczyła jej wzruszenia, a mi wzbogaciła obraz dziadka, którego nie dane mi było, niestety, poznać. Wiele wniosło do mojego życia spotkanie z księżną Barbarą Woroniecką z Glinek Starych. Spotkałam dojrzałą kobietę o bardzo delikatnej duszy. Dobrze wychowana i życzliwa. Choć była bardzo skromna czuć było ogromną klasę i wrażliwość. Naprawdę ujęła mnie jej uprzejmość. Najlepiej jednak wspominam Plener Malarsko-Rzeźbiarski, który odbył się w sierpniu br. Spotkałam tam fantastycznych ludzi, dobrych artystów, niezwykłe osobowości. Przychodziłam do nich w porze kolacji. Siedzieliśmy wszyscy przy stole, słuchając opowieści Stanisława Skolimowskiego. A to o tym, jak go podrywał Jarosław Iwaszkiewicz, a to o spotkaniu z Władysławem Broniewskim. Dołączali do niego inni i każdy dzielił się anegdotami i tymi smutniejszymi historiami ze swojego życia. Mówiono o ludziach, którzy pojawiali się na krótko, ale ich ślad pozostał w sercu, o przyjaźniach na całe życie, o sztuce i jej twórcach. Bardzo dobrze wspominam ten czas. Jeszcze przed plenerem pisałam artykuł o jednym z jego uczestników – rzeźbiarzu Andrzeju Sroce z Makowa. Często chodzę na spacery, a że Maków nie jest duży wraca się do tych samych miejsc. Ja przechodziłam ciągle przy podwórku, na którym powstawała rzeźba. Widziałam najpierw pień drzewa, w miarę upływu czasu wyłaniała się z niego interesująca postać. Postanowiłam poznać i opisać tego twórcę. Było to dla mnie bardzo inspirujące spotkanie. Tak jak wizyta u Marka Bronowicza, który urządził sobie w piwnicy istną „Jamę Michalika”. Gdyby mi tylko na to pozwolono, pewnie wcale bym z niej nie wyszła. W czasie moich spacerów często trafiałam na oryginalnych ludzi. Tak było z człowiekiem, który zawsze w parku Sapera wydawał swojemu psu rozmaite komendy, a ten posłusznie je wykonywał. Chodził więc po drabinkach, nosił swój kaganiec, itp., itd. Zanim się odważyłam do niego podejść, trochę się zeszło. Powstał z tego całkiem niezły artykuł, a między nami zawiązała się przyjaźń. Można by wiele mówić o ludziach, o których miałam przyjemność pisać. Byli oni dla mnie zawsze najważniejsi i wiele się od nich nauczyłam. Dzielili się ze mną swoimi pasjami, czasem osobistymi przeżyciami. Oczywiście zdarzyło mi się przez ten czas kilka wpadek i wtedy musiałam pisać sprostowania. Zawsze, kiedy ktoś dzwonił zwrócić mi uwagę, cieszyłam się, że jednak jest ktoś, kto chce czytać to, co ja napiszę. Przeżyłam dwie karczemne awantury, mimo tego, że nigdy nie chciałam nikogo urazić. To jednak jest wpisane w ryzyko zawodowe. Słowo pisane jest przecież dużo trwalsze niż mówione. Na koniec przyznam też, że w moim Wydziale znalazłam fajnych ludzi. Na początku byłam przestraszona. Nowe miejsce, nowi ludzie, pierwsza poważna praca. Po trudnych początkach przyszedł czas, że w czasie urlopu tęskniłam za moimi znajomymi z pracy. W 2. numerze „Ziemi Makowskiej” wicestarosta Janusz Gójski, cytując Charlesa Franklina Ketterlinga, napisał, że „interesuje mnie przyszłość, ponieważ zamierzam spędzić w niej resztę życia”. Ja w ostatnim numerze, chcę to powtórzyć.
Tekst Dorota Kruk
 Obecny skład redakcyjny: od lewej: Dorota Kruk, Marta Lipińska (redaktor naczelna), Adam Trofiniak, Anna Skonieczna
|
|
| Nr 6 (185) 22.03.2007 r. |
Numer 6 (185) "Ziemi Makowskiej" kilka wybranych artykułów
 "Młodzież zapobiega pożarom"
Działać lokalnie, myśleć globalnie
IV Powiatowe Forum Edukacyjne
Uniwersytet Trzeciego Wieku
Wykorzystana "nadzieja"
Eliminacje powiatowe Ogólnopolskiego Turnieju Wiedzy Pożarniczej pt. „Młodzież zapobiega pożarom” „Określ minimalny czas działania oświetlenia ewakuacyjnego od zaniku oświetlenia podstawowego”, „spadek do jakiej temperatury powoduje śmierć organizmu ludzkiego”? Znasz odpowiedź na to pytanie Drogi Czytelniku? A może na to: „Zbieracz należy do armatury wodnej, do czego służy”? Na te zagadnienia odpowiedzieć musieli uczniowie szkół podstawowych, startujący w tegorocznej edycji konkursu wiedzy pożarniczej pt. „Młodzież zapobiega pożarom”. Ich starsi koledzy, ze szkół gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych, mieli jeszcze trudniejsze zadania. Eliminacje powiatowe tego ogólnopolskiego konkursu odbyły się 14 marca w Publicznej Szkole Podstawowej w Różanie. Jest to już XXX edycja tego turnieju, którego głównym celem jest popularyzowanie przepisów przeciwpożarowych i kształtowanie umiejętności w zakresie ochrony ludności, ekologii, ratownictwa i ochrony przeciwpożarowej. Środowy turniej był już trzecim szczeblem tej imprezy. Aby zawodnicy mogli do niego dotrzeć, musieli wpierw przebrnąć przez eliminacje szkolne i gminno-miejskie. Zwycięzcy środowych eliminacji powiatowych mieli zapewniony awans do turnieju wojewódzkiego, a jego triumfatorzy do ogólnopolskiego, którego główną nagrodą jest m.in. ważny przez dwa lata indeks wyższej szkoły pożarniczej. Jak już można się domyśleć, startujący podzieleni zostali na trzy grupy wiekowe: podstawówki, gimnazja i szkoły średnie. Zrozumiałe jest też, że w miarę wieku rósł też poziom trudności pytań. Z rozmowy z jednym ze strażaków Państwowej Straży Pożarnej dowiedziałem się, że aby przygotować się do rywalizacji w najmłodszej kategorii, trzeba opanować wiedzę zawartą mniej więcej na 1000 stron.
 I etap - część testowa W II etapie młodzież zasiadła "oko w oko" z jurorami
Tekst i fot. Adam Trofiniak
Więcej w 6 (185) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
Działać lokalnie, myśleć globalnie Jak wielką rolę odgrywa swobodny przepływ informacji, nikogo nie trzeba już przekonywać. Najpowszechniejszym źródłem zdobywania różnych danych stał się Internet, ale łatwy dostęp do niego mają przede wszystkim mieszkańcy miast. W dużo gorszej sytuacji znajdują się osoby zamieszkujące tereny wiejskie. Ten oraz inne problemy omawiano w piątek, 9 marca, w Czernicach Borowych na konferencji pn. „Społeczeństwo informacyjne i innowacyjność szansą rozwoju regionu”. Konferencję zorganizowała Fundacja Partnerska Grupa Lokalnego Działania „Ciuchcia Krasińskich”, która zawiązała się 20 kwietnia 2006r.w ramach Pilotażowego Programu Leader+, w którym uczestniczą 4 gminy: Karniewo, Krasne, Czernice Borowe i Przasnysz. Na konferencji powiat makowski reprezentowała dyrektor Wydziału Promocji i Rozwoju Gospodarczego Marta Lipińska Gości powitała prezes Fundacji Anna Kenik, starosta przasnyski Zenon Szczepankowski oraz wójt gminy Czernice Borowe Wojciech Brzeziński. Dla pełnego rozwoju – mówił wójt – ważna jest aktywność społeczna na terenie regionu, ale oparta o szersze doświadczenia. Należy więc działać lokalnie, ale myśleć globalnie – zakończył. Podczas konferencji wysłuchano szeregu wykładów specjalistów różnych dziedzin, m.in. Andrzeja Niedka, który wprowadził uczestników w temat spotkania, omawiając od strony teoretycznej podstawowe zagadnienia związane ze społeczeństwem informacyjnym, to jest takim, w którym znaczna część dochodów budżetu pochodzi ze sprzedaży usług związanych z przekazem informacji, a telekomunikacja i informatyzacja zwiększają komfort obywateli. Społeczeństwo informacyjne charakteryzuje się przez 6D, czyli demasyfikację, decentralizację, (brak hierarchii) denacjonalizację, despacjalizację, dezintegrację i dezagregację. Andrzej Niedek mówił również na temat informatyzacji obszarów wiejskich i zapobiegania wykluczenia cyfrowemu oraz o koncepcji budowy strategii społeczeństwa informacyjnego w oparciu o założenia „Mazowieckiej Strategii eRozwoju”.
Najwięcej wykładów poprowadził Andrzej Niedek Goście obecni na konferencji
Tekst i fot. Dorota Kruk
Więcej w 6 (185) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
IV Powiatowe Forum Edukacyjne Gimnazjaliści ze szkół powiatu makowskiego stają przed ważną decyzją, która na pewno wpłynie na ich dalsze losy. Wchodzą bowiem w kolejny etap na swojej ścieżce edukacyjnej – jest nim wybór szkoły ponadgimnazjalnej. Aby zachęcić uczniów gimnazjów do wyboru szkół powiatowych, zorganizowano, już po raz czwarty, Forum Edukacyjne, na którym placówki oświatowe mogły przedstawić swoją ofertę.
Forum odbywało się, podobnie jak w roku poprzednim, w Zespole Szkół im. Żołnierzy Armii Krajowej w Makowie Maz., pod hasłem: „Uczymy się nie dla szkoły, lecz dla zycia”. Prezentacje szkół podzielono na trzy części, aby tłok nie przeszkodził wszystkim uczniom dotrzeć do informacji. Prowadzili je Justyna Jakubowska i Piotr Śledziński, którzy powitali przybyłych tego dnia gości: przewodniczącego Rady Powiatu Romana Zakrzewskiego, starostę Zbigniewa Deptułę, wicestarostę Janusza Gójskiego, przewodniczącą Komisji Oświaty, Zdrowia, Kultury, Prawa i Porządku oraz Spraw Socjalnych Rady Powiatu Janinę Włoczkowską, burmistrza Makowa Janusza Jankowskiego, dyrektor Wydziału Zdrowia, Oświaty i Kultury Fizycznej Starostwa Powiatowego Halinę Szkodę, przedstawiciela Kuratorium Oświaty w Warszawie Delegatura w Ostrołęce Edwarda Góreckiego oraz dyrektorów szkół ponadgimnazjalnych powiatu makowskiego oraz innych placówek oświatowych.
Liceum Ogólnokształcące im. Marii Zespół Szkół im. Żołnierzy Armii Krajowej Curie-Skłodowskiej w Makowie w Makowie
Tekst i fot. Dorota Kruk
Więcej w 6 (185) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
Uniwersytet Trzeciego Wieku Jak głosi łacińska sentencja młodość jest czasem uczenia się, lecz żaden wiek nie jest na to za późny. Hołdując tej zasadzie Miejski Dom Kultury w Makowie Maz. zorganizował Uniwersytet Trzeciego Wieku, którego inauguracja odbyła się 16 marca. Jest to 12 Uniwersytet, który powstał we współpracy z Mazowieckim Centrum Kultury i Sztuki. Wszystkie one działają pod jednym herbem – spiralą.
Inauguracja w MDK-u w Makowie Gościem uroczystości był wicestarosta Janusz Gójski, burmistrz Makowa Janusz Jankowski, dyrektor Centrum Kultury i Sztuki oraz honorowym – aktor i od 35 lat profesor Sztuk Teatralnych Wojciech Siemion, który wygłosił wykład inauguracyjny. Zaproszonych gości i, oczywiście, studentów Uniwersytetu powitała Bożena Pawłowska dyrektor makowskiego MDK-u i inicjator UTW w Makowie. Jak mówiła dyrektor Centrum, pierwszy Uniwersytet Trzeciego Wieku powstał 32 lata temu we Francji, przy Uniwersytecie w Tuluzie w wyniku starań o włączenie ludzi starszych w system kształcenia praktycznego. Dwa lata później za sprawą prof. Haliny Szwarz, przy Centrum Medycznym Kształcenia Podyplomowego w Warszawie, powstał pierwszy UTW w Polsce. Działa tam do dziś i skupia około 1120 członków. Na terenie całego naszego kraju zaś działa obecnie 90 Uniwersytetów z 30 tys. słuchaczy. Wykład aktora poprzedziło odśpiewanie hymnu studenckiego „Alma Mater”, bez którego nie mogłaby się obyć taka uroczystość. Wykonał go młodzieżowy chór złożony z uczniów Zespołu Szkół nr 1 i nr 2 w Makowie Maz., których przygotowała Małgorzata Tomczak.
Wojciech Siemion z licealistką Studentki makowskiego UTW
Tekst i fot. Dorota Kruk
Więcej w 6 (185) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
Inauguracja sezonu: MKS Makowianka Maków Maz. – WKRA Bieżuń 1:1 Wykorzystana „nadzieja” Po przerwie zimowej makowscy kibice mają znowu powód do radości. 17 marca na własnym boisku MKS Makowianka Maków Maz. zainaugurowała rundę wiosenną podejmując trzecią w tabeli WKR-ę Bieżuń. Bohaterem spotkania był Michał Złotowski, który wszedł na boisko w drugiej połowie meczu i uratował remis.
Pracowita zima Zanim przejdziemy jednak do meczu, warto wspomnieć o przygotowaniach do rundy wiosennej. Makowianie w przerwie zimowej rozegrali siedem sparingów, z których w pięciu odnieśli zwycięstwa. Pokonali: 6:0 Termo Klimę Karniewo, 7:1 Orła Sypniewo, 6:2 Orła Goworowo, 4:2 Borutę Kluczbork i 6:0 Iskrę Krasne. Ten ostatni mecz, bardzo brutalny ze strony przeciwników, oprócz korzystnego dla nas wyniku, zakończył się trzema kontuzjami naszych podstawowych zawodników, w tym Michała Złotkowskiego. Poza tym seniorzy ponieśli również dwie porażki: 2:3 z Mazowszem Jednorożec i 2:4 z Kryształem Glinojeck. Ósme spotkanie, z Wieczfnianką Wieczfnia nie doszło do skutku, gdyż przeciwnicy nie dotarli do Makowa Maz. Co do składu drużyny to wielkich rewelacji nie ma. Do Makowianki dołączył tylko jeden nowy zawodnik. Jest nim sprowadzony z Zorzy Sterdyń defensywny środkowy pomocnik – Łukasz Krystosiak, który zadebiutował już w meczu inauguracyjnym.
 Makowianka Maków Maz. 17.03.2007 r.
Tekst i fot. Adam Trofiniak
Więcej w 6 (185) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"... |
|
| Nr 5 (184) 08.03.2007 r. |
Numer 5 (184) "Ziemi Makowskiej" kilka wybranych artykułów
 Głosowali na rzecz rozwoju
Kultura jest jak człowiek
Drewmak Mistrzem! (aaale...)
Różan siatkarskim mistrzem powiatu
Mistrzowie mazowieckiej sztangi
Głosowali na rzecz rozwoju W czwartek, 22 lutego, odbyła się IV Zwyczajna Sesja Rady Powiatu. Podczas obrad radni m.in. przyjęli sprawozdanie z prac Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, wybrali członków Kapituły, która przyznaje odznakę „Zasłużony dla Powiatu Makowskiego” oraz, co chyba najważniejsze, przyjęli Plan Rozwoju Lokalnego Powiatu Makowskiego na lata 2007 - 2013. Maciej Buczkowski, nowy kierownik powiatowego oddziału ARiMR, przedstawił sprawozdanie z pracy Agencji. W tej chwili zajmuje się ona przede wszystkim przyjmowaniem i rozliczaniem wniosków o dofinsowanie z budżetu państwa i funduszy strukturalnych Unii Europejskiej. Są to przede wszystkim płatności bezpośrednie, w ramach Sektorowego Programu Operacyjnego i Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich. ARiMR zajmuje się wspieraniem działalności rolniczej na obszarach o niekorzystnych warunkach, rentami strukturalnymi, wspieraniem gospodarstw niskotowarowych, gospodarki rolnośrodowiskowej i poprawy dobrostanu zwierząt, zalesianiem gruntów rolnych i dostosowaniem gospodarstw rolnych do standardu UE. Agencja zatrudnia obecnie 25 osób. Radni przyjęli sprawozdanie Macieja Buczkowskiego, zaakceptowali również nowy skład Kapituły Odznaki „Zasłużony dla Powiatu Makowskiego”. W jej skład, poza przewodniczącym Rady Powiatu Romanem Zakrzewskim i starostą Zbigniewem Deptułą, weszli przedstawiciele wszystkich trzech klubów samorządowych: Janusz Gójski, Mieczysław Grabowski i Andrzej Kos. Odlaną z mosiądzu odznaką, przyznawaną za wybitne osiągnięcia i pracę na rzecz rozwoju powiatu makowskiego, poprzednia Kapituła uhonorowała do tej pory cztery osoby i jedną instytucję. Kto będzie następnym wyróżnionym? Instytucje mogą już zgłaszać nowych kandydatów.
 Radni jednogłośnie przyjęli Plan Rozwoju Zaproszeni na Sesję Goście
Tekst i foto DK
Więcej w 5 (184) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
Kultura jest jak człowiek W niedzielę, 25 lutego, w Gminnym Ośrodku Upowszechniania Kultury w Różanie, który od 1992 roku działa na zasadzie połączenia Domu Kultury i Biblioteki Publicznej, zorganizowano nietypowy pokaz. Zaproszeni goście oraz przybyli tego wieczora mieszkańcy zapoznali się z prowadzoną przez Ośrodek działalnością oraz jego historią. Kiedy pytam dyrektora GOUK-u Janusza Chojnowskiego, co skłoniło go do przygotowania pokazu, odpowiada, że już od pewnego czasu dochodziły do niego nieprzychylne opinie na temat pracy Ośrodka i pragnął udowodnić wszystkim, że nie spoczął na laurach. Poza tym – mówi – dopiero niedawno dostaliśmy zwrot pieniędzy z Unii za termomodernizację budynku, która została zakończona w lutym ubiegłego roku. Pieniądze stanowią nasz budżet na 2007 rok. A kultura jest jak człowiek. Trzeba w nią dużo inwestować i dużo jej poświęcać czasu, bo tylko wtedy może się rozwinąć. Pokaz rozpoczął się walentynkowym przedstawieniem w wykonaniu koła teatralnego. Członkowie grupy pokazali swoją wizję miłości i związków w różnych okresach historycznych. Była więc współczesna „wyluzowana” para, mówiąca językiem młodzieżowym, ale i pokaz dziewiętnastowiecznych zalotów sentymentalnego mieszczaństwa i praktycznych chłopów. W najbardziej oryginalny sposób młodzi aktorzy pokazali swoje wyobrażenie miłości człowieka pierwotnego. Tam być może wielkość kości, służącej jako wabik, decydowała o powodzeniu starań i rodzeniu się uczuć. Scenografia była prosta, ale dobrze korespondowała z tematyką. Scenki odgrywano na parkowych ławeczkach, które w naszej świadomości funkcjonują jako świadkowie rodzenia się miłości, są bowiem miejscem pierwszych randek. Całość przeplatana była refleksjami Amora, który trzymał w pogotowiu swoje strzały i diabła. Występ zakończono konkluzją, że sposoby okazywania sobie zainteresowania i uczuć są tak naprawdę wytworem kultury, zależą od zwyczajów i przekonań określonej społeczności, które zmienia czas. Co by się stało, gdyby Amor popełnił błąd – zakończono – i połączył dziewiętnastowiecznego ułożonego mieszczanina z kobietą pierwotną albo z wyzwoloną kobietą XXI w.?
 Anioł i Diabeł snuli refleksje na temat miłości Zaloty sprzed tysięcy lat
Tekst i foto Dorota Kruk
Więcej w 5 (184) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
Amatorska Makowska Liga Siatkówki 2007 – ostateczne rozstrzygnięcia Drewmak MISTRZEM! (aaale...) No i stało się. Rozstrzygnięcia kolejnych rund raz po raz wprowadzały do ligi coraz to nowe niespodzianki i niespodzianeczki, doprowadzając podobnie jak rok temu do sytuacji, w której ostatni mecz ostatniej kolejki decydował o mistrzostwie. W niedzielę, 4 marca, wszystkie zespoły Amatorskiej Makowskiej Ligi Siatkówki zebrały się w Różanie by rozegrać ostatnie mecze i zakończyć zmagania VI edycji.
Spotkania zaległe Tradycją się już stało że, w każdej kolejce duża część drużyn przekłada swoje mecze. Terminem ostatecznym do ich rozegrania miał być 25 luty ale i później mecze zaległe były rozgrywane. Najwięcej zaległości miały Płoniawy, bo aż pięć. W pojedynkach z: „Milorem” Gołymin, „Kotłami Sad C. O.” Maków Maz., UKS-em „Zespół” Maków Maz. i „Olimpią” Krasnosielc odnieśli niepodważalne porażki (0:2). Zwyciężyli natomiast (2:0) z „Kombinatorami” Przasnysz. „Olimpia”, depcząc Płoniawom po piętach w ilości nierozegranych spotkań (cztery), pokonała jeszcze „Różaniaków” (2:0) i nie bez problemów „Zespół” (2:1), ale musiała uznać wyższość „Kotłów” (0:2) i „Makowian” Maków Maz. (1:2).
Przebieg ostatniej kolejki Jedynym zespołem jakiego w niedzielę zabrakło w Różanie byli „Kombinatorzy” Przasnysz, którzy w tym czasie rozgrywali turniej w swoim mieście. Rozegrali oni jednak wcześniej swoje spotkanie z LZS-em Rzewnie (zwyciężyli 2:0). Mimo to pozostał im jeszcze jeden mecz z „Różaniakami” Różan. Będąc faworytem zdecydowali się oddać go walkowerem, za priorytet biorąc rozgrywki na „własnym podwórku”. W ten sposób stracili dwa punkty i ostatecznie, mając szansę na VII miejsce, ulokowali się na 11 pozycji w tabeli. Następnie LKS Szelków pewnie pokonał UKS „Zespół” Maków Maz. 2:0. Ponadto „Zespół” w wyrównanym spotkaniu przegrał z „Makowianami” 1:2. „Milor” Gołymin najwyraźniej znalazł tego dnia sposób na różańskie zespoły. Najpierw pewnie ograł „Różaniaków” 2:0, by pomęczyć się trochę z „Narwią” Różan, z którą w końcu wygrali 2:1. Zanim doszło do najważniejszego meczu o mistrzostwo VI edycji rozegrano jeszcze dwa mecze. Wpierw, co było do przewidzenia, „Drewmak” Maków Maz. wygrał 2:0 z UKS-em „Olimpią” Krasnosielc. „Makowianie” zaś pokonali uczniów makowskiego LO im. Marii Curie Skłodowskiej 2:0. Nawet świetnie spisujący się Konrad Jackowski – zawodnik UKS-u nie zdołał zmienić wyniku meczu.
 "Drewmak" Maków Maz. - zwycięzcy Ligi W tym roku "Kotły Sad C.O." musiały pocieszyć Siatkówki ze starostą się drugim miejscem
Tekst i foto Adam Trofiniak
Więcej w 5 (184) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
Powiatowe Igrzyska Młodzieży Szkół Gimnazjalnych w siatkówce dziewcząt i chłopców Różan siatkarskim mistrzem powiatu 24 lutego i 3 marca, w karniewskim Publicznym Gimnazjum rywalizowały kolejno dziewczęta i chłopcy o tytuł mistrza i prawo reprezentowania powiatu na zawodach rejonowych. Turnieje te zgromadziły rzadko spotykaną na naszej arenie liczbę drużyn. 24 lutego, na igrzyska dziewcząt przybyło dziewięć zespołów, tyle samo męskich drużyn przybyło do Karniewa tydzień później. Imprezy te wyłoniły niepodważalnego siatkarskiego czempiona naszego powiatu. Ze względu na dużą ilość przybyłych drużyn turnieje te rozpoczęto fazami eliminacyjnymi w trzech grupach. Do finałów, które rozgrywano systemem „każdy z każdym”, trafiały tylko zwycięscy grup eliminacyjnych
Mistrzynie z Różana Na turniej dziewcząt, rozegrany 24 lutego w Karniewie, przybyły reprezentantki: Publicznego Gimnazjum w Sypniewie, PG w Krasińcu, PG w Gąsewie, PG w Płoniawach, PG w Krasnosielcu, PG w Różanie, PG w Karniewie, PG nr 1 i nr 2 w Makowie Maz.. W grupie A rozstawione zostały: PG nr 1 w Makowie, PG w Różanie i PG w Płoniawach. Bezkonkurencyjnymi zwycięzcami okazały się różanianki, które nie przegrały żadnego spotkania, nie tracąc przy tym żadnego seta. Na drugim miejscu uplasowały się, dzięki wygranej 2:1 nad Płoniawami, reprezentantki „Jedynki”. W grupie B: znalazły się natomiast: PG nr 2 w Makowie Maz., PG w Krasińcu i PG w Gąsewie. Tu nie było niespodzianek i również bez straty seta wszystkie mecze wygrały i awansowały do finału makowianki. Drugie miejsce, nie premiowane jednak grą o laury zajęły Krasinianki, które pokonały Gąsewo 2:0. Zaś w grupie C spotkały się: PG w Krasnosielcu, PG w Sypniewie i PG w Karniewie. Nie bez problemu, bo tracąc w każdym pojedynku seta, sypniewianki pokonały swoje rywalki i awansowały do walki o medale. O drugim miejscu w grupie zadecydował pojedynek pomiędzy Krasnosielcem a Karniewem, który niespodziewanie wygrały karniewianki tracąc przy tym seta. W ten sposób: PG w Różanie, PG nr 2 w Makowie Mazowieckim i PG w Sypniewie, awansowały by rozsądzić między sobą losy mistrzowskiego tytułu.
 W karniewskim Gimnazjum rozegrano niezwykle ciekawe mecze
Tekst AT, Foto DK
Więcej w 5 (184) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
Mistrzostwa Województwa juniorek i juniorów do lat 18 w podnoszeniu ciężarów Mistrzowie mazowieckiej sztangi Mistrzostwa województwa w hierarchii sztangistów zajmują niezbyt wysoką pozycję. Kluby wielkości Mazovi Ciechanów imprez tego typu mają kilka, jeśli nie kilkanaście w roku. Sprzyja temu duży budżet organizacji, a przede wszystkim piękna hala widowiskowa, jaką ciechanowscy sztangiści mają tylko do swojej dyspozycji. Dla Makowa Mazowieckiego sprawa wygląda już zgoła odmiennie. Budżet makowskiego „START-u” jest znacznie skromniejszy. Mimo tego 12 lutego do naszego miasta dotarła z Mazowieckiego Okręgowego Związku Podnoszenia Ciężarów, oficjalna zgoda na zorganizowanie 24 lutego w Makowie Mistrzostw Województwa do lat 18. Zgodnie ze starym polskim powiedzeniem: „Słowo się rzekło…”, impreza na sali widowiskowej Miejskiego Domu Kultury w Makowie odbyła się, a „Ziemia Makowska” była jej oficjalnym patronem medialnym. Jak się można domyśleć, LSSS „START” Maków Maz. – organizator imprezy, już na samym wstępie napotkał problemy, stawiające powodzenie przedsięwzięcia pod znakiem zapytania. Są jednak zarówno w Makowie Mazowieckim jak i w całym powiecie ludzie, których bezpośrednie wsparcie okazało się nie do przecenienia. Należą do nich m.in.: Krzysztof Galik, Tomasz Kudlak, Tadeusz Chojnowski i Mirosław Kowalski. Jednak wysiłki tych wymienionych spełzłyby na niczym gdyby nie wsparcie finansowe i materialne: Mirosława Augustyniaka, Ryszarda Żychowskiego, Łukasza Kozłowskiego i Krzysztofa Lickiego.
Kilka informacji ogólnych Oficjalne rozpoczęcie turnieju odbyło się o godzinie 11. Jednak organizatorzy zebrali się w Miejskim Domu Kultury w Makowie Maz. już o godzinie 8, by dopilnować wszystkich szczegółów. Około godziny 9 na miejscu zaczęły się pojawiać pierwsze kluby. Ostatecznie przybyło: 32 zawodników WLKS-u Siedlce, 24 Mazovi Ciechanów z trenerem oraz 11 zawodników UOLK-i Ostrów Mazowiecka. Panteon mazowieckich sztangistów zamknęło 10 zawodników LSSS-u „START” Maków Maz. wraz z Ireneuszem Pepłowskim, którego zakres obowiązków obejmował zarówno zadania trenera jak i głównego organizatora. Zaraz po przybyciu wszystkich reprezentacji rozpoczęto oficjalne ważenie przeprowadzone przez sędziów. Następnie z udziałem organizatorów, wszystkich trenerów, jak i sędziów odbyła się konferencja techniczna. Ustalono na niej wielkość i ilość grup w jakich startować będą zawodnicy poszczególnych kategorii oraz omówiono wszystkie sprawy organizacyjne. Następnie rozpoczęto rozgrzewkę, by o 11 dokonać prezentacji pierwszej grupy sztangistek.
 Zawodnicy LSSS "START" Maków Maz. biorący udziała w Mistrzostwach z trenerem Ireneuszem Pepłowskim
Tekst i fot. Adam Trofiniak
Więcej w 5 (184) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"... |
|
| Nr 4 (183) 22.02.2007 r. |
Numer 4 (183) "Ziemi Makowskiej" kilka wybranych artykułów

Rowerem po Mazowszu
Ferie zimowe w powiecie
Jej wyścig z suknią nadal trwa
Wystarczy tylko chcieć
"START" zgrupowań
Rowerem po Mazowszu Tych, którzy wolny czas lubią spędzać na rowerze, na pewno ucieszy fakt, że powstał projekt umożliwiający mieszkańcom oraz turystom swobodne poruszanie się jednośladem po całym województwie mazowieckim. Projekt nosi nazwę „Zielony Szlak Rowerowy Mazowsza”, a jego autorem jest wizjoner Marek Zamana. Marzyciele często chodzą z głową w chmurach, a ich projekty są niejednokrotnie oderwane od rzeczywistości i pozbawione konkretów. Nie jest tak jednak w przypadku Marka Zamana, który znalazł sposób na realizację swoich marzeń. W piątek, 16 lutego, przedstawił swój projekt w sali konferencyjnej Starostwa Powiatowego w Makowie. Choć zaproszono wszystkich przedstawicieli gmin i miast powiatu, na spotkanie przybyły tylko trzy osoby – z-ca burmistrza Makowa Kazimierz A. Białobrzeski, wójt gminy Sypniewo Jarosław Napiórkowski oraz sekretarz gminy Płoniawy-Bramura Małgorzata Michalska-Kluczek. Oprócz nich obecni byli również starosta Zbigniew Deptuła, wicestarosta Janusz Gójski, dyrektor Wydziału Promocji i Rozwoju Gospodarczego Marta Lipińska, dyrektor Wydziału Zdrowia, Oświaty i Kultury Fizycznej Halina Szkoda, a także Jerzy Zelman, miłośnik kolarstwa oraz inicjator Zimowego Maratonu Kolarskiego w Makowie. Marek Zamana, budowlaniec, przez lata pracował w administracji publicznej. Pomysł stworzenia projektu ścieżek rowerowych nasunął mu się, podczas jednej z wycieczek po Puszczy Kampinoskiej. Jego oczom ukazał się wtedy przepiękny widok – tuż obok biegła rodzina dzików. Zrozumiał, jakie możliwości niosą za sobą podróże rowerem. Podjął więc próbę opracowania dużego projektu ścieżek rowerowych na Mazowszu. Najpierw przeforsował zmiany w dokumentach państwowych dotyczących planów zagospodarowania i spowodował, że turystyka znalazła tam swoje miejsce, choć wcześniej nikt o niej nie wspominał. Następnie powołał firmę M&G Consulting Marketing, potrzebną do realizacji projektu.
Zbigniew Deptuła mówił o wielkiej potrzebie Marek Zamana, autor projektu "Zielony realizacji takich przedsięwzięć Szlak Rowerowy Mazowsza" z żoną Teresą
Takst i fot. Dorota Kruk
Więcej w 4 (183) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
Ferie zimowe w powiecie Dwutygodniowa laba w województwie mazowieckim już za nami. Na pewno niejeden uczeń chciałby przedłużyć czas wolny od szkoły o choćby kilka dni (najlepiej do końca czerwca ☺). Niektórzy byli w tym czasie na zimowisku, inni wyjeżdżali do rodziny. Ci jednak, którzy pozostali w domu, mogli wziąć udział w licznych zajęciach organizowanych przez szkoły czy ośrodki kultury.
Spotkanie z „Kotem w butach” Gminny Ośrodek Kultury zorganizował czas wolny dla młodych karniewiaków. W godzinach od 8 do 19 mogli oni grać w tenisa stołowego, bilard i gry planszowe. Dla tych, którzy interesują się informatyką, udostępniono salę komputerową. Najmłodsi mogli w środę, 7 lutego, spotkać się z mądrym, pomysłowym i odrobinę niesfornym kotem, który chodził w ogromnych butach. Przedstawienie przygotowane na podstawie bajki Charles’a Perraulta „Kot w butach”, wystawili aktorzy krakowskiego Studia Małych Form Teatralnych, Scenografii i Reżyserii. Spektakl zrealizowany był na podstawie autorskiego scenariusza, tworzonego przy konsultacji z pedagogami i psychologami. Przesłaniem bajki było: Gdy się z kotem zaprzyjaźnię, już nie będę czuł się sam. Z przyjacielem żyć jest raźniej, raźniej czas popłynie nam.
 Mały Sebastian jako kucharz króla obżartucha
Zimowiska ze wsparciem W szkołach podstawowych w Amelinie i Grabowie gm. Krasnosielc zorganizowano prawdziwe zimowiska. Były one wynikiem realizacji dwóch projektów, na które udzieliła dotacji grantowej „Fundacja Wspomagania Wsi”. Sponsorami byli również Gminna Komisja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych oraz Ochotnicza Straż Pożarna. „Podróż do krainy Nibylandii” to nazwa realizowanego w Amelinie projektu, na który wniosek złożyła młodzieżowa grupa gimnazjalistów. W ramach tego projektu uczestnicy zimowisk wzięli udział w konkursie plastycznym. Malowali krainę Nibylandii, swojego ulubionego bohatera literackiego oraz dekorowali salę balową. W czasie zorganizowanej wycieczki do Łomży dzieci obejrzały spektakl „Carlus i Bactus”, wzięły udział w lekcji teatralnej, odwiedziły także salonik Hanki Bielickiej i redakcję „Radia Nadzieja”. Dzieci z Amelina wzięły również udział w zajęciach integracyjnych z folkloru. Prowadziła je twórczyni ludowa z Ostrołęki Czesława Lewandowska, która uczyła na przykład sztuki wyrabiania kierca – kurpiowskiego żyrandola. Na zimowiska w Grabowie wniosek złożyła Ochotnicza Straż Pożarna. Nosił on nazwę „Wehikuł czasu”. W ramach projektu zaplanowano zajęcia o tematyce „przeszłość – teraźniejszość – przyszłość”. Dzieci zapoznawały się z historią wsi i własnej rodziny. Tworzyły drzewa genealogiczne, największe sięgało 8. pokolenia. Na koniec odbył się tam bal karnawałowy.
 Na balu w Grabowie dzieci ubrane były w fantazyjne stroje
Tekst DK Foto DK i GOK Krasnosielc
Więcej w 4 (183) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
Im więcej dzieci, tym dłuższe życie… Jej wyścig z suknią nadal trwa W wierszu „Muzeum” Wisława Szymborska w błyskotliwy sposób pokazała jak przedmioty przeżywają swoich użytkowników, a życie jest czymś w rodzaju ciągłego wyścigu z rzeczami. O sobie napisała, że jej „wyścig z suknią nadal trwa, a jaki ona upór ma, a jakby ona chciała przeżyć”. W tym zmaganiach nie poddaje się również stuletnia mieszkanka Zakliczewa – Helena Cywińska.
Urodzinowe obchody 100. urodziny pani Heleny uczczono w Gospodzie „Pazibroda” w niedzielę, 11 lutego. Urodzinowe obchody rozpoczęły się uroczystą mszą św. odprawioną przez proboszcza makowskiej parafii ks. Bonifacego Radziszewskiego w intencji jubilatki. Po liturgii wszyscy goście przejechali do Chrzanowa, na uroczysty obiad. Szanownej staruszce życzenia składał kierownik Delegatury – Placówki Zamiejscowej Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego w Ostrołęce Andrzej Z. Bednarczyk, który przekazał jubilatce List Gratulacyjny od Prezydenta Rzeczypospolitej. Roman Szewczyk, dyrektor Oddziału Regionalnego KRUS w Ostrołęce, Adam W. Miecznikowski, dyrektor Placówki Terenowej KRUS w Makowie. Bardzo ciepłe życzenia wraz z kopertą, której zawartości nie chciano zdradzić, jubilatka otrzymała od wójta Gminy Szelków Czesława J. Milewskiego i dyrektor Urzędu Stanu Cywilnego w Szelkowie Bogusławą Białobrzewską, która poinformowała nas, że na terenie gminy żyją dwie stuletnie osoby w Zakliczewie właśnie i w Dzierżanowie. Notabene są to kobiety.
Jubilatka z wójtem gminy Szelków i Helena Cywińska (druga w dolnym rzędzie) przedstawicielami Urzędu Gminy z całą rodziną w latach 50.
Tekst Dorota Kruk
Więcej w 4 (183) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
Wystarczy tylko chcieć…
Choć Warszawa jest tak blisko To ja wolę swe pastwisko, Swą chałupę, gnoju kupę, I bydlaków ryk. (Tomasz Bielawski)
Wystąpili w ostatnią niedzielę, 18 lutego, ze swoim programem na Mazowieckich Zapustach w Sławęcinie. Za każdym razem wywołują śmiech u wielopokoleniowej publiczności, występując na różnorodnych imprezach. Kabaret „Pięta”, bo o nim mowa, już od 6 lat podbija serca widzów. Kiedy wchodzę do małego pomieszczenia w krasnosielckim GOK-u zauważam grupę przyjaciół wesoło popijających herbatę. Są to członkowie „Pięty”. Już od progu wita mnie, jak zawsze uśmiechnięty Tomasz Bielawski – od początku związany z kabaretem. To jego występ na Przeglądzie Zespołów Kabaretowych „Stopa” w 2003 r., tak spodobał się reżyserowi Grzegorzowi Skurskiemu, że zaprosił go na casting do serialu komediowego. A w 2004 r. na „Stopie” dostał tytuł „najsłodszego wykonawcy”, za co w nagrodę otrzymał 30 kg cukru. Z pierwszą „Stopą” wiąże się również nazwa grupy. „Pięta” korespondowała z nazwą Przeglądu, poza tym jedna z członkiń zespołu tak się właśnie nazywa. Wcześniej „Pięta” była po prostu krasnosielcką grupą obrzędowo-kabaretową, która zawiązała się na potrzeby pierwszego „Święta Kapusty”. Kiedy zapytałam pana Bielawskiego, czy trzeba mieć jakieś szczególne predyspozycje, żeby występować w „Pięcie”, odpowiedział, że trzeba po prostu chcieć, to wszystko.
 Kabaret podczas próby przed Mazowieckimi Występ "Pięty" na Dniach Krasnosielca 2006 Zapustami
Tekst i fot. Dorota Kruk
Więcej w 4 (183) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
Zamiast na ferie wyjechali na zgrupowania kadr narodowych i wojewódzkich „START” zgrupowań Uczniowie Mazowsza czas odpoczynku mają już za sobą. Z dniem 11 lutego w naszym województwie zakończyły się ferie. Nie wszyscy jednak w tym czasie wypoczywali. Dla niektórych był to wręcz okres wzmożonego wysiłku i pracy. Momentami marzyli o chwili, w której wreszcie wrócą do szkoły. Do takiej grupy należą sztangiści LSSS-u „START” Maków Maz., z których prawie wszyscy wyjechali na zgrupowania kadr województwa i Polski. Jak wygląda życie sztangisty na zgrupowaniu? Jest to przede wszystkim okres wzmożonych treningów, odseparowania od rodziny i bliskich, by zawodnik mógł całkowicie poświęcić się pracy. Jeden trening dziennie zastępowany jest dwoma, niezwykle forsownymi sesjami ćwiczeń, pierwsza odbywa się zwykle około 10 rano, druga natomiast około 16. Po takim okresie zawodnicy wracają do domów kompletnie wyczerpani i osłabieni. Efekty takiego zgrupowania przychodzą dopiero po upływie około miesiąca. Każdy sztangista zyskuje zwykle na sile, wadze ciężaru, który może podnieść i kondycji. Zgrupowania organizowane są zwykle przed ważnymi imprezami. W przypadku podnoszenia ciężarów nie można jednak mówić o jednym zjeździe, lecz o całym systemie obozów, bowiem na sukcesy sztangiści muszę ciężko pracować, nie mają więc czasu na wakacje czy ferie. W tym czasie, na wniosek trenera kadry seniorek w podnoszeniu ciężarów – Ryszarda Soćki, w Centralnym Ośrodku Przygotowań Olimpijskich w Spale zgrupowanie miały wszystkie damskie i męskie reprezentacje w podnoszeniu ciężarów, od juniorów po seniorów. Ta swego rodzaju istna mobilizacja stanowiła przegląd sił przed Igrzyskami Olimpijskimi w Pekinie, które odbędą się w 2008 roku.
 Kadra seniorek oraz do lat 17 i 20 wraz z Grzegorz Pepłowski na głównej hali w Spale trenerami
Tekst Adam Trofiniak Fot. ze zbiorów Ireneusza Pepłowskiego
Więcej w 4 (183) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"... |
|
| Nr 3 (182) 08.02.2007 r. |
Numer 3 (182) "Ziemi Makowskiej" kilka wybranych artykułów

Rodzince strzeliło 50 już lat!
Budżetowy konflikt
Taki bal zdarza się tylko raz
Mistrzowie powiatu na rejonowej arenie
Siatkarski półmetek
Miłość przenika serca i pozwala zmniejszyć odległość… Rodzince strzeliło 50 już lat! Wytrzymać ze sobą 50 lat nie jest wcale łatwo. Potrzeba do tego wiele samozaparcia i cierpliwości. Jednak tym, co spaja i na lata utrwala związki jest miłość. Przekonały się o tym pary, które połowę wieku przeżyły w swoim towarzystwie. To dla nich w Urzędzie Miejskim w Makowie Maz. w sobotę, 3 lutego, zorganizowano Złote Gody. Kierownik Urzędu Stanu Cywilnego Anna Bartołd, która prowadziła tę uroczystość, powitała jubilatów: Mariannę i Lucjana Grzeszczyków, Hannę i Tadeusza Krzyżewskich, Janinę i Andrzeja Śliwińskich. Wspomniała także dwie, nieobecne pary, które również obchodzą swoje 50-lecie: Teresę i Mieczysława Dąbrowskich oraz Stanisławę i Jerzego Pachólskich. Minęło 50 lat od chwili, gdy związaliście się węzłem małżeńskim – mówiła prowadząca – przyrzekając sobie nawzajem dozgonną miłość, wiarę, szacunek i przyjaźń. 50 lat to wiele, ale jakże szybko minęły… Po tych słowach przyszedł czas, aby uhonorować jubilatów medalami. Medal ten jest podziękowaniem za wszystko, co przez tak długi czas tworzyliście i budowaliście jako małżeństwo i rodzina – wyjaśniła pani Bartołd. – Jest potwierdzeniem, że wybrana przed laty przez państwa droga była drogą słuszną.
 Od lewej: Janusz Jankowski, Anna Leśnik, Pamiątkowe zdjęcie jubilatów i ich gości Anna Bartołd i Janina Albert składali jubilatom najserdeczniejsze życzenia
Tekst i fot. Dorota Kruk
Więcej w 3 (182) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
Budżetowy konflikt W czwartek, 25 stycznia, na VI Sesji Rady Miejskiej w Makowie Maz. głosowano nad budżetem miasta na rok 2007. Podobnie jak w Różanie nie obyło się bez dyskusji i głosów krytyki. Najwięcej uwag miał Tadeusz Ciak, burmistrz poprzedniej kadencji i współautor uchwały budżetowej. Swoje uwagi wniósł również Grzegorz Napiórkowski, przedstawiciel miasta w spółce „Juma”. W czasie Sesji przyjęto sprawozdanie burmistrza miasta z działalności między sesjami, podjęto też, między innymi, uchwałę dotyczącą sprzedaży nieruchomości, stanowiącej mienie miasta, przy ul. Spółdzielczej. Jak już pisałam w poprzednim numerze, w budynku tym miały być mieszkania socjalne, niestety, bardziej opłaca się sprzedać dawną siedzibę Urzędu Skarbowego. I taką właśnie decyzję podjęli radni. Atmosfera „podgrzała się” przy uchwalania budżetu. Dajemy pod głosowanie budżet trudny do zrealizowania. Skromne środki finansowe nie pozwoliły na zaspokojenie wszystkich potrzeb – mówił burmistrz Janusz Jankowski. – Zwiększono liczbę inwestycji, podejmując śmiałe wyzwania, zwłaszcza z budową budynku socjalnego. O tym, że budżet jest daleki od pożądanego mówił przewodniczący Komisji Oświaty Jerzy Szymborski. Nie zabezpieczono należycie potrzeb placówek oświatowych ani społecznych – MOPS-u. […] Budżet ten nie stwarza możliwości rozwoju miasta. Mimo tego jednak Komisja projekt poparta. Wprawdzie wnioski do uchwały budżetowej mogą składać radni, ale głosu udzielono również Tadeuszowi Ciakowi i Grzegorzowi Napiórkowskiemu. Ten pierwszy miał do projektu wiele uwag.
 Budżet ten nie daje możliwości rozwoju Goście z uwagą przypatrywali się miasta - mówił radny Jerzy Szymborski głosowaniu nad budżetem
Tekst i fot. Dorota Kruk
Więcej w 3 (182) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
Taki bal zdarza się tylko raz Pierwszym balem w życiu młodego człowieka jest długo planowana studniówka. Chłopcy kupują garnitury, dziewczęta natomiast odwiedzają solaria , kosmetyczki, zapisują się do fryzjera. Kupno sukienki to dopiero dylemat. Czy ma być klasyczna, czy może bardziej nowoczesna? W końcu przychodzi jednak ten oczekiwany wieczór. Najpierw przy wtórze poloneza, później przy bardziej skocznych melodiach maturzyści zdają swój pierwszy poważny egzamin z dorosłości.
Tańce na dwóch parkietach Trzecioklasistów z Liceum Ogólnokształcącego im. Marii Curie Skłodowskiej w Makowie Maz. poloneza uczyła emerytowana polonistka Marianna Bukowska, która przygotowuje maturzystów do tego tańca już od wielu lat. Dawniej dyrygowała krokami uczniów z drabiny, co do tej pory wspominają z sentymentem absolwenci. W tym roku, choć nie z drabiny, nadal na próbach miała na oku wszystkich, wyłapując najdrobniejsze błędy. Kierowała ruchem na parkiecie niczym doświadczony policjant. Dlatego też w tańcu rozpoczynającym studniówkę licealiści zatańczyli praktycznie bezbłędnie, choć mała sala gimnastyczna nie sprzyja fantazyjnym figurom poloneza. Gospodarzami studniówki byli Karolina Karczewska i Damian Gadomski, który radiowym głosem powitał przybyłych gości: wicestarostę Janusza Gójskiego, burmistrza miasta Janusza Jankowskiego oraz dyrektora szkoły Roberta Kluczka oraz wicedyrektor Barbarę Pepłowską i Urszulę Nienałtowską. Kochani, wszystko jeszcze przed wami – mówił Janusz Gójski. – W życiu każdego młodego człowieka są chwile i dni, na które czeka. Przed wami najważniejsze egzaminy – matura, później składanie papierów na studia. Na razie jednak bawcie się ja najlepiej. Maturzyści bawili się w sali gimnastycznej przy współczesnym dyskotekowym repertuarze lub na parkiecie górnego holu przy zespole muzycznym. Zabawa trwała do rana.
 LO im. Marii Curie Skłodowskiej w Makowie Maz. ZS im Żołnierzy Armii Krajowej
Tekst i foto Dorota Kruk
Więcej w 3 (182) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
Brak reprezentantów powiatu w finałach wojewódzkich Mistrzowie powiatu na rejonowej arenie Na boiskach i halach naszego powiatu byli triumfatorami. Zdobywali złote medale, odbierali największe puchary, dyplomy z gratulacjami. Niewątpliwą nagrodą jest również dla nich przywilej reprezentowania naszego powiatu w rozgrywkach rejonowych, prowadzących do finału IX Mazowieckich Igrzysk Młodzieży Szkolnej. Jak już wcześniej pisaliśmy szesnaścioro uczniów i uczennic ze szkół podstawowych i gimnazjalnych zakwalifikowało się do szczebla wojewódzkiego w biegach przełajowych. A jak się wiedzie innym, wyłonionym dotychczas w rozgrywkach powiatowych, naszym reprezentantom w Mistrzostwach Międzypowiatowych? Zanim przejdę do rzeczy chciałbym wyjaśnić strukturę Igrzysk Młodzieży Szklonej, czego nie miałem jeszcze okazji nigdy zrobić. Najlepsze drużyny, wyłonione w zawodach powiatowych awansują do szczebla rejonowego. W naszym przypadku owy rejon obejmuje samorządy byłego województwa ostrołęckiego czyli powiaty: makowski, przasnyski, wyszkowski, ostrowski, ostrołęcki oraz jako szósty, ze względu na dużą ilość mieszkańców, miasto Ostrołęka. Zwycięzca tej rywalizacji awansuje do finału jakim są wspomniane igrzyska organizowane przez poszczególne województwa. Na igrzyskach uczniowie szkół podstawowych i gimnazjalnych rywalizują w 35 dyscyplinach.
Drugie miejsce Czerwonki 7 października w Ostrołęce odbyły się Mistrzostwa Międzypowiatowe w Piłce Nożnej Dziewcząt Szkół Gimnazjalnych. Na imprezie tej nasze tereny reprezentowało Publiczne Gimnazjum w Czerwonce, które 16 września w finale Mistrzostw Powiatu pokonało drużynę z Rzewnia. Czerwonianki pod okiem trenera Anny Radziszewskiej wystąpiły w składzie: M. Popławska, M. Dzwonkowska, A. Mituszewska, A. Kmiołek, A. Biernacka, W. Kubicka. Dziewczęta zostały rozlokowane w grupie B razem z rówieśniczkami z: PG w Czernicach Borowych i PG w Zabrodziu. W pierwszym meczu wysoko, bo aż 5:1, wygrały z Czerniankami. Natomiast z Zabrodziankami zremisowały 1:1. Pozwoliło to na awans z pierwszego miejsca do półfinałów, w których zmierzyły się z drugimi w grupie A reprezentantkami Gimnazjum nr 5 w Ostrołęce. Po zaciętym i wyrównanym spotkaniu zwyciężyły 1:0 i trafiły do finału. Napotkały w nim, świetnie spisujące się gimnazjalistki z Andrzejewa i niestety przegrały 2:1 i ostatecznie zajęły drugie miejsce.
 Czerwonianki w trakcie Mistrzostw Powiatu Reprezentantki Różana i powiatu makowskiego w piłce nożnej w meczu z Rzewniem szkół podstawowych w tenisie stołowym - 9 września 2006
Tekst i foto Adam Trofiniak
Więcej w 3 (182) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
Siatkarski półmetek Po pierwszej, inauguracyjnej kolejce, rozegranej 21 stycznia, tylko dwie drużyny z tych, które rozegrały oba przewidziane przez regulamin mecze, wywalczyły komplet punktów. Do tego grona należał „Drewmak” Maków Maz. i LKS Szelków. Ponadto w terminie tym bez porażki rywalizację zakończyli: „Kombinatorzy” Przasnysz i „Kotły-Sad C.O.” Maków Maz. Zespoły te rozegrały jednak tylko po jednym spotkaniu, odwołując pojedynek kolejno z „Narwią” Różan i „Makowianami” Maków Maz.. Najsłabiej, bo dwoma porażkami w setach 0:2, ligowe zmagania rozpoczęli zawodnicy „Różaniaków” Różan. Ulegli oni LKS-owi „Szelków” i „Makowianom” Maków Maz. Niewiele lepiej poszło UKS-owi „Zespół”, który również przegrał dwa spotkania, z „Drewmakiem” i „Macovią”, ale honorowo wygrał z tym ostatnim jednego seta. Zwyciężyć nie zdołały również drużyny „Narwii” Różan i UKS-u „Olimpia” Krasnosielc, które obok jednego przełożonego meczu przegrały kolejno z LZS-em Rzewnie i „Milorem” Gołymin.
Druga kolejka i trzy drużyny z kompletem punktów Drugą kolejkę, zgodnie z ustalonym wcześniej terminarzem, rozegrano 28 stycznia. Również zgodnie z nim rywalizacja toczyła się w dwóch miejscach. Drużyny takie jak: „Makowianie” Maków Maz., UKS „Macovia” Maków Maz., „Kombinatorzy” Przasnysz, UKS „Olimpia” Krasnosielc, „Milor” Gołymin, „Drewmak” Maków Maz. i UKS „Zespół” Maków Maz. toczyły swoje boje na hali Zespołu Szkół im. Żołnierzy Armii Krajowej w Makowie. Natomiast pozostałe zespoły, czyli: „Narew” Różan, „Różaniacy” Różan, „Kotły-Sad C. O.” Maków Maz., LZS Rzewnie, LKS Szelków i Płoniawy, o punkty walczyły w hali w Różanie.
 Pojedynek "Kombinatorów" Przasnysz z Nawet podwójny blok przasnyszan nie UKS-em "Macovią" Maków Maz. zatrzymał uczniów makowskiego LO
Tekst AT foto DK
Więcej w 3 (182) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"... |
|
| Nr 2 (181) 25.01.2007 r. |
Numer 2 (181) "Ziemi Makowskiej" kilka wybranych artykułów

Artyści przerywają milczenie
Orkiestra ludzkich serc
Trzon polskiego kolarstwa w Makowie
Inauguracja sezonu
Czas posumowań: orliki
Artyści przerywają milczenie Kiedy wychodzą na scenę, śpiewają, są kolorowo ubrani i uśmiechnięci, wydaje się, że ich życie to niekończąca się bajka. Wciąż we fleszach aparatów, na okładkach kolorowych pism. Tylko, co jakiś czas, pojawia się sensacja w prasie i telewizji o dramacie kolejnej gwiazdy. Świat showbiznesu ma bowiem drugie dno. Imprezy, narkotyki, alkohol i... przerażająca samotność.
11 stycznia – Maków Maz. Piotr Lubertowicz – Byłem w więzieniu, które sam sobie stworzyłem Muzyk, współpracujący z wieloma zespołami, m.in. z „Dżemem”, na spotkaniu profilaktyczno-edukacyjnym gimnazjalistami w sali widowiskowej makowskiego MDK-u, opowiadał o sławie, pieniądzach i zmaganiu z nałogiem. Człowiek uzależniony cierpi, bo to jest ogromny ciężar. Każdy mięsień, każda żyła, każda kość, wszystko w człowieku wyje – mówił uczniom Piotr. – Psychicznie i fizycznie nie jest w stanie funkcjonować. Wielu kolegów pana Piotra trafiło do zakładów psychiatrycznych, jeszcze inni popełnili samobójstwo. On sam również próbował się zabić. To konsekwencje życia, jakie prowadził. Bardzo chciał zerwać z narkotykami. Ogromną motywację stanowił dla niego fakt, ze wyszedł z kalectwa. Miał bowiem bezwład ręki spowodowany wypadkiem. Ćwiczeniami zwyciężył niepełnosprawność. Nałóg sprawił, że przestał się kontrolować. Był czas, że robiłem pod siebie, chodziłem zasikany. Mówię wam to bez ogródek – zwracał się do młodzieży. – Spałem w dziwnych miejscach. Były to piwnice, meliny, a nawet obora z krowami. Ci, którzy pamiętali mnie z telewizji, litowali się nade mną.
 Piotr Lubrtowicz bez ogródek opowiadał Inicjator spotkania Zbyszek Wyrzykowski o swoim życiu z Jarosłwem Wajkiem
Tekst Dorota Kruk Foto Dorota Kruk i Adam Trofiniak
Więcej w 2 (180) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
Orkiestra ludzkich serc Już po raz 15. w Polsce, a 13. w Makowie, zagrała, 14 stycznia, największa orkiestra świata – Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. Tym razem makowski finał był jeszcze bardziej uroczysty, ponieważ zbiegł się z ogólnopolskim maratonem kolarskim. Zaraz po ogłoszeniu wyników i nagrodzeniu zwycięzców, zlicytowano podarowane przez zawodników, na rzecz makowskiego sztabu, pamiątki. Wśród nich była również koszulka Cezarego Zamany z autografem właściciela. Wylicytował ją starosta Zbigniew Deptuła. Oprócz przedmiotów podarowanych przez kolarzy, licytowano pomiędzy występami zespołów muzycznych również gadżety WOŚP-u – kubeczki, koszulki, apteczki pierwszej pomocy i kalendarze. Były również autografy Kasi Nosowskiej z zespołu „Hey”, płyty z ze skeczami kabaretu „Ani Mru Mru” z autografem wykonawców oraz kubek z nadrukiem nazwy tej grupy. Duże szczęście miał chłopiec, który wylicytował koszulkę „Górnika Zabrze”. Otóż, kiedy szedł za nią zapłacić, z-ca burmistrza Kazimierz A. Białobrzeski i sekretarz gminy Szelków Krzysztof Kacprzycki wyjęli pieniądze i dali prowadzącej podwójną sumę. W ten sposób chłopiec dostał nietypowy prezent od władz.
 Makowianie przychodzący do MDK-u witani Występ zespołu "Ancient Desire" byli przez grupę wolontariuszy
Tekst i foto Dorota Kruk
Więcej w 2 (180) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
II Ogólnopolski Zimowy Maraton MTB „Chwała Poległym” Trzon polskiego kolarstwa w Makowie Rok temu dokuczał tęgi mróz, zalegający śnieg i lód ukryty pod nim, miejscami tworzący swoiste zasadzki dla przejeżdżających. Wywrotek, stłuczeń i awarii sprzętu było co niemiara. Głównym przeciwnikiem uczestników tegorocznego wyścigu był deszcz, błoto i porywisty wiatr i tak jak rok temu warunki te zebrały swoje żniwo. 14 stycznia w Makowie Mazowieckim wystartował II Ogólnopolski Zimowy Maraton MTB, a kolaże, którzy brali w nim udział rok temu, tak jak obiecali, przyjechali ponownie i sprowadzili kolegów. Ich liczba, w porównaniu z rokiem ubiegłym, dwukrotnie zwiększyła obsadę wyścigu. Organizatorami imprezy byli Burmistrz Miasta Makowa Mazowieckiego Janusz Jankowski, Czesław Milewski, Wójt Gminy Szelków, przez tereny której również biegł wyścig oraz stowarzyszenie „Zielony Szlak”, którego prezesem jest Cezary Zamana, osobiście biorący udział w wyścigu. Swój wkład w przygotowanie rajdu włożyła również nieformalna grupa kolaży z Makowa Mazowieckiego na czele z Jerzym Zelmanem, który osobiście poprowadził imprezę. Wyznaczyli oni trasy wyścigu oraz je odpowiednio oznaczyli. Patronat mad wyścigiem objęli Marszałek Województwa Mazowieckiego – Adam Struzik i Starosta Makowski Zbigniew Deptuła.
 Składanie wieńców pod pomnikiem Już od początku zawodnicy mieli pod górkę… „Chwała Poległym”
Tekst i foto Adam Trofiniak
Więcej w 2 (180) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
XVIII Turniej Wyzwolenia o Puchar Prezydenta Miasta Ciechanowa w podnoszeniu ciężarów Inauguracja sezonu Po raz XVIII w historii turniej w pięknej hali Mazovii Ciechanów zgromadził młodych sztangistów i sztangistki z terenu naszego województwa, by zawodami o puchar prezydenta otworzyć sezon podnoszenia ciężarów. Wśród startujących znaleźli się, obok zawodników drużyny gospodarzy, reprezentanci: Herosa Srokowo, WLKS-u Siedlce oraz pod opieką trenera Ireneusza Pepłowskiego – Rafał Zalewski, Przemysław Kupis i Adrian Ślesicki – przedstawiciele LSSS-u „START” Maków Maz. Poza wymienionymi zawodnikami w imprezie brali udział zawodnicy wywodzący się z makowskiego klubu, ale startujący już dla Mazovii Ciechanów: Martyna Przybylska, Ewelina Bryl i Łukasz Kobyliński. Sprawiedliwość wymaga by podkreślić, iż impreza w Ciechanowie nie jest wydarzeniem priorytetowym dla „START-u”. Do takich należeć będą m.in. Ogólnopolska Olimpiada Młodzieży i występy ligowe. Obecnie zawodnicy są w trakcie ciężkich, forsownych treningów, których zadaniem jest powrót i budowa formy po świąteczno – sylwestrowej przerwie.

Tekst i foto Adam Trofiniak
Więcej w 2 (180) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
Pierwsze miejsce w tabeli, w 5 spotkaniach 5 zwycięstw i aż 44 strzelone bramki! Czas podsumowań: orliki Ostatnią drużyną MKS-u Makowianki, której nie prześledziliśmy jeszcze losów w minionej rundzie są najmłodsze orliki – rocznik 1997 i młodszy. Zespół prowadzony przez trenera Zbigniewa Olbrysia rundą jesienną dopiero rozpoczął swoją piłkarską przygodę na poziomie ligowym, a osiągnięciami już dorównał, jeśli nie prześcignął starsze roczniki. W tabeli grupy IV Warszawskiej Ligi Orlików 7-osobowych, dzięki sześciu zwycięstwom, w tym jednemu walkowerowi, zajęli doskonałą pierwszą pozycję i zachowali dużą, sześciu punktową przewagę nad drugą Pogonią Siedlce.
Zmiany, zmiany, zmiany… Jeszcze rok temu orliki rozgrywały mecze na pełno wymiarowych boiskach, a czas spotkań wynosił 2 x 30 minut. Od obecnego sezonu 2006/2007 system gry uległ zmianie. Znacznie zmniejszono boiska, których wymiary wahają się teraz w granicach 50 – 60 metrów długości i 30 – 40 metrów szerokości, a czas gry przypomina teraz bardziej mecze hokeja i wynosi 4 x 15 minut. Zamiast 11 na boisku takim gra 7 zawodników (bramkarz i sześciu zawodników w polu). Moim zdaniem plusem tego systemu jest to, że stanowi on doskonałe przejście z gry na podwórku z tzw. „trzepaka” do gry na boisku. Kładzie się tu większy nacisk na technikę, poszczególny zawodnik ma większą szansę na kontakt z piłką. Przez ten czas gry na tych małych boiskach, posiądą takie umiejętności, które na pewno im się przydadzą w przyszłości, w grze na dużych boiskach – ocenia trener. Na pełno wymiarowe boiska orliki najprawdopodobniej powrócą dopiero za rok lub dwa.
 Zdjęcie orlików Makowianki z1 października 2006 r. po zwycięskim meczu nad SMP UKS Bródno (4:2)
Tekst i foto Adam Trofiniak
Więcej w 2 (180) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"... |
|
| Nr 1 (180) 11.01.2007 |
Numer 1 (180) "Ziemi Makowskiej" kilka wybranych artykułów

Pożegnanie komendanta
Wokół skrzydlatej pasji
Ukryte w mrokach historii
Budźetowa Sesja Rady Powiatu
Czas podsumowań: żaki
Pożegnanie komendanta Na placu przed siedzibą Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej zebrało się, 5 stycznia, wielu gości. Przybyli oni, aby razem ze strażakami, uczestniczyć w uroczystości odebrania dwóch samochodów ratowniczo-gaśniczych oraz pożegnać, odchodzącego na emeryturę, dotychczasowego komendanta powiatowego st. bryg. Andrzeja Chodowca. Na uroczystość oprócz władz powiatu, miast i gmin przybył również wicemarszałek województwa mazowieckiego Waldemar Roszkiewicz, mazowiecki komendant wojewódzki PSP gen. Ryszard Psujek, z-ca mazowieckiego komendanta wojewódzkiego – st. bryg. Ireneusz Królik oraz prezes Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej Elżbieta Lanc. Samochody, które oficjalnie przekazano tego dnia komendzie, to ciężki oraz lekki samochód ratowniczo-gaśniczy. Zostały one pozyskane w ramach projektu „Bezpieczna droga – modernizacja transgranicznego systemu ratownictwa techniczno-komunikacyjnego”. W ich pozyskaniu Komendę Powiatową PSP wsparły: Rada i Zarząd Powiatu w Makowie Maz., samorządy miejskie i gminne powiatu makowskiego, kierownictwo Komendy Głównej PSP i Komendy Wojewódzkiej PSP, Urząd Marszałkowski Województwa Mazowieckiego, Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Warszawie oraz kierownictwo Banku Spółdzielczego w Krasnosielcu.  Samochody poświęcił kapelan mazowieckich Komendanta żegnali jego podwładni strażaków st. kap. Krzysztof Jackowski
Tekst i foto DK Więcej w 1 (180) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
Wokół skrzydlatej pasji Szelków Nowy przed rokiem zyskał niekonwencjonalnych mieszkańców. To właśnie kilkanaście hektarów ziemi szelkowskiej wybrał na swoją hacjendę Jacek Smoczyński z rodziną i swym oryginalnym inwentarzem: sokołów, bażantów, kuropatw, papużek, dzików i rasowych psów. Być może kiedyś będą one dodatkowymi walorami gospodarstwa agroturystycznego? Planując zakup własnego siedliska kierował się najbardziej sprzyjającymi warunkami do rozwijania swoich pasji. Po trzech latach poszukiwania znalazł posiadłość w okolicy, odpowiednio oddaloną od szosy, w pewnej odległości od sąsiadów i niewskazanej przy hodowli sokołów linii wysokiego napięcia, w dodatku urodziwej przyrodniczo.
W zgodzie z naturą Jak pan Jacek sięga pamięcią, od zawsze jego zamiłowania oscylowały wokół natury, jej piękna, ale najbardziej fascynowało go wszystko, co lata. Żartuje, że z pewnością już jako leżące w wózeczku niemowlę, cieszył się, gdy motyl przeleciał nad jego główką. W wieku pięciu lat pragnął hodować wróbelki... wkrótce został właścicielem pierwszych kilku gołębi. Niebawem zauważył, że tym gołębiom zagrażają jeszcze szybsze, silniejsze i piękniejsze ptaki – jastrzębie. A ponieważ był to już czas opanowywania umiejętności czytania, wkrótce zaczął sięgać do książek i atlasów pogłębiających wiedzę w tym temacie.
 Jacek Smoczyński z pupilką Mimi
Tekst i foto Anna Skonieczna Więcej w 1 (180) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
Spacer po nieistniejących, makowskich budynkach Ukryte w mrokach historii Bodajże w 1996 roku, kiedy to na osiedlu Bazar dokonywano wykopu pod linie telefoniczne, niespodziewanie odkryto ludzkie kości. Wśród pracujących powstał popłoch. Wezwana policja rozpoczęła śledztwo. Okazało się jednak, że to pozostałość po pierwszym makowskim cmentarzu. Nie pozostały już praktycznie żadne ślady po „pierwszym Makowie”. Jego budowa rozpoczęła się nie od rynku, lecz po drugiej stronie rzeki. Na wysokim brzegu Orzyca. Płynął on jeszcze wtedy swoim starym korytem, czyli nie skręcał do dzisiejszej turbiny, lecz prosto pod górą, tak, jak dzisiaj płynie mały strumyk Makowica. To nad nim mieściła się pierwsza osada, wokół obecnej ulicy Warszawskiej, tam, gdzie dziś stoi stacja benzynowa i budynek starej szkoły, naprzeciwko Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Około XI/XII w. wybudowano tu dwór książęcy. Po roku 1425 gościł w nim często książę Janusz I. Jak wynika z badań Marii Barbasiewicz i Janusza Kubiaka dwór – prawdopodobnie w czasie wojny 13-letniej zniszczony lub uszkodzony, został w 1482 r. odbudowany. Odprawiano tu sądy grodzkie i ziemskie. W czasach późniejszych na miejscu dworu książęcego stanął dom starościński. Zachowały się jego opisy z 1549 i z 1616 r. Był to zespół budynków drewnianych. Niedaleko, bo na podgrodziu, stał drewniany kościół św. Bartłomieja. Była to prawdopodobnie kaplica grodowa. Wokół niej znajdował się cmentarz, który dawał o sobie znać podczas różnych prac budowlanych, ostatni raz w 1996 roku. Kościół został rozebrany w latach 70-tych XVIII w. Na jego miejscu, jeszcze w 1792 r., stał drewniany krzyż.

Tekst Dorota Kruk Więcej w 1 (180) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
Budżetowa Sesja Rady Powiatu W czwartkowe popołudnie 28 grudnia 2006 roku po raz trzeci obradowali radni powiatowi trzeciej kadencji. Skompletowano na wstępie skład rady uszczuplony z powodu wygaśnięcia mandatu Janusza Jankowskiego na skutek wyboru go na burmistrza. Siedemnastym członkiem Rady Powiatu w Makowie Mazowieckim została Teresa Jolanta Włoczkowska, nauczycielka, kandydatka z tej samej listy, która w wyborach uzyskała kolejno największą ilość głosów. Nowa radna złożyła ślubowanie i otrzymała funkcję przewodniczącej komisji oświaty, zdrowia, kultury, prawa i porządku oraz spraw socjalnych. Ponadto w skład tej komisji weszli: Andrzej Kos jako wiceprzewodniczący, Janusz Gójski, Ewa Jastrzębska, Mirosław Lipiński, Adam Miecznikowski i Marcin Nowotka. Problemem ogólnopolskim, który nie omija również powiatu makowskiego jest wciąż wzrastająca liczba osób uzależnionych od alkoholu oraz coraz niższy wiek osób sięgających po raz pierwszy po używki. Z tego powodu w 1 marca 2004 roku podjęto decyzję o powstaniu w przy Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie - Poradni Rodzinnej, która miała służyć profesjonalną pomocą mieszkańcom powiatu makowskiego, udzielając porad z zakresu psychologii, pedagogiki, prawa rodzinnego i kwestii socjalnej.
 Ślubowanie nowej radnej Jolanty Włoczkowskiej Jan Chyliński przedstawił informację z działalności Poradni Rodzinnej
Tekst i foto Dorota Kruk Więcej w 1 (180) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"
7 meczy, 6 zwycięstw, 1 porażka, w której „sami sobie strzelali gole” Czas podsumowań: żaki Za udaną, mogą zaliczyć żaki Makowianki Maków Maz., rundę jesienną, w trakcie której odnieśli tylko jedną, niefortunną porażkę i sześć zwycięstw. Wyniki te pozwoliły zespołowi, prowadzonemu przez trenera Mirosława Piątka, na zajęcie pierwszego miejsca w tabeli Ciechanowsko – Ostrołęckiego Związku Piłki Nożnej Żaków rocznika 95/96.
Niechciani w lidze warszawskiej? Drużyna trenuje już razem 2,5 roku. Zespół jest już dość doświadczony i ograny dzięki występom w lidze warszawskiej. Niestety Makowiankę i Koronę HID Ostrołęka odsunięto w tym roku do tej ligi ze względu na protesty rodziców piłkarzy warszawskich drużyn. Pokrywają oni bowiem koszty podróży swoich dzieci na mecze wyjazdowe, a te zaczęły znacząco rosnąć wraz z przyjmowaniem do tej ligi zespołów spoza stolicy lub jej okolic. Pewnym wyjaśnieniem, może troszeczkę pominiętym może być też fakt iż makowianie i ostrołęczanie radzili sobie całkiem nieźle w tej grupie znacząco wpływając na wygląd tabeli. Tak czy inaczej z tego względu w okręgu ciechanowsko – ostrołęckim powstała liga rocznika 95 i młodszych, w której od tego sezonu rywalizują zarówno makowianie jak i ostrołęczanie. Osobiście żałuję, że nie możemy grać w lidze warszawskiej, ponieważ jest tam przede wszystkim więcej zespołów, a co za tym idzie moglibyśmy więcej pograć w lidze – ubolewa Mirosław Piątek. Ponadto nawet jeśli żaki Makowianki zostaną mistrzem sezonu 2006/07 to i tak nie awansują do ligi warszawskiej, gdyż Mazowiecki Związek Piłki Nożnej ustalił że pierwsze miejsca będą premiowane awansem w tym roczniku dopiero od sezonu 2007/08.
 Makowianka Maków Maz. rocznik 95/96 wraz z trenerem Mirosławem Piątkiem. Fotografia z 14 września wykonana po meczu z Koroną HiD Ostrołęka
Tekst i foto Adam Trofiniak Więcej w 1 (180) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska" |
|
| Nr 26 (179) 28.12.2006 r. |
Numer 26 (179) "Ziemi Makowskiej" kilka wybranych artykułów

Świętowali ambasadorowie nadziei
Wyjechali. W pewnym sensie... w 2006 roku
Powtórka z rozrywki
Siatkarski boom!
Strażacka jednomyślność
Ponad 700 litrów krwi oddanej honorowo w powiecie makowskim Świętowali ambasadorowie nadziei Coroczną akademię akcentującą obchody Dni Honorowego Krwiodawstwa zorganizowano tym razem 15 grudnia w sali konferencyjnej Starostwa. Tradycyjnie już serdecznie wszystkich witał prezes Zarządu Rejonowego PCK w Makowie Mazowieckim, Roman Zakrzewski, który dokonał też krótkiego bilansu pozyskanej krwi od honorowych dawców. Statystyki są imponujące, szczególnie na tle wieści z kraju, gdzie krwi zaczyna dramatycznie brakować. Do 15 grudnia w powiecie makowskim, w pięciu klubach pozyskano 705 litrów krwi, o 40 litrów więcej niż w roku 2005. Do połowy grudnia Klub HDK w Sypniewie pozyskał 169 litrów krwi, HDK Różan – 20 litrów, HDK Karniewo – 56 litrów, Płoniawy – 28 litrów, Maków Maz – 320. Poza Różanem i Płoniawami wszędzie są to ilości większe od ubiegłorocznych. Kluby te zrzeszają łącznie 623 krwiodawców, co czwarty jest kobietą. Prezes Zakrzewski dziękował wszystkim zaangażowanym w ideę krwiodawstwa, podkreślał wdzięczność wobec samorządów, które wzięły krwiodawców „pod swoje skrzydła”. W bieżącym roku powstał w Makowie Klub HDK przy Urzędzie Miejskim. Znaczną część spotkania zajęła dekoracja odznakami. Za najpiękniejszy dar humanitarny – bezinteresowne długoletnie oddawanie krwi Mazowiecki Zarząd Okręgowy Polskiego Czerwonego Krzyża nadał odznaki.
 Dekoracji odznakami dokonywał Wykonawczynie programu artystycznego prezes ZR PCK, Roman Zakrzewski
Tekst i foto Anna Skonieczna
Więcej w 26 (179) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
Wyjechali. W pewnym sensie… w 2006 roku Kochały i podziwiały ich tłumy, bo byli zwykli i niezwykli zarazem. Łączyła ich fascynacja literaturą, teatrem, muzyką, czasem wspólna praca. Połączył ich również rok 2006, w którym odeszli. Jednak umrzeć – jak pisała Agnieszka Osiecka – to znaczy przecież wyjechać. W pewnym sensie… Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą. Autora nie trzeba nikomu przedstawiać. Oczywiście jest nim ks. Jan Twardowski. Poeta i ksiądz wypełniony miłością do drugiego człowieka. Wielki filozof życia. Wciąż zadawał pytania i poszukiwał odpowiedzi. Jego wiersze rwane prosto z krzaka to fotografie najprostszych życiowych sytuacji, a zarazem odzwierciedlenie duszy człowieka. Pisał w sposób zrozumiały, czytelny, jednocześnie pełen mądrości życiowej. W zetknięciu z jego twórczością nasuwało się czasem pytanie, skąd ksiądz zna tak dobrze perypetie zakochanych, rozterki matek, wątpliwości ojców. Mówił o sobie, że jako ksiądz żyję w dwóch światach: zewnętrznym – mediów, które mówią o zarażonym, nieprawdziwym, okropnym świecie ludzkich grzechów, i wewnętrznym – ludzkich wyznań, spowiedzi. Wiem, że jeśli nawet człowiek odchodzi od Boga – męczy się. Jest krzyż wiary i niewiary. Zostawił po sobie tomiki wierszy i frazy-drogowskazy. Z zupełnie inną formą przekazu spotykamy się u Stanisława Lema. Geniusza, nadintelektualistę. Zderzenie z jego twórczością bywa czasem nader dotkliwe. Nie zapomnę nigdy mojej próby przebrnięcia, jeszcze w szkole podstawowej, przez „Przygody pilota Pirxa”. Nie ja jedna wyszłam przegrana z tego pojedynku, jaki Lem toczył z czytelnikiem, nawet tym najmłodszym. W końcu jednak moja polonistka, która zawsze bardzo surowo sprawdzała czytanie lektur, „odpuściła” nam Lema i w końcu opowiedziała książkę.
ks. Jan Twardowski Stanisław Lem
Tekst Dorota Kruk
Więcej w 26 (179) numerze dutygodnika "Ziemia Makowska"...
Powtórka z rozrywki W odchodzącym roku bawiliśmy się na wielu imprezach kulturalnych, organizowanych na terenie naszego powiatu. Warto zrobić więc krótką retrospekcję i przypomnieć sobie, gdzie bywaliśmy w tym roku. Może ta „powtórka z rozrywki” stanie się jednocześnie przewodnikiem na rok następny.
ZIMA Początek roku w powiecie to przede wszystkim coraz liczniej organizowane karnawałowe bale charytatywne. W Makowie mieliśmy w 2006 roku dwa – organizowany przez proboszcza parafii św. Brata Alberta oraz przez Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej. Bale cieszą się u nas wciąż wzrastającą popularnością. Po zabawie pozostają bowiem nie tylko wspomnienia, lecz także środki finansowe na pomoc dla najbardziej potrzebujących. Najhuczniejsze są jednakże ostatki. Coraz częściej na naszym terenie sięga się do kultury tradycyjnej. Jak każdego roku i tym razem Krasnosielc nie zawiódł i zorganizował szaleństwa przy wtórze ludowej muzyki i spotkanie z wieloma zapustnymi postaciami. Koza, Diabeł, Żyd, Śmierć, Cyganka pojawiły się również na Zapustach w Karniewie.
 Na zapustach w Krasnosielcu pojawiło się wiele dziwnych postaci fot. GOK Krasnosielc
WIOSNA A po karnawale rozpoczyna się czas śpiewania wielkopostnych pieśni. W tym roku gościliśmy na przeglądzie takich pieśni w kościółku w Amelinie. Powitanie wiosny, zwłaszcza w szkołach naszego powiatu, nie może ujść niczyjej uwadze. Bawią się wtedy wszyscy: i nauczyciele, i uczniowie. Ci pierwsi występują najczęściej w nietypowych dla siebie rolach. W czasie tegorocznych obchodów wybuchały niepohamowane salwy śmiechu. W Sypniewie przemaszerował barwny korowód, który prowadził do gimnazjum, gdzie zorganizowano liczne konkurencje , w których rywalizowali nauczyciele z uczniami. A w Makowie? Oj, co się działo w LO im. Marii Curie Skłodowskiej, naprawdę trudno wyrazić słowami. Mury szkoły zanosiły się tego dnia od śmiechu. Tegorocznej wiosny mogliśmy wysłuchać również zorganizowanego przez „Fundację o Uśmiech Dziecka” koncertu „Mazowsza”, który długo pozostanie w naszej pamięci, zwłaszcza, że był to jeden z ostatnich koncertów Stanisława Jopka. W poważniejsze tony uderzyli różanianie, wystawiając adaptację sztuki „Dzień Gniewu” Romana Brandstetera. Mieliśmy zatem w powiecie dawkę teatru, którego nie powstydziliby się profesjonaliści. Podobnie jak przedstawienia „Alter ego” makowskiej grupy „Pryzmat”. Wiele ważnych spraw wypowiedziano w nim bez słów, a żonglerka ogniem zachwyciła chyba wszystkich. Wiosną też tradycyjnie został rozstrzygnięty Międzynarodowy Konkurs Poetycki „O Wstęgę Orzyca”. Największym wydarzeniem okazały się jednak Dni Makowa, które w tym roku były wyjątkowo udane. Konkursy cieszyły się popularnością, zwłaszcza „Mazowiecka Pyza”. Ale największą furorę zrobił zespół „Łzy”.
 Pierwszego dnia wiosny LO w Makowie zanosiły się od śmiechu fot AT Tekst Dorota Kruk
Więcej w 26 (179) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
Eliminacje powiatowe IX Mazowieckich Igrzysk Młodzieży Szkolnej w siatkówce szkół podstawowych Siatkarski boom! Mimo że nie minęło wiele czasu od sukcesu siatkarskiej reprezentacji Polski w Japonii, już widać pierwsze jego efekty. 15 – 16 grudnia w hali sypniewskiego gimnazjum odbyły się eliminacje powiatowe IX Mazowieckich Igrzysk Młodzieży Szkolnej w siatkówce w kategorii szkół podstawowych. Pierwszego dnia rywalizowali chłopcy, których turniej zgromadził aż dziesięć zespołów. Mniejszym zainteresowaniem cieszyła się siatkówka dziewcząt, do eliminacji przystąpiło tylko cztery drużyny. Obie imprezy łączył jeden wspólny mianownik – emocjonujący finał. Mecze rozgrywane były do dwóch zwycięstw w setach po 25 punktów. Rozgrywano je na połowie standardowych boisk. Były one tylko skrócone o około 1 metr, w ten sposób mogły się toczyć dwa pojedynki w tym samym momencie. W skład każdej drużyny wchodziło ośmiu zawodników, podzielonych na dwie drużyny na każdy set, trzech podstawowych i jeden rezerwowy. Tylko w ewentualnym trzecim secie mogli zagrać zawodnicy wybrani z obu zespołów. Ze względu na dużą ilość drużyn, turniej chłopców rozgrywany był innym systemem niż dziewcząt. Chłopcy rozpoczęli od eliminacji w trzech grupach: w pierwszej i drugiej znajdowały się po trzy drużyny, a w trzeciej cztery. Z pierwszych dwóch do fazy finałowej awansowali tylko zwycięzcy, a z ostatniej, największej, pierwsze dwie reprezentacje. Owi zwycięzcy trafiali do fazy finałowej, w której rozgrywali mecze każdy z każdym. Ze względu na niewielką ilość drużyn, dziewczęta od początku grały tym systemem.   Najlepsze drużyny trunieju chłopców i dziewcząt
Tekst i foto AT
Więcej w 26 (179) numerze dutygodnika "Ziemia Makowska"...
Nowy zarząd, nowa uchwała programowa Strażacka jednomyślność 13 grudnia w sali konferencyjnej Starostwa Powiatowego w Makowie Mazowieckim zebrali się delegaci II Zjazdu Powiatowego Związku Ochotniczych Straży Pożarnych RP. W trakcie posiedzenia ukonstytuował się nowy Zarząd Oddziału Powiatowego ZOSP RP, wybrano delegatów na zjazd oddziału wojewódzkiego oraz przyjęto Uchwałę Programową na lata 2007 – 2011. Tuż po 10.00 salę konferencyjną starostwa wypełniły dźwięki Rycerzy Floriana – oficjalnego hymnu strażackiego, które otworzyły zjazd. Po krótkim powitaniu wybrano prezydium zjazdu, w którego skład weszli: dh Zdzisław Remiszewski – członek Zarządu Głównego ZOSP RP, dh Zbigniew Deptuła – Starosta Makowski, dh Józefa Stopa – Przewodniczący Zjazdu Zarządu Oddziału Powiatowego ZOSP RP w Makowie Mazowieckim, dh Roman Zakrzewski i st. bryg. Andrzej Chodowiec – Komendant Powiatowy PSP w Makowie Mazowieckim. Do najważniejszych punktów obrad należało wyłonienie nowego Zarządu Oddziału ZOSP RP. W funkcji prezesa starosta Zbigniew R. Deptuła zastąpił druha Józefa Stopę. Wiceprezesami zostali: Wacław Suski, Roman Gisztarowicz i Tadeusz Ciak. Sekretarzem oddziału został Dariusz Zatoński, a skarbnikiem Piotr Nożyński. Wybrano również delegatów na zjazd oddziału wojewódzkiego, którymi zostali Piotr Nożyński, Tadeusz Ciak i Zbigniew Deptuła. Ponadto dwaj ostatni wybrani zostali jako przedstawiciele do Zarządu Oddziału Wojewódzkiego ZOSP RP. W skład komisji rewizyjnej weszli: Mieczysław Napiórkowski – prezes komisji, Andrzej Majkowski – wiceprezes, Wojciech Mroczkowski – sekretarz.
Prezydium zjazdu
Tekst i foto AT
Więcej w 29 (179) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"... |
|
| Nr 23 (176) 16.11.2006 r. |
Dwutygodnik Samorządowy "Ziemia Makowska" tel. (029) 717- 36-98 oraz (029) 717-36-95 e-mail: ziemia@powiat-makowski.pl
Wydawca: Starostwo Powiatowe w Makowie Mazowieckim, ul. Rynek 1, tel. (029) 717-36-60, fax (029) 717-36-64
Redakcja: Marta Lipińska (redaktor naczelna), Anna Skonieczna, Dorota Kruk, Adam Trofiniak
Adres redakcji: 06-200 Maków Maz., ul. Rynek 1, pokój 24
Numer 23 (176)"Ziemi Makowskiej" kilka wybranych artykułów

Otrzymali językowe certyfikaty
Przedszkolne cudaczki
Już 40 lat
Trzy koniki pana Zbyszka
Mamy nowych mistrzów
Otrzymali językowe certyfikaty Zakończył się roczny kurs języka angielskiego dla pracowników administracji samorządowej powiatu makowskiego zorganizowany przez Wydział Promocji i Rozwoju Gospodarczego Starostwa Powiatowego w Makowie Mazowieckim. 6 listopada w pięknym wnętrzu zajazdu „U Sylwii” odbyła się konferencja informacyjno – promocyjna podsumowująca, realizowany w ramach Działania 2.1 Zintegrowanego Programu Operacyjnego Rozwoju Regionalnego „Rozwój umiejętności powiązany z potrzebami regionalnego rynku pracy i możliwości kształcenia ustawicznego w regionie”, projekt „Język angielski przyszłość pracowników administracji samorządowej naszego powiatu”. Wartość projektu to ponad 72 tys. zł. Uczestnictwo w kursie było bezpłatne. Kursanci otrzymywali nawet zwrot kosztów poniesionych na dojazdy, a na zakończenie kursu, poza certyfikatami, otrzymali atrakcyjne nagrody. W listopadzie ubiegłego roku prowadzony na sali konferencyjnej starostwa kurs języka angielskiego rozpoczęło 30 pracowników urzędów gmin: Karniewo, Płoniawy-Bramura, Rzewnie, Urzędu Miejskiego w Makowie Maz., Powiatowego Urzędu Pracy, Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie i Starostwa Powiatowego w Makowie Maz. Nie wszyscy wytrwali w podjętym na rok wyzwaniu. Certyfikaty ukończenia otrzymało 24 osoby. – Jestem zaskoczony, że wiele osób zrezygnowało w trakcie – mówił na spotkaniu koordynator projektu, starosta Kazimierz A. Białobrzeski, któremu przypadła rola wręczania certyfikatów. – To państwo jesteście tymi, którzy udowodnili, że wytrwałość jest sposobem dojścia do szczęśliwego finału. Gratuluję wam, życzę kontynuacji i przede wszystkim wykorzystywania umiejętności, którą państwo nabyliście, może w swojej pracy, a może podczas wojaży zagranicznych.
 Pamiątkowe zdjęcie uczestników szkolenia z opiekami projektu
Tekst Anna Skonieczna Foto AT
Więcej w 23 (176) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
Przedszkolne cudaczki Bardzo twórczy sposób na wspólne spędzenie czasu rodziców z malutkimi pociechami znalazła dyrektor Przedszkola Samorządowego Nr 4 w Makowie Maz. Barbara Uliszewska. Zainspirowana jesienną wystawką w przedszkolu ogłosiła konkurs plastyczny pod hasłem „Jesienne cudaki”. Konkurs skierowany był do rodziców dzieci wszystkich grup. Chodziło o to, żeby odciągnąć od telewizora, a zmobilizować rodziny do wspólnego spędzenia czasu na spacerach, zebraniu „skarbów” złotej polskiej jesieni i wykonaniu z nich cudaków według własnej fantazji. Spośród 130 przedszkolaków do konkursu przystąpiło 70 rodzin. Efekt przerósł oczekiwania organizatorów. Prace przyniesione do przedszkola są nadspodziewanie piękne i pomysłowe. Nasze czarno – białe zdjęcia niestety nie oddają uroku tych prac. Niektórzy rodzice bawiąc się z dziećmi odkryli u siebie utajony talent plastyczny. – Jestem bardzo zadowolona, że rodzice właściwie wykorzystali ten moment aby dać z siebie coś dzieciom – mówiła dyrektor. - Jednocześnie była to z pewnością dla nich wspaniała zabawa, w wielu przypadkach pracowano przez kilka wieczorów, bo niektóre prace są tak pracochłonne, tak barwne. Surowcem do jesiennych cudaków były najróżniejsze dary jesieni. Pomysłowość w użyciu tych darów jest imponująca. Mnie na długo utkwiły w pamięci prace: Kingi Jelińskiej, Paulinki Białej, Dominiki Łaty, Darii Ruszczyńskiej, Bartosza Kubika, Oli Drejka, Karolinki Bulkowskiej, Iny Hałko i wiele, wiele innych, ale najbardziej zadziwił mnie ogromny kosz z dyni, pełen jesiennych darów, w którym znalazły się też miniaturowe słoiczki z miodem, grzybkami i innymi marynatami. Szczególne brawa dla mamy Zuzi Berlińskiej.
Kinga Jelińska z pomysłową mamą i lalą z dyni Jedna z grup wyróżnionych z wychowawczynią
Tekst i foto Anna Skonieczna
Więcej w 23 (176) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
Już 40 lat Większość z nas szkołę podstawową wspomina jako miejsce, gdzie rodziły się pierwsze przyjaźnie, miłości i konflikty. Lata spędzone w szkolnych murach wspominamy najczęściej z rozrzewnieniem i tęsknotą za dziecięcymi zabawami. Do szkoły po latach wraca się z lekką obawą i wielkim wzruszeniem. Zwłaszcza do takiej, jak makowska „dwójka”, która w tym roku obchodzi swoje 40. urodziny. Z tej okazji 4 listopada zorganizowano niecodzienną uroczystość.
Przemówienia, kwiaty i prezenty Tego dnia do Szkoły Podstawowej nr 2 im. Jana Kochanowskiego przybyło wielu gości: wicestarosta Janusz Gójski, burmistrz miasta Tadeusz Ciak, z-ca burmistrza Tadeusz Marciniak, sekretarz miasta Janusz Jankowski, przewodnicząca Komisji Oświaty, Zdrowia, Pomocy Społecznej, Kultury i Kultury Fizycznej Rady Miejskiej Teresa Górecka-Jędreas, prezes SM „ Jubilatka” Lech Gadomski, dyrektor Delegatury Kuratorium Oświaty w Ostrołęce Edward Górecki oraz wizytator Delegatury Kuratorium Bożena Kneć. W uroczystości wzięli udział również obecni i emerytowani nauczyciele związani z tą szkołą oraz jej poprzedni zarządcy – Janusz Żerański i Włodzimierz Artyfikiewicz. Wszystkich zebranych powitała dyrektor szkoły, Teresa Marciniec. To dla nas bardzo ważny i ogromnie wzruszający dzień – mówiła. Zarówno wicestarosta, jak i burmistrz podkreślali ogromną rolę tejże szkoły w kształtowaniu młodych umysłów społeczności makowskiej. Ogromna liczba absolwentów Szkoły Podstawowej nr 2 trafia później do samorządowych szkół ponadgimnazjalnych naszego powiatu – mówił wicestarosta, a burmistrz dodał: Wcale nie musicie czuć się gorsi od uczniów szkół warszawskich, czy innych większych miast. Wszyscy zaproszeni goście składali na ręce dyrektor Marciniec podziękowania, wyrazy szacunku, kwiaty i prezenty dla szkoły. Opowiadali niejednokrotnie o przeżyciach związanych z „dwójką”, byli to bowiem bardzo często absolwenci szkoły.
 Na uroczystość przybyło wielu gości, Na widowni zasiedli również obecni i dawni wśród nich dyrektor ZS2 Teresa Marciniec nauczyciele
Tekst i foto DK
Więcej w 23 (176) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
Trzy koniki pana Zbyszka Są ludzie, których niewiele interesuje i właściwie nic nie robią z ożywieniem. Chyba można pokusić się o określenie, że połowa z nas ma jednak jakąś fascynację, talent w jednej dziedzinie, której poświęca ochoczo swój czas. Są jednak tacy, a z pewnością jest ich najmniej, którzy mają aż kilka „koników”, czas wypełniony po brzegi, a życie treściwe i ciekawe (choć nierzadko przez „bezbarwny” ogół uważani są za swoistych oryginałów, żeby nie rzec dziwolągów...). A przecież, o ile nie krzywdzą innych, wspaniale wnoszą nieco kolorytu do szarej rzeczywistości... Nie przejmując się opiniami, żyją po swojemu. I o to chodzi. Zbigniewa Żebrowskiego z Nowego Krasnosielca pasjonują aż trzy dziedziny: militaria, stara motoryzacja i wędkarstwo, ponadto z pasją wykonuje swoją pracę diagnosty i mechanika samochodowego. Od dziecka fascynował się wojskowością, historią II wojny światowej, a szczególnie działaniami wojennymi w naszym regionie. Dziś jest właścicielem kolekcji około pięciuset militariów, głównie dotyczących wyposażenia żołnierza niemieckiego i radzieckiego podczas drugiej wojny światowej. Aby je zdobywać, kopie w miejscach, o których przekaz ludowy mówi, że coś szczególnego wydarzyło się w tamtych latach. – Ziemia kryje jeszcze wiele śladów tamtych dni – mówi pan Zbigniew. –Trzeba umieć ich szukać. Są tuż za płotem. Dla mnie znaleziony guzik, odznaka, moneta, łuska czy hełm, to jest historia. Taka, którą można wziąć w dłonie.
Zbigniew Żebrowski. Jescze Taki model z 1928 roku jest "rozebrany" nie wiedział, co znajdzie tym i przygotowany do malowania razem...
Anna Skonieczna
Więcej w 23 (176) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
Wrócili z tarczą i pięcioma medalami Mistrzostw Polski Mamy nowych mistrzów W ostatnim numerze ZM informowałem o awansie makowskiego LSSS „START” Maków Maz. do drugiej ligi, który zapewnili sobie w finale Drużynowych Mistrzostw Polski. W Mroczy, bo tam doszło do ostatecznych rozstrzygnięć, nasi zawodnicy nie pokazali jednak pełni swoich możliwości, gdyż byli w trakcie przygotowań do innej imprezy, która obok Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży jest najważniejsza dla każdego sztangisty. 3 – 5 listopada w Siedlcach rozgrywane były Mistrzostwa Polski juniorów do lat 17, gdzie wystartowało 199 najlepszych, młodych sztangistów i sztangistek z terenu całego kraju. W turnieju tym startowała sama śmietanka polskiej juniorskiej sztangi. Nie każdy mógł się tam pokazać. Udział w tej prestiżowej imprezie można było sobie zapewnić na dwa sposoby. Pierwszy z nich to wywalczenie złotego medalu na mistrzostwach województwa, w ten sposób zakwalifikowali się: Przemysław Kupis, Grzegorz Pepłowski i Mariusz Bartosiewicz. Drugą możliwością, dla tych, którzy mistrzami nie zdołali zostać, było przekroczenie limitu podniesionego ciężaru określonego przez Polski Związek Podnoszenia Ciężarów. W ten sposób na mistrzostwa mogli pojechać pozostali nasi zawodnicy: Adrian Ślesicki, Tomasz Zalewski i Krzysztof Brzęcki.
Pobili swoje rekordy życiowe Prawie wszyscy zawodnicy startujący w barwach LSSS „START” Maków Maz. poprawili swoje rekordy życiowe. Tomasz Zalewski podrzucił wreszcie niepokonaną dotąd granicę 102 kg. Poderwał 80 kg i podrzucił aż 103 kg, mimo że od ostatniego występu schudł 2 kilogramy. Zajął on w swojej kategorii wagowej (do 62 kg) jedenastą pozycję. Przemysław Kupis walczący w tej samej kategorii zajął siódme miejsce. Poderwał on 85 kg i niestety, spalił kolejne dwa podejścia. W podrzucie zaliczył dwa, na 105 i 109 kg. Trzecie na 112 kg niestety spalił. Był on jedynym zawodnikiem wśród naszych reprezentantów, który nie zdołał przynajmniej powtórzyć swoich rekordów. Powiem szczerze, mam wrażenie, że Przemek startuje tak, jakby mu do końca nie zależało. Myślę, że stać go na wiele więcej. Chłopak ten dźwiga z taką łatwością, że wielki mentor polskiej sztangi – Ryszard Szewczyk – od razu po zobaczeniu go zaproponował mi transfer tego zawodnika do klubu w Opolu – przyznał trener Ireneusz Pepłowski. Dobrze wystartował też Krzysztof Brzęcki. Zaliczył pięć czyściutkich podejść, a za swoje piękne, techniczne podejście w podrzucie otrzymał nawet oklaski od publiczności. Swój występ zakończył 95 kg w rwaniu i 115 w podrzucie. 210 kg dwuboju pozwoliło mu zająć dziewiąte miejsce w kategorii do 94 kg. Do siódmej pozycji zabrakło mu jedynie 2 kg. Za nieudany występ w Mroczy zrehabilitował się Adrian Ślesicki. Poderwał 104 i podrzucił 133 kg. W ten sposób w dwuboju zrobił 12 kg więcej niż na wspomnianych Drużynowych Mistrzostwach Polski.
 Grzegorz Pepłowski Mariusz Bartosiewicz
Tekst i foto AT
Więcej w 23 (176) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"... |
|
| Nr 22 (175) 02.11.2006 r. |
Numer 22 (175) "Ziemi Makowskiej" kilka wybranych artykułów

50 lat minęło
Tobie też może się udać
Pożegnalna Sesja Rady Powiatu
Strefa ciszy
Awans na 90%
50 lat minęło Koło Gospodyń Wiejskich w Sypniewie obchodzi w tym roku pięćdziesięciolecie istnienia. Z tej okazji zorganizowano uroczyste urodzinowe obchody, które rozpoczęły się Mszą Św., odprawioną przez proboszcza ks. Edwarda Kaczmarczyka w intencji sypniewskich gospodyń. Po niej przy kościele na pamiątkę posadzono papieski dąb. Na uroczystość przybyli m.in.: przewodniczący Rady Powiatu Roman Zakrzewski, będący jednocześnie prezesem Klubu Honorowych Dawców Krwi „Nadzieja”, który od lat współpracuje z sypniewskimi gospodyniami, wójt gminy Sypniewo Jarosław Napiórkowski, prezes Regionalnego Związku Kółek i Organizacji Rolniczych w Ostrołęce Barbara Gałązka, specjalistka wiejskiego gospodarstwa domowego Wojewódzkiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Warszawie, Halina Bielawska.
 Członkowie Koła Gospodyń Wiejskich w Sypniewie Występ uczniów sypniewskiej "podstawówki"
Tekst i foto DK
Więcej w 22 (175) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
Tobie też może się udać W środę, 25 października, odbyło się spotkanie informacyjno-promocyjne w ramach projektu „Pełnosprawny sukces. Promocja nowej integracji”, zorganizowane przez Fundację im. Królowej Polski św. Jadwigi. Miało ono na celu przybliżenie problemu zatrudnienia osób niepełnosprawnych. Wybrać pięćdziesiąt powiatów do pilotażowego projektu nie jest wcale łatwo – mówił przedstawiciel fundacji, organizującej spotkanie, Tomasz Mikuś. – Staraliśmy się wybrać takie powiaty, w których o osobach niepełnosprawnych się pamięta, coś się dla nich robi. Na terenie powiatu makowskiego, gdzie mieszka około 5 tysięcy osób niepełnosprawnych, widać wyraźnie działania, zmierzające do pomocy tym ludziom. Zakup samochodów do przewozu osób niepełnosprawnych, czy tworzenie dla nich nowych miejsc pracy. O powiecie makowskim słychać też dzięki działaniu „Fundacji o Uśmiech Dziecka”. Spotkanie zorganizowano więc w sali konferencyjnej Starostwa Powiatowego. Przybyli na nie wicestarosta Janusz Gójski, założyciel i prezes „Fundacji o Uśmiech Dziecka” Jan Chyliński oraz pracownicy Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie i ośrodków pomocy z terenu powiatu. Obecni byli również uczniowie makowskich szkół.
 Od lewej: Janusz Gójski, Mirosława Uczestniczki spotkania Rynowiecka, Małgorzata Kauffman, Andrzej Wróbel Tekst i foto DK
Więcej w 22 (175) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
|
|
| Nr 21 (174) 19.10.2006 r. |
Numer 21 (174) "Ziemi Makowskiej" kilka wybranych artykułów
 Nauczycielki
"Czwórka" ma 25 lat!
Fryzjerska rodzina
...Miasto Twoje, a w nim...
Znowu zabrakło sił
Sztafetowa rywalizacja w Krasnosielcu Specjalny dodatek - Podsumowanie kadencji!
„Głównym celem edukacji jest nie nauka, lecz rozbudzanie ducha”. (E. Renan) Nauczycielki Mieszkają w Makowie Mazowieckim. Pierwsza pochodzi z okolic Pułtuska, druga z Różana. Stanisława Mitkowska pracę nauczycielską rozpoczęła w 1950 roku w Karniewie, gdzie jako pani od języka polskiego w klasach starszych przepracowała 35 lat do emerytury. Wanda Pawłowska, jak się określa - „praktykantka u pani Mitkowskiej, którą uważam za swojego mistrza, który mnie wprowadził do zawodu”, dziś już też emerytka, przebieg pracy zawodowej miała bardziej zróżnicowany. Rozpoczęła w 1962 roku w Jaciążku, gdzie przez dwa lata była panią od wychowania: fizycznego, muzycznego, plastycznego, zajęć praktyczno – technicznych. Następnie, dokształcając się, przeszła praktycznie wszystkie szczeble oświatowej kariery: pracując jako polonistka w szkole średniej (dziennej, wieczorowej, zaocznej), poprzez poradnię wychowawczo – zawodową jako logopeda, po Kuratorium Oświaty i Wychowania jako dyrektor delegatury, a po reorganizacji koordynator na rejon makowski, by w 1999 roku jako wizytator odejść na emeryturę. Wanda Pawłowska, nadzwyczaj energiczna, optymistycznie nastawiona, świetnie odnajduje się wśród ludzi. Dużo udziela się w poczynaniach MDK, jest niejako etatowym członkiem jury konkursu „O wstęgę Orzyca”, członkiem rady nadzorczej SM „Jubilatka”, zapalona podróżniczka nie tylko po Polsce. – Poza tym staram się dużo czytać. Ostatnio, w związku ze zbliżającymi się wyborami zainteresowała mnie filozofia, Schopenhauera, erystyka, czyli sztuka prowadzenia sporów. To już przeczytane. Teraz zaczęłam „Władcę pierścieni”, a to dlatego, że dziś ma być ten film w telewizji, a ja najpierw lubię wiedzieć, co jest w książce. Zresztą uważam, że film zawsze przegrywa z książką.
 Od lewej: Stanisława Mitkowska i Wanda Pawłowska
Tekst i foto Anna Skonieczna
Więcej w 21 (174) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
„Czwórka” ma 25 lat! Przedszkole Samorządowe nr 4 w Makowie Maz. tegoroczne obchody Dnia Edukacji Narodowej połączyło z obchodami jubileuszu 25-lecia funkcjonowania tej placówki. Uroczystość z udziałem przedstawicieli władz samorządowych powiatowych i miejskich, przedstawicieli Oddziału ZNP oraz rodziców – absolwentów tego przedszkola, którzy obecnie już przyprowadzają swoje pociechy do „Czwórki” (zwanej też rozśpiewanym przedszkolem), zorganizowano 12 października. Uroczystość prowadziła, witając gości, jak zawsze uśmiechnięta dyrektor Barbara Uliszewska, pracownik tej placówki od początku jej istnienia. Wspominając trudne początki, pierwszą dyrektor przedszkola - Anielę Michalak, pani Uliszewska podkreśliła obecną, dobrą sytuację placówki i wielką życzliwość dla wszystkiego, co się w niej dzieje, władz lokalnych i rodziców. Uroczysty nastrój spotkania sprzyjał pochwałom i podziękowaniom. Dyplomy za 25-letnią pracę na rzecz placówki dyrektor wręczyła nauczycielkom: Ewie Kukawce, Elżbiecie Pacuszka, a także Marii Kownackiej i Jolancie Kozłowskiej z obsługi. Z kolei podziękowania i gratulacje jubileuszowe na ręce dyrektor przedszkola składali: wicestarosta Janusz Gójski, wiceburmistrz Tadeusz Marciniak, przewodniczący Rady Miejskiej, Andrzej Pałucki podkreślając jednocześnie rangę wychowania przedszkolnego w kształtowaniu tak delikatnych organizmów, jakimi są kilkuletnie dzieci. Wiceburmistrz wręczył nagrodę specjalną Marioli Winnickiej. Od rodziców były nie tylko kwiaty, ale przepasany wstążką telewizor, na którym odtworzono zarejestrowane artystyczne występy przedszkolaków „Czwórki” podczas Dni Makowa sprzed dwunastu lat, przedstawienia „Dziewczynki z zapałkami” czy występu Emilki Kozłowskiej biorącej udział w telewizyjnym programie „Od przedszkola do Opola”. Emilka zresztą, dziś już gimnazjalistka, zaprezentowała się zebranym w dwóch piosenkach. W części artystycznej, poza uroczo wprost prezentującymi się pięcio i sześciolatkami wystąpiły, równie rozśpiewane absolwentki, dziś dorosłe: Marzena i Wioleta Dąbrowskie. Placówka przedszkolna na co dzień tętni pewnie śpiewem i śmiechami, ale tego przedpołudnia było to zwielokrotnione i umocnione bardzo silnym i nieskrywanym wzruszeniem nie tylko dumnych mam, ale urzędowych gości.
Milusińscy podczas występów Pamiątkowe zdjęcie
Tekst i foto Anna Skonieczna
Więcej w 21 (174) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
Człowiek najwięcej może się dowiedzieć w maglu i u fryzjera Fryzjerska rodzina Mały, czterdziestoletni domek przy ulicy Mickiewicza mieści zakład fryzjerski, człowieka, który w swoim zawodzie przepracował już prawie pięćdziesiąt lat – Henryka Franka. Przy tej samej ulicy mieszczą się jeszcze dwa, podobne zakłady – jego córki, Elżbiety Janickiej i syna, Sławomira Franka. Mamy więc do czynienia z fryzjerską rodziną. Pan Franek zaczął się uczyć fryzjerstwa po wojnie, w swoim rodzinnym mieście – Poznaniu. W czasie dziewięcioletniej służby wojskowej również parał się fryzjerstwem. Kiedy zaczynałem, były bardzo różne mody – opowiada. I męskie, i damskie, bo damskie fryzjerstwo też skończyłem. Mody bardzo się zmieniły. Tyl, że Maków jest małym miastem, więc nikt nie miał tu jakichś wyszukanych wymagań. Kiedyś też nie było szkół takich jak dzisiaj, fryzjerskich. Po prostu zawodowa, a potem praktyka u mistrza. Pierwszy zakład fryzjerski pan Franek założył w 1958 r. w Krasińcu, w 1964 r. przeprowadził się do Makowa i osiadł tu na stałe. Początkowo pracował w spółdzielni najpierw powiatowej, później Spółdzielni Pracy „Ewa”. Pracując w spółdzielni, łatwiej było dostać mieszkanie, czy utrzymać się na rynku. Na początku przychodziło do niego wielu klientów, bo fryzjerzy, którzy wtedy pracowali w Makowie, to byli starsi panowie bez papierów mistrzowskich, natomiast on miał tytuł mistrza. Był młody i energiczny. Wyuczył 13 uczniów, w tym syna i córkę. Miałem zdolnych uczniów, takich, którzy wkładali w strzyżenie serce, ale byli też i tacy, którzy robili wszystko byle jak. W takim grajdołku nie ma co doszukiwać się wybitności. A moja córka i syn zawsze wykazywali zdolności w tym kierunku.
 Henryk Franek przy swoim zakładzie Elżbieta Janicka w trakcie pracy
Tekst i foto DK
Więcej w 21 (174) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
... Miasto Twoje, a w nim... Nawet miejscowość z kłopotami finansowymi i o najskromniejszym budżecie może być schludna i uporządkowana. Szkoda, że nie dzieje się tak w naszym Makowie Mazowieckim. Aż przykro patrzeć na to, co się dzieje choćby z zaledwie dwa lata temu otwartą ścieżką spacerowo – edukacyjną, z uporządkowanym w ubiegłym roku Parkiem Sapera, grzankowskim lasemi itd. Wygląda na to, że starania miejskich władz nie są szanowane. - Myślę, że jest tu widać generalny stosunek mieszkańców do swego miasta, do tej małej społeczności – komentował temat wiceburmistrz Tadeusz Marciniak. - Trzeba być bardzo przeciw miastu, jeśli się niszczy rzeczy, które służą wszystkim. Ta ścieżka ekologiczna służyła wielu mieszkańcom, było nią zainteresowanie i zresztą nadal jest. Ciągle mieszkańcy pragną z niej korzystać, spacerować, gdzieś tam w trakcie spaceru posiedzieć, a ta dewastacja jest przykro. Inną sprawą, trochę z zakresu ochrony przyrody są kwiaty, które sadzimy w różnych miejscach miasta, a które są notorycznie wyrywane, czyli kradzione. Po prostu ktoś je bierze do swego ogródka. Czy tak powinno się traktować miejsce, w którym wszyscy mamy się czuć dobrze? To samo dotyczy, nielicznych co prawda w mieście, koszy na śmieci. A nielicznych też z tego powodu, że w koszach miejskich, które są przeznaczone do wrzucania drobnych śmieci przez przechodniów, według tych, które je odbierają - 80% to odpady z gospodarstw domowych. A przecież za ten wywóz płacimy wszyscy. To też mogą robić tylko osoby nieprzychylne temu miastu. Innym działaniem na szkodę własnej miejscowości jest podłączanie swojej prywatnej kanalizacji do deszczowej kanalizacji miejskiej. Ja bym proponował, żebyśmy patrzyli na Maków, jak na nasze miasto. Nie burmistrza, nie starosty czy radnego, ale po prostu nasze miasto, w którym żyjemy i chcemy, by było estetyczne. I jeśli wszyscy o nie nie będziemy dbać, to będzie źle.
W parku Sapera Napis na drzewie
Tekst i foto AS
Więcej w 21 (174) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
Historia lubi się powtarzać Znowu zabrakło sił 7 września o godzinie 14 seniorzy MKS-u Makowianki zmierzyli się na własnym stadionie z drużyną Sony Nowe Miasto. Spotkanie to ostudziło optymizm, który ostatnio zagościł w makowskim klubie, gdyż nasi piłkarze po raz drugi z rzędu po prowadzeniu w spotkaniu 2:0 mecz zakończyli wynikiem remisowym. Początek spotkania w żaden sposób nie zapowiadał końca. Tuż po gwizdku rozpoczynającym mecz w polu karnym sfaulowany został Gozi Jonathan, co na bramkę zamienił, niezawodny w takich fragmentach, kapitan makowskiego zespołu Piotr Duda. Obejmując tak szybko prowadzenie, reprezentanci naszego miasta mogli się cofnąć. Grając spokojną, mądrą i taktyczną piłkę, trzymali gości w szachu. Robili to tak perfekcyjnie, że jeszcze pod koniec pierwszej połowy, z jednej z podbramkowych akcji w polu karnym gości niespodziewanie na czystą pozycję wyłonił się Michał Złotkowski, który strzelił na 2:0 dla Makowianki. Początek drugiej połowy wyglądał podobnie do pierwszej, z tym, że nasi zawodnicy razili nieskutecznością, co stanowiło preludium do późniejszych wydarzeń. Zaraz po samym gwizdku rozpoczynającym ostatnie, regulaminowe 45 minut, szansę na podwyższenie wyniku miał Łukasz Walat. Przedarł się on prawym skrzydłem i oddał strzał, niestety, zbyt słaby, by zaskoczyć bramkarza, który bez problemu chwycił piłkę. Dosłownie chwilę później, co najmniej 80 % szansę na podwyższenie wyniku miał Michał Złotkowski. Za długo jednak zwlekał z oddaniem strzału, ograł jednego z obrońców i próbował to samo zrobić z bramkarzem. Ten jedak zdołał go zatrzymać do czasu, kiedy było już za późno. Kolejną sytuację miał w 65 minucie, kiedy to wyszedł na świetną pozycję strzelecką. Oddał jednak strzał wtedy, kiedy bramkarz był już za blisko i zdołał sparować uderzenie.
 Nie licząc końcówki meczu, makowska drużyna praktycznie przez cały czas kontrolowała przebieg spotkania
Tekst i fot. AT
Więcej w 21 (174) numerze dwutygodnika Ziemia Makowska...
Sztafetowa rywalizacja w Krasnosielcu 7 października, w Krasnosielcu, 28 drużyn ze szkół podstawowych, gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych z terenu makowskich okolic rywalizowało w Powiatowych Igrzyskach Młodzieży Szkolnej w sztafetowych biegach przełajowych. W skład każdej sztafety wchodziło dziesięciu zawodników. Przypominam, że aby kolejny zawodnik mógł wybiec na trasę, biegnący przed nim musiał przekazać mu drążek pałeczka sztafetowa. Dziewczęta i chłopcy ze szkół podstawowych biegli na dystansie10 x 800, a chłopcy z pozostałych szkół - 10 x 1000 metrów. Rywalizację szkół podstawowych całkowicie zdominowali gospodarze. Zarówno dziewczęta jak i chłopcy ze Szkoły Podstawowej w Krasnosielcu wygrali swoje biegi. Realną walkę mogła z nimi nawiązać jedynie Szkoła Podstawowa w Różanie, która jednak zajęła drugie miejsce w obu biegach. Trzecie miejsce w wyścigu dziewcząt zajęła S.P. w Sypniewie, a chłopców - S.P. w Młynarzach Gospodarze udowodnili swoją dominację w tej dziedzinie sportu, wygrywając również w biegu dziewcząt szkół gimnazjalnych. Tuż za nimi ulokowało się Gimnazjum w Karniewie, a trzecie było Gimnazjum w Sypniewie. W pojedynku chłopców zaskoczeniem było zwycięstwo Gimnazjum w Płoniawach, które wyprzedziło zarówno krasnosielczan, jak i zawodników z Różana.
 Ryszard Dąbrowski - organizator imprezy Dziewczęta i chłopcy z Krasnosielca, zwycięzcy z ramienia Starostwa Powiatowego instruujący biegów szkół podstawowych zawodniczki
Tekst i foto AT
Więcej w 21 (174) numerze dwutygodnika Ziemia Makowska... |
|
| Nr 20 (173) 5.10.2006 r. |
Numer 20 (173) "Ziemi Makowskiej" kilka wybranych artykułów
 Poświęcenie figury patrona
Dzień patrona Zespołu Szkół
Przełajem do Krasnosielca
Harcerzem jest się przez całe życie
Zwycięska inauguracja
Medalowy początek sezonu
Poświęcenie figury patrona Nad kościołem w parafii św. Alberta czuwa już figura jej patrona. W niedzielę, 24 września, odbyło się uroczyste poświęcenie nowo postawionego pomnika. Został on ufundowany przez parafian, a nad realizacją projektu czuwał inż. Witold Żyngiel. Ceremonię otworzył proboszcz parafii ks. kanonik Zbigniew Sajewski, który powitał zaproszonych na tę uroczystość gości: kanclerza Kurii Diecezjalnej Płockiej – ks. prałat dr Kazimierza Ziółkowskiego, dziekana dekanatu makowskiego – ks. kanonik Bonifacego Radziszewskiego, ks. prałata Józefa Śliwkę oraz pozostałych księży. Proboszcz przywitał również przedstawicieli władz powiatu i miasta – wicestarostę Janusza Gójskiego i burmistrza Tadeusza Ciaka, jak również darczyńców parafii. Przywołał także wszystkich, którzy wspierali i nadal wspierają parafię: ofiarodawców w kraju i poza jego granicami. Mszę Św., której przewodniczył ks. Kazimierz Ziółkowski, rozpoczęła procesja przybyłych gości, pocztów sztandarowych szkół, zakładów pracy i organizacji działających w Makowie. W swoim kazaniu ks. prałat przybliżył postać Adama Chmielowskiego, gorącego patrioty i utalentowanego, dobrze zapowiadającego się malarza, który mając 42 lata, porzucił swoje dotychczasowe życie, aby poświęcić się powołaniu – służeniu Bogu przez pomoc najuboższym. Stał się bratem Albertem i dał początek nowemu zgromadzeniu zakonnemu Braci Albertynów. Kapłan podkreślił, że inicjatywy dotychczas podejmowane przez parafię, takie jak choćby działalność Pogotowia Brata Alberta, którego członkowie przygotowują bożonarodzeniowe paczki dla dzieci oraz od trzech lat wspólnie z dyrekcją Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego organizują zimą weekendowe dożywianie dzieci, stanowią swoistego rodzaju kontynuację dzieła patrona.
Zaproszeni kapłani pod Wicestarosta Janusz Gójski figurą św. Brata Alberta w trakcie przemówienia
foto T. Kacprzycki tekst Dorota Kruk
Więcej w 20 (173) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
Dzień patrona Zespołu Szkół Corocznie, od 1998 roku, 27 września w Zespole Szkół im. Żołnierzy Armii Krajowej w Makowie Maz. jest dniem odświętnym. Szkoła akcentuje pamięć o swoim patronie, a pierwszoklasiści składają ślubowanie na sztandar. Jak co roku w uroczystości brali udział goście zaproszeni, żywo świadczący o prawdzie tamtych lat i chlubnej bohaterskiej historii: syn ostatniego komendanta obwodu makowskiego AK - Mieczysława Żytowieckiego, kombatant, harcerz wywiadowca Szarych Szeregów i Armii Krajowej obwodu makowskiego – Jan Żytowiecki oraz Konrad Majkowski - prezes zarządu Związku Żołnierzy AK – NSZ powiatu makowskiego. Po wprowadzeniu na salę gimnastyczną sztandaru i krótkim nawiązaniu do święta dyrektor szkoły Elżbiety Rakowskiej, przemawiali obydwaj goście. Jan Żytowiecki mówił o przypadających tego dnia dwóch rocznicach: 67 rocznicy powstania na terenie Polski pierwszej patriotycznej organizacji Służba Zwycięstwu Polski, która była zaczątkiem funkcjonowania konspiracyjnego państwa podziemnego i 67 lat od utworzenia Szarych Szeregów. 0biecał uczniom spotykanie się z nimi w ciągu roku szkolnego i przybliżanie im w warunkach bardziej kameralnych, w salach klasowych, historii najbliższej, bo dotyczącej ziemi makowskiej. Z kolei Konrad Majkowski przybliżył uczniom okoliczności wydarzeń tragicznego dla Polski Września 1939 r, w kontekście napaści zarówno niemieckiej 1 września, jak i radzieckiej - 17 września. Usłyszeliśmy, że największe zgrupowania podziemne w powiecie makowskim w okresie okupacji były na terenie gmin: Sypniewo, Młynarze, Różan, Krasnosielc, Płoniawy. Prowadziły one działalność m.in. w zakresie: sabotażu, rozbrajania Niemców, rozkręcania torów kolejowych, odbijania uwięzionych kurierów. Prezes Majkowski nie omieszkał wspomnieć też o sytuacji powojennej naszego kraju, skutkach znalezienia się pod wpływami ZSRR i o odczuciach własnych z tego okresu.
Młodzież Zespołu Szkół im. Żołnierzy Armii Krajowej Ślubowanie pierwszoklasistów
Tekst i foto Anna Skonieczna
Więcej w 20 (173) numerze Dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
220 dziewcząt i 250 chłopców walczyło o medale w Krasnosielcu Przełajem do Krasnosielca 23 września, na krasnosielckich błoniach ponownie zebrało się setki uczniów i uczennic z terenu naszego powiatu. Wśród nich można było spotkać zarówno dziesięcio jak i dziewiętnastolatków. Cały teren został spięty taśmami, tak by bez żadnych wątpliwości wskazać trasę tegorocznych Indywidualnych Biegów Przełajowych, które są wstępem do Eliminacji Międzypowiatowych IX Mazowieckich Igrzysk Młodzieży Szkolnej. Indywidualne Biegi Przełajowe to jedna z największych imprez sportowych w naszym powiecie. W tym roku zgromadziła ona zawodników i zawodniczki z 14. szkół podstawowych, 11.szkół gimnazjalnych i 4. szkół ponadgimnazjalnych. Dziewczęta ścigały się na 800 i 1000 metrach, a chłopcy 800, 1000, 16.00 i 2.000. Dla trzech najlepszych zawodników przeznaczono medale, a dla pierwszych sześciu dyplomy. Ponadto sześciu najlepszych zawodników z każdego biegu, czyli 72. osoby, zakwalifikowało się do startu w Eliminacjach Międzypowiatowych IX Mazowieckich Igrzysk Młodzieży Szkolnej, które tradycyjnie odbędą się w Małkini. Koszty startu tych zawodników pokrywa Starostwo Powiatowe w Makowie Mazowieckim. Jednak szkoła, która wyraża taką chęć, ma możliwość wystawienia na własny koszt dodatkowych zawodników. W sumie każdy powiat ma prawo wystawić 12. zawodników do biegu w poszczególnych kategoriach. Imprezę otworzyło przemówienie Przewodniczącego Rady Gminy – Tomasza Olszewika. Powitał on zgromadzonych i życzył wszystkim zdrowej, sportowej i bezpiecznej rywalizacji. Nie obeszło się jednak bez interwencji zabezpieczającej zawody pielęgniarki. Najczęściej borykała się ona z osłabnięciami zawodników i stłuczeniami. Po jedną z zawodniczek musiało nawet przyjechać pogotowie ratunkowe. Niemniej czuć było sportową atmosferę, która udzielała się wszystkim, włącznie z nauczycielami wf , którzy przybyli wraz ze swymi uczniami. Biegali oni krzycząc i nawołując, chcąc dodać wiary, sił albo zwyczajnie nakrzyczeć na kogoś, motywując do zwiększenia wysiłku. Oto pierwszych sześciu zawodników z każdego biegu, którzy zakwalifikowali się do dalszego etapu zawodów.
 Dystanse, jakie miały dziewczęta do przebycia, Pierwsza prosta, wszyscy jeszcze w pełni sił były o wiele krótsze niż te chłopców
Tekst i foto AT
Więcej w 20 (173) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
Harcerzem jest się przez całe życie Ewa Zbrzeska-Zając większą część swojego życia poświęciła harcerstwu. Byłam bardziej społecznikiem, niż zawodowcem – mówi o sobie. Najpierw zwykły harcerz, potem drużynowa. W końcu przez 25 lat instruktor, dziś już w rezerwie. Kiedy podjechałam pod dom pani Ewy, przywitała mnie energiczna i zasadnicza kobieta, która zanim zaczęła snuć swoje wspomnienia, pokazała mi album pełen czarno-białych fotografii. Stanowią one pamiątkę działalności zapalonej harcerki i pełnej pasji kobiety. Wyrosłam wśród harcerzy – opowiada. Pochodzę z Krasnosielca. Tu przed wojną bardzo prężnie działało harcerstwo. Tam też należeli członkowie mojej rodziny. Wstąpiła do harcerstwa jako uczennica piątej klasy szkoły podstawowej, już po przeprowadzce do Płocka. W szóstej klasie została zastępową. To dzięki bardzo dobremu nauczycielowi i instruktorowi z prawdziwego zdarzenia. Z tego okresu mam jeszcze stare zdjęcie, które zrobiłam na swoim pierwszym biwaku. W szkole średniej również działała wśród harcerzy, a od 65 r. jest instruktorem. Miałam szczęście, że na swojej drodze spotkałam wspaniałych, życzliwych ludzi i bardzo mądrych instruktorów. W czasie swojej pracy przeżyła mnóstwo przygód, zdarzyły się także niebezpieczne sytuacje. W 71 r. była komendantem obozu dla dzieci i młodzieży w Kaszewcu. Niespodziewanie 5 metrów od obozu znalazła wraz z innymi opiekunami minę przeciwczołgową. Na tym terenie, w okolicach starorzecza Narwi, było wtedy dużo pozostałości po II wojnie światowej. Na drzewach wisiały nawet szrapnele. Opiekunowie przez pięć dni czekali na saperów, musieli pilnować dzieci, żeby nie zbliżały się w niebezpieczne miejsce. Kiedy saperzy w końcu przyjechali, okazało się, że wystarczyło 5kg, żeby nastąpił wybuch. Tyle ważył nasz obozowy pies. Obóz przeniesiono w inne miejsce, a po detonacji została tak duża wyrwa w ziemi, że dziś jest tam mały staw.
 Pani Ewa (w okularach) fot. EZ Pani Ewa (pierwsza od lewej) na obchodach 100-lecia ZNP w Kasnosielcu - listopad 2005 fot DK Tekst Dorota Kruk
Więcej w 20 (173) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
Zwycięska inauguracja 1 października, o godzinie 15, odbyło się również pierwsze, inaugurujące sezon spotkanie orlików. Wydarzenie to tym ciekawsze, że był to w ogóle pierwszy mecz tej drużyny. Chłopcy rocznika ’96 (i jedna dziewczynka) od kilku miesięcy trenowali pod okiem Zbigniewa Olbrysia. Pierwsze spotkanie miało się odbyć już tydzień wcześniej z Markowią Marki. Przeciwnicy jednak nie dojechali, więc na nasze konto wpłynęły najtańsze 3 punkty. Prawdziwy sprawdzian odbył się dopiero w niedziele i to nie z byle kim. Brudno Warszawa, lider tabeli, który w pierwszej kolejce pokonał 6:3 orlików Polonii Warszawa, okazał się wymagającym przeciwnikiem. Dla przypomnienia, mecze orlików, ze względu na młody wiek zawodników, rozgrywane są w czterech kwartach po 15 minut. Mecz rozpoczął się po naszej myśli. Już w pierwszej minucie Radosław Piątek strzelił gola na 1:0. Warszawiacy pokazali jednak charakter i trzy minuty później wyrównali po biernej postawie naszych obrońców. W 8 minucie meczu ładną paradą popisał się zawodnik z pola – Piotr Gos, który pod nieobecność kontuzjowanego bramkarza stał pomiędzy naszymi słupkami. Radosławowi Piątkowi troszeczkę zabrakło siły na zdobycie, na początku drugiej kwarty, kolejnego gola. Celny strzał zdołał jednak chwycić i utrzymać bramkarz gości. Pod koniec tej kwarty po stałym fragmencie Brudno strzela na 2:1. Za gol ten nie można winić żadnego z naszych zawodników, a już na pewno nie bramkarza. Pochwalić można zawodnika z Warszawy, który idealnie zmieścił piłkę pod poprzeczką. Nie ma co, taki strzał 10 – latka zasługuje na szacunek.  MKS Makowianka - drużyna orlików.
Tekst i fot. AT
Więcej w 20 (173) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
„START” celuje w II ligę Medalowy początek sezonu Zakończył się sezon wakacyjny dla sztangistów makowskiego „STARTu”. Okres wypoczynku przeplatał się z forsownymi obozami sportowymi i zgrupowaniami. Od początku września budynek siłowni ponownie wypełnił się zawodnikami. W jakiej formie są nasi reprezentanci, trener Ireneusz Pepłowski miał okazję się dowiedzieć już na mistrzostwach rozgrywanych 16 i 23 września.
Boju o II ligę ciąg dalszy… W dniu 16 września w całej Polsce rozgrywano 20 turniejów III rundy Drużynowych Mistrzostw Polski. Zawody te, to swego rodzaju Orange Ekstraklasa dla sztangistów, czyli rywalizacja o miejsca w lidze. Po II rundzie LSSS „START” Maków Maz. zajmował czwarte miejsce w III lidze. Już wtedy jasne się stało, że jeżeli w dwóch kolejnych rundach utrzyma tę pozycję, to awansuje do II ligi. Grupa, w której toczymy naszą rywalizację, 16 września zmagała się w obiektach sportowych warszawskiej „Legii” przy ulicy Forty Bema. Nasze miasto, a raczej powiat, reprezentowali makowianie: Martyna Przybylska, Grzegorz Pepłowski, Przemysław Kupis, Adrian Ślesicki, Tomasz Zalewski, a także szelkowianin Tobiasz Wróblewski. Dla przypomnienia dodam, że rywalizacja ligowa rozliczana jest nie w podniesionych kilogramach, a w punktach Sinclaira, tj. iloczyn współczynnika uzależnionego od wagi ciała z wagą podniesionego w dwuboju ciężaru. Im zawodnik lżejszy, tym współczynnik wyższy. Najwięcej punktów dla naszego klubu zdobyli: Tobiasz Wróblewski – 335.1 pkt. (poderwał 125 kg, podrzucił 155 kg = 280 kg dwuboju), Grzegorz Pepłowski – 330 pkt. (100 + 122 = 222) i Martyna Przybylska – 309 pkt. (52 + 68 = 120). Udało im się przekroczyć, magiczną dla sztangistów, liczbę 300 pkt. Sprawiedliwość nakazuje wspomnieć, że 20 – letni Tobiasz jest starszy od Grzegorza o 3 lata, a od Martyny o 4. Pozostali zawodnicy osiągnęli jednak niewiele mniej ponieważ Adrian Ślesicki (17 lat), Przemysław Kupis (15) i Tomasz Zalewski (17) zdobyli kolejno: 295.6, 291.1 i 286, 3 pkt. Łącznie nasza drużyna zyskała 1560.8 pkt., co po dodaniu 3123,9 z dwóch poprzednich rund dało 4684,7 w skali kraju i pozwoliło na utrzymanie czwartej lokaty w III lidze.
 Od lewej u góry: Krzyszto Brzęcki, Tomasz Zalewski, Przemysław Kupis, Rafał Zalewski i trener Ireneusz Pepłowski. Rząd niżej od lewej: Łukasz Kobyliński, Adrian Ślesicki, Mariusz "MISIO" Bartosiewicz i Grzegorz Pepłowski.
Tekst i foto AT
Więcej w 20 (173) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"... |
|
| Nr 19 (172) 21.09.2006 r. |
Numer 19 (172) "Ziemi Makowskiej" kilka wybranych artykułów
 Taneczny folklor
Dziękowali za plony w Sypniewie
Kapuściana impreza
Powiatowe zmagania
Makowianka REAKTYWACJA!
Powiew świeżości w "STARcie"
Mazowieckie Spotkania z Tradycją Taneczny folklor W scenerii ogrodu Gospody Pazibroda, w miejscowości Chrzanowo w gminie Szelków, w słoneczny, sobotni dzień, 16 września, odbył się II Mazowiecki Konkurs Tańca Ludowego. Organizatorami folklorystycznej imprezy było Mazowieckie Centrum Kultury i Sztuki w Warszawie przy współpracy ze Starostwem Powiatowym w Makowie Mazowieckim. W konkursie wystąpiło cztery zespoły i osiem par tanecznych z Mazowsza. Na scenie pod wiatą podstylizowaną nieco na dawną, drewnianą izbę wiejską zabrzmiały dawne instrumenty muzyczne, a w takt ich dźwięków nie tylko figury taneczne, ale charakterystyczne dla tańców ludowych donośne przytupywania, pokrzykiwania, a nawet gwizdy. Mnie urzekał na scenie tańczący, a poza nią, przy stole śpiewający, zespół, z Gałek Rusinowskich i oczywiście mój rodzimy Regionalny Zespół Ludowy „Karniewiacy”. W strojach sprzed co najmniej pół wieku, jak powiedział jeden z tancerzy, „z czasów, kiedy jeszcze nie było prądu”, wykonawcami byli doprawdy leciwi, spracowani ludzie, którym najwyraźniej coś w duszy gra i sprawia, że chcą kultywować tradycje i zwyczaje czasów ich dzieciństwa i młodości. A ileż w tym wdzięku, artystycznego kunsztu, ludowości! Momentami czułam się jak na weselu u... Jagusi i Macieja Borynów. Popisy nierzadko wywoływały uśmiechy i oklaski nawet zasiadających w komisji oceniającej. - Jestem usatysfakcjonowana tym, co dziś zobaczyłam – powiedziała „ZM” przewodnicząca jury, również w I edycji tego konkursu, Grażyna Dąbrowska, etnograf, specjalizująca się w dokumentacji i naukowym opracowywaniu tańców polskich, autorka wielu książek – Pary indywidualne, to pary nieuczone w zespołach tanecznych. One tańczą tak, jak za ich młodości tańczono powszechnie na zabawach i weselach. W zależności od regionu, muzykanci grali kolejno określone tańce, np. na Kurpiach pierwsza była poleczka, oberek, a na koniec powolniak, tak, jak dziś tu prezentowali.
 Niezwykle energiczny Zespół z Gałek "Karniewiacy" po odebraniu nagrody Rusinowskich
Tekst i zdjęcia ANNA SKONIECZNA
Więcej w 19 (172) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
„Stąpaj więc z szacunkiem po tej Ziemi – bo ona jest „święta” Dziękowali za plony w Sypniewie „(…) spuścizna moich przodków, ich wkład w tworzenie mojej cywilizacji, w dorobek mojego lokalnego społeczeństwa jest tak wielki, iż daje nam siłę przetrwania, daje ogromną moc, którą muszę – musimy przekazać potomnym.” Słowa te stanowiły wstęp do wykładu na temat historii ziem sypniewskich. Został on wygłoszony przez przewodniczącego Rady Powiatu - Romana Zakrzewskiego na Uroczystej Sesji Rady Gminy Sypniewo. Sesja ta odbyła się 8 września w sali gimnastycznej Gimnazjum w Sypniewie. Zorganizowano ją z okazji Gminnych Dożynek, aby uświetnić ten dzień, odznaczyć zasłużonych i przypomnieć zebranym prawdziwe wartości. Uroczysta Sesja Rady Gminy Sypniewo rozpoczęła się o godzinie 10 i otworzyła ona obchody święta plonów, które mogło się odbyć dzięki dotacji z Urzędu Marszałkowskiego Województwa Mazowieckiego. Przybyli na nią włodarze gminy i nie tylko, m.in.: Ksiądz Biskup Tadeusz Zawistowski , Przewodniczący Rady Powiatu Roman Zakrzewski, starosta Kazimierz A. Białobrzeski, wicestarosta Janusz Gójski, Dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego – Mirosław Augustyniak oraz Wójt Gminy Sypniewo – Jarosław Napiórkowski i radni gminy. Wśród wygłoszonych mów znalazł się miedzy innymi wspomniany już wykład Romana Zakrzewskiego i informacja wójta Napiórkowskiego podsumowująca dokonania gminy. Następnie uhonorowano pismami gratulacyjnymi wyróżniających się rolników z terenu gminy. Do grupy tej należą: Małgorzata i Janusz Rawa, Wiesława i Jan Majkowscy, Dorota i Piotr Majkowscy, Anna i Krzysztof Chełchowscy, Andrzej Chełchowski, Anna i Edmund Długołęccy, Emilia i Marek Witkowscy, Brygida i Kazimierz Stepnowscy, Ewa i Roman Lipińscy, Anna i Grzegorz Głuchowscy, Monika i Artur Piotrowscy, Katarzyna i Adam Żbikowscy, Teresa i Jan Szymon Żbikowscy, Hanna i Kazimierz Guzowscy, Ewa i Jan Choromańscy, Bożena i Michał Trojanowscy, Natalia i Krzysztof Głażewscy, Teresa i Janusz Załęscy, Lucyna i Włodzimierz Załęscy, Agnieszka i Grzegorz Kochanowicz, Urszula i Ireneusz Matłach oraz Wiesława i Waldemar Stepnowscy.
 Ksiądz Biskup Tadeusz Zawistowski Panie przyrządziły pyszną grochówkę odprawił mszę w Starych Glinkach
Tekst i foto A.T.
Więcej w 19 (172) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
Kapuściana impreza Szósty już raz w Drążdżewie odbył się festyn z kapustą w tle doskonale promujący tę miejscowość i integrujący jej świetnie zorganizowaną społeczność. W drugą niedzielę września na boisku szkolnym imprezę otworzyła, witając zebranych, wójt Danuta Szewczak. Organizatorami kapuścianej niedzieli byli: Gminny Ośrodek Kultury w Krasnosielcu, Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Krasnosielckiej, społeczność Drążdżewa. W programie dziewięciogodzinnej imprezy plenerowej znalazł się koncert orkiestry OSP Pienice i chóru, działającego przy GOK w Krasnosielcu. Jak zawsze nie zabrakło wykonawców z daleka. Śpiewali: znany w kraju zespół folklorystyczny „Grajewianie”, kapela podwórkowa „Paka” z Grajewa, folklorystyczne zespoły litewskie oraz podwórkowa kapela ze Śląska. Punktem kulminacyjnym tej niedzieli w Drążdżewie była naturalnie prezentacja obrzędu krojenia kapusty. Obrzędowo-kabaretowa grupa „Pięta” jak zwykle wspaniale zaprezentowała się w przedstawieniu obrzędowym pt. „Krojenie kapusty u Sztychów”. W porze rozpoczęcia obrzędowego widowiska, tradycyjnie już na boisku zrobiło się znacznie liczniej. Mieszkańcy gminy Krasnosielc z zaciekawieniem zbierają się na wszelkie przedstawienia lokalnych aktorów. Powszechnie wiadomo, że tam, gdzie jest Leszek Sztych i Basia Pięta, będzie się z czego pośmiać.
 Deptał kapustę Tomek Dembicki Kapuściane zawody dla najmłodszych
Tekst i fot. Anna Skonieczna
Więcej w 19 (172) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
Powiatowe zmagania Niedzielne popołudnie, 10 września, na stadionie miejskim w Makowie Maz. wypełnione było sportową rywalizacją, oczywiście w duchu fair play. Odbywał się tam bowiem VII Festyn Sportowo-Rekreacyjny Miast i Gmin Powiatu Makowskiego zorganizowany przez Starostwo Powiatowe.
Na sportowo Uroczystość otworzył starosta Kazimierz A. Białobrzeski, który życzył gościom dobrej zabawy i uczciwej walki do końca. W rywalizacji udział wzięło 10 drużyn – Starostwa Powiatowego, Urzędu Miasta i Urzędów Gmin powiatu makowskiego, oprócz Sypniewa, które nie dojechało po obchodach dożynkowych. Przez cały czas trwania festynu odbywały się rozgrywki w piłkę siatkową, które zakończyły się dopiero przed samym rozdaniem pucharów. Drużyny zaciekle walczyły, a ich gra wywoływała emocje wśród widowni. Zwłaszcza tej części, bardziej zainteresowanej rozgrywkami zespołowymi. W siatkówkę najlepszy okazał się Maków Maz., zajął I miejsce, uzyskując 12 pkt. W skład zwycięskiej drużyny wchodzili: M. Sobecka, M.Wróbel, K. Jaworski, K.Piątek. Sędziował Adam Sado.
 Strzelanie przyciągneło szeroką widownię Przedstawiciele wszystkich drużyn po wręczeniu pucharów
Tekst Dorota Kruk Fot. DK i AT
Więcej w 19 (172) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
Makowianka REAKTYWACJA! Po remisie 5 sierpnia w Przasnyszu z miejscowym klubem sportowym, który był wiceliderem grupy, seniorzy makowskiego klubu odnotowali kolejny sukces. W sobotę, 9 września o godzinie 16, makowianie zmierzyli się u siebie z liderem – Koroną Hid II Ostrołęka i zwyciężyli 2:0. Zwycięskie bramki strzelili Marcin Gutowski i Michał Złotkowski. Jestem bardzo zadowolony z wyniku. Graliśmy niepełnym składem z liderem, który praktycznie zdobywał wszystkie punkty i wygraliśmy – wspomina trener Wojciech Traczewski.
Powtórka z rozrywki! Sześć dni później sukces zespołu seniorów miała okazję powtórzyć drużyna żaków. We czwartek 14 września o godzinie 16.30, odbył się mecz tego zespołu z rówieśnikami z Korony. Okazję tę wykorzystaliśmy wygrywając na własnym stadionie 1:0. Bardzo wyrównane spotkanie rozpoczęło się delikatną przewagą naszego zespołu. Widoczny był jednak brak pewności wśród naszych zawodników. Gra stawała się momentami bardzo chaotyczna, ukazująca wyraźne błędy, szczególnie w szeregach naszej obrony i brak dokładności w ataku. Momentami bramkarz – Patryk Michalski – wprowadzał potworny zamęt swoimi nerwowymi interwencjami, doprowadzając do furii trenera Mirosława Piątka. Druga połowa przebiegała w podobny sposób, ale z przewagą naszego zespołu. W 75 minucie spotkania, po rzucie rożnym świetnie zachował się zawodnik z numerem 14 – Bartłomiej Sosnowski, który oddał strzał z pierwszej piłki, nie dając szans bramkarzowi gości. W ten sposób ustalił wynik spotkania, które do końca zostało już zdominowane przez naszych piłkarzy. To drugi mecz i drugie zwycięstwo żaków w tym sezonie. Pierwszy, rozegrany 6 sierpnia, wygrali aż 7:1 z MKS-em Ciechanów.
Michał Złotkowski "woził jak chciał Michał Poniatowski i asekurujący go Adam piłkarzy z Ostrowii Mazowieckiej Skrzecz (z numerem 20). Mecz MKS Makowianka - Agrykola Warszawa 0:2
Tekst i foto A.T.
Więcej w 19 (172) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
Nie jest to czas stracony, ale przeznaczony na zdrowie tych dzieci(…) Sport to również świetny sposób na naukę postaw moralnych. Powiew świeżości w „STARcie” Już w okresie wakacyjnym w siłowni Ludowego Stowarzyszenia Sportów Siłowych „START” w Makowie Mazowieckim zaczęła się zbierać grupa dzieci. Najczęściej kilkulatkowie podglądali ćwiczących starszych bywalców, którym trener Ireneusz Pepłowski udostępnił obiekt. Z czasem sami zaczęli próbować swoich możliwości, licytując się nawzajem, kto więcej podniesie. Pierwszy powiedział drugiemu, ten przekazał koledze i tak zebrała się znaczna liczba chłopców, ale także i kilka dziewczynek, gotowych uczęszczać na treningi. Mamy więc do czynienia z nowym pokoleniem sztangistów, którzy możliwe że w przyszłości będą reprezentować nasze miasto. W tej chwili grupa ta liczy 24 chłopców i 4 dziewczynki w wieku od 9 do 14 lat. Większość z nich „łyknęła” odrobinę umiejętności technicznych już w wakacje, teraz jednak pod okiem tak doświadczonego szkoleniowca jak Ireneusz Pepłowski, trenera reprezentacji Polski dziewcząt do lat 17, poznaje prawdziwe oblicze podnoszenia ciężarów. Aby móc uczęszczać na treningi, wystarczy chcieć oraz dostarczyć pisemną zgodę rodziców. Ogólnorozwojowy okres przygotowawczy będzie trwał około dwa lata, w trakcie których odbywać się będą sprawdziany sprawnościowo – techniczno – siłowe. Prawdopodobnie wyselekcjonują one około sześcioro zawodników. Młodzi zawodnicy mają zapewniony dach nad głową przez dwie godziny dziennie trzy razy w tygodniu. A raz na dwa tygodnie ogólnorozwojowe zajęcia w sali gimnastycznej oraz sportowe wakacje. Możliwe, że najlepsi powołani zostaną również na różnego rodzaju zgrupowania zimowe.
 To jescze nie wszyscy Zadaniem trenera jest nie tylko szkolić, ale także dotrzeć do zawodnika poprzez rozmowy. Tekst i foto A.T.
Więcej w 19 (172) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"... |
|
| Nr 18 (171) 07.09.2006 r. |
Numer 18 (171) "Ziemi Makowskiej" kilka wybranych artykułów
 Zakończenie plemeru malarskiego
Niedziela na wsi
Rolnicze Święto w Wyszogrodzie
Jak feniks z popiołów
21th SYRENKA CUP
Szlakami makowskiego powiatu
Zakończenie pleneru malarskiego W sobotę, 26 sierpnia, w makowskim MDK-u odbyła się wystawa prac artystów, których przez tydzień mogliśmy oglądać tworzących na terenie naszego miasta i jego okolicach. Na wernisaż przybył tłum zainteresowanych sztuką makowian. Niektóre dzieła znalazły nawet nabywców.
Wystawa poplenerowa O godzinie 18 w sali wystawowej Galerii „M” zebrało się wiele osób. Z trudem przeciskano się przez tłum. II Ogólnopolski Plener Malarsko-Rzeźbiarski stał się bowiem niemałym wydarzeniem kulturalnym i każdy chciał z bliska zobaczyć powstałe w czasie jego trwania prace. Poza tym wystawa stała się niebywałą okazją do spotkania samych twórców i skonfrontowania własnych przemyśleń na temat sztuki z ich koncepcją malarską. Można było porozmawiać również na temat samych prac i w obecności autora dokonać interpretacji dzieła. Dyrektor Miejskiego Domu Kultury Bożena Pawłowska wraz z komisarzem wystawy Januszem Żerańskim dziękowała artystom przede wszystkim za przyjęcie zaproszenia i przyjazd do naszego miasta oraz za to, że stworzyli wiele pięknych prac. Sami artyści natomiast opowiadali o tym, że na co dzień spotykali się z wielką życzliwością i ogromnym zainteresowaniem makowian. Przychodzili do nas i rozmawiali, byli ciekawi jak pracujemy. Czasem już na ulicy pytali o ceny obrazów czy rzeźb. Jeden z twórców opowiadał nawet, że chłopcy, którym robił zdjęcia, częstowali go oranżadą.
 Wystawa cieszyła się ogromnym Zenon Kwalczyk w trakcie pracy na zainteresowaniem makowian starym mieście w Makowie
Tekst i foto Dorota Kruk
Więcej w 18 (171) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
Niedziela na wsi Nasz powiat w ostatnich tygodniach obfituje w różnego rodzaju rodzinne festyny. Tym razem bawiono się w Chylinach. Organizatorami imprezy był wójt gminy Szelków, Gminny Ośrodek Kultury i Gminna Biblioteka Publiczna. Rozegrany na otwarcie imprezy mecz między drużynami Czerwonki i Szelkowa, niestety, dla gospodarzy nie okazał się szczęśliwy. Przegrali oni bowiem wynikiem. Zmagań nie widziało jednak zbyt wielu widzów, ponieważ mieszkańcy dopiero zaczynali się schodzić, a czego oczy nie widzą… Gorycz porażki osłodził występ karniewskich solistek, które wprowadziły refleksyjny nastrój, śpiewając piosenki różnych zespołów, m.in. Varius Manx i Bajm. Spotkanie z kulturą ludową zaś zapewnił chór z Krasnego, który rozkręcił widownię. Gospodarza gminy, wójta Czesława Milewskiego, przywitano tradycyjnie – chlebem. Było to uwieńczenie żniw, wójt więc dziękował wszystkim rolnikom. Docenił ich trud i przyznał, że to lato dało się im wyjątkowo we znaki. Po fali upałów nastały ulewy, a straty w plonach są ogromne. Wójt próbował tłumaczyć, że choć na festynie można za darmo zjeść kiełbaskę i wypić piwo, nie jest to kiełbasa wyborcza, nie omieszkał jednak o wyborach wspomnieć. Prosił, aby podejmować rozsądne decyzje i głosować na odpowiednich ludzi. Tradycją stało się już, że na różnego rodzaju imprezach powiatowych pojawia się dyrektor ostrołęckiego WORD-u Mirosław Augustyniak, ogłaszając konkursy o ruchu drogowych. Pojawił się również i w Chylinach. Szczęśliwą zwyciężczynią ogłoszonego przez niego konkursu była Ola Kopczyńska z Gnojna, która ze stadionu wyjechała nowym rowerem.
Dariusz Popoiłek Zadziwił wszystkich, Jazda na szalonym rowerze wyciskając 170 kg
Tekst i fot. Dorota Kruk
Więcej w 18 (171) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
Rolnicze Święto w Wyszogrodzie Za tegoroczne zbiory rolnicy z Mazowsza dziękowali w małym, nawiślańskim miasteczku Wyszogród. Tu bowiem zorganizowano Dożynki Województwa Mazowieckiego, Diecezji Płockiej i Powiatu Płockiego. Powiat makowski reprezentowała silna grupa ze Starostwa Powiatowego, seniorzy z ludowego zespołu Karniewiacy oraz grupa parafian z Karniewa i Czarnostowa. Dożynki to zwyczaj ludowy Słowian i plemion bałtyckich, zwany często w różnych stronach Polski wyżynkami, obrzynkami, lub wieńcem. Obrzęd dożynek związany był pierwotnie z kultem roślin i drzew, potem z pierwotnym rolnictwem. Dożynki najuroczyściej obchodzone były we dworach ziemian i na wsiach. Tradycyjnie dożynki przypadały na pierwszy dzień jesieni. Święto poświęcone było zbiorom zbóż. Dziękowano bogom za plony i proszono o jeszcze lepsze w przyszłym roku. W czasie dożynek również wróżono przyszłość, a po rytualnych obrzędach i modlitwach organizowano rytualne biesiady.
 Delegacja powiatu makowskiego Obrzęd dożynkowy w wykonaniu "Mazovii"
Tekst i fot. Dorota Kruk
Więcej w 18 (171) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
Jak feniks z popiołów? Po ciężkiej sytuacji drużyny seniorów MKS-u Makowianka w końcu udało się przystąpić do rozgrywek. Drużynę opuścił trener, zawirowania w zarządzie i braki zawodników omal nie doprowadziły do sytuacji, w której nasz klub nie przystąpiłby do żadnych rozgrywek. Jednak ostatecznie udało się zgromadzić około dwudziestu młodych zawodników, ale nie za sprawą transferów czy odpowiedniego wynagrodzenia, za co pochwalić można by zarząd klubu i samego prezesa. Nasz klub ma na szczęście grupę oddanych mu ludzi, którzy, na ile pozwolą im możliwości, zgodzili się grać z czystej chęci ratowania makowskiej piłki. Co się zmieniło w drużynie od poprzedniego sezonu? Zawodnicy mają jakiś cel, ku któremu dążą. Większość z nich gra w Makowiance od bardzo dawna i nie wyobraża sobie, by klub mógł przestać działać. Grają ustawieniem 4:4:2, lecz w miarę potrzeby ustawienie ulega zmianie. Trener Traczewski jako kręgosłup drużyny podkreślił rolę napastnika – Stasiaka i pomocnika Bądkowskiego. Ogromną rolę w zespole odgrywają również Złotkowski, Koneckowicz i Grabowski.
Zaczęło się od porażki… Drużyna, jak przyznaje jej obecny trener i wieloletni działacz klubu – Wojciech Traczewski, gra jeszcze na 50 procent swoich możliwości. Winę za to ponoszą późno rozpoczęte treningi, spowodowane przez wyżej wymienione warunki. Niestety, makowski klub rozgrywki ligowe rozpoczął nie najlepiej. 12 sierpnia uległ 3:1 zespołowi WKRA Bierzuń. Duży wpływ na tą porażkę miało usunięcie Wojciecha Traczewskiego z boiska przez sędziego w 20 minucie spotkania. Jak zaznacza trener, bezpodstawne i sprawa na tym się nie zakończy.
 Aktualny skład zespołu seniorów MKS-u Makowianka
Tekst i foto A.T.
Więcej w 18 (171) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
XXI Międzynarodowy Turniej Piłkarski o Puchar Syrenki 21th SYRENKA CUP W dniach 31 sierpnia i 2 września swoje święto mieli kibice piłki nożnej, mieszkający w Makowie Mazowieckim. Na naszym stadionie rozegrano dwa mecze XXI Międzynarodowego Turnieju Piłkarskiego o Puchar „Syrenki”. Do rywalizacji o to trofeum przystąpiły reprezentacje do lat 16 (U-16) z: Polski, Litwy, Węgier, Słowacji, Norwegi, Izraela, Ukrainy i Chorwacji. Tak więc we czwartek 31 sierpnia, o godzinie 16.00, fani mogli obejrzeć zmagania zawodników chorwackich i izraelskich, a w sobotę 2 września o 11.00, ponownie izraelskich, tym razem w litewskich strojach narodowych. Zanim jednak przejdziemy do rzeczy, słów kilka o historii turnieju. Pierwszy odbył się we wrześniu 1986 roku. Wtedy to w finale Francja pokonała drużynę NRD. Bezkonkurencyjną ilością zwycięstw poszczycić się mogą Czesi, którzy triumfowali pięciokrotnie i dodatkowo dwukrotnie jako reprezentacja Czechosłowacji. Następni w klasyfikacji jesteśmy my – Polacy – z trzema zwycięstwami. Na turnieju tym zabłysło wielu zawodników znanych mniej lub bardziej. Wśród nich znajdują się m.in. Patrick Andersson, zawodnik FC Barcelony i reprezentacji Szwecji, który w turnieju „Syrenki” w 1987 roku został królem strzelców. Wszystkim znane jest również nazwisko Marka Penksy, zawodnika Wisły Kraków, czy Mikaela Forseella, reprezentanta Finlandii, obecnie zawodnika Chelsea Londyn. Mecze rozgrywane były w oparciu o przepisy FIFA. Drużyny podzielono drogą losową na dwie grupy, w których mecze rozgrywane były systemem pucharowym. Zwycięzcy grup spotkali się o pierwsze miejsce w turnieju, a drugich, o miejsce trzecie. Zespoły z miejsc trzecich i czwartych w grupie walczyły odpowiednio o miejsca piąte i siódme. Każdy mecz trwał 2 x 40 minut.
 Pierwsza połowa odznaczała się dużą Chorwaci w tradycjach niebieskich strojach z walecznością obu zespołów, żaden z biało - czerwonymi elementami, a Izraelczycy zawodników nie cofał nogi w białych
Tekst i fot. A.T.
Więcej w 18 (171) numerze dwutygodnika "Ziemia MAkowska"...
63. TOUR DE POLOGNE UCI PRO TOUR Szlakami makowskiego powiatu Już około godziny 10, w poniedziałek, 4 września, pierwsi zainteresowani zaczęli się zbierać przy jednej z głównych tras Pułtusk – Makowa Maz. – Przasnysz. Szlak ten oznaczony został taśmami, a na ulicy można było spotkać nadzwyczajną liczbę policjantów, strażaków, harcerzy i ludzi w żółtych odblaskowych kamizelkach. Około godziny 11.35 ruch wszelkiego rodzaju pojazdów samochodowych został całkowicie zatrzymany, a tłum na krótką chwilę wstrzymał oddech. Na tyle krótką, by ulicami naszego miasta, po 58 latach przerwy, mógł przejechać 63 w historii Tour de Pologne. Uroczyste otwarcie wyścigu nastąpiło o godzinie 9 rano w Warszawie, skąd nastąpił start honorowy. Jednak prawdziwe ściganie zaczęło się dopiero w Pułtusku, gdzie na rynku odbył się start ostry. Tego dnia kolarze mieli do przejechania 214 km, które według organizatorów przebyć mieli w około siedem godzin. W czas ten wliczono już kolejną zbiórkę w Pułtusku i przygotowanie do startu ostrego, start kolumny reklamowej, wozów technicznych itd.
 Grupa kolarzy przemierzająca ulice Publiczność zgromadzona przy naszego miasta makowskim MDK-iem
Tekst i foto A.T.
Więcej w 18 (171) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"... |
|
| Nr 17 (170) 24.08.2006 r. |
Numer 17 (170) "Ziemi Makowskiej" kilka wybranych artykułów
 Makowski plener malarski
Rocznica "Cudu nad Wisłą"
Impreza na błoniach
Rodzinny Dzień Sportu
Dzika rywalizacja
Białe żagle, szmaragdowa toń...
Makowski plener malarski W piątek, 18 sierpnia, odbyła się uroczysta kolacja otwierająca Ogólnopolski Plener Malarsko-Rzeźbiarski pn. „W tle z Makowem Maz.”. Przybyły na nią władze powiatu i miasta, przedstawiciele makowskiego MDK-u oraz zaproszeni artyści. Jako, że część uczestniczących w plenerze to osoby spoza Makowa, wicestarosta Janusz Gójski, w kilku słowach przybliżył gościom nasz powiat. Podkreślił to, że posiada on nieskażone wielkim przemysłem środowisko naturalne oraz malownicze tereny, które mogą stać się inspiracją dla artystów. O tym, czym możemy się pochwalić, opowiadali również z-ca burmistrza Tadeusz Marciniak oraz prezes Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Makowskiej Janusz Jankowski. Wspominali oni między innymi o licznych pomnikach przyrody, jakie rosną na naszym terenie, słyniemy przecież ze starych dębów. Kolacja przebiegała w przyjaznej atmosferze, na początku trzeba było się poznać. Każdy więc miał swoje „pięć minut”. Mógł przedstawić swój dorobek i osiągnięcia, opowiedzieć zebranym o technikach malarskich, za pomocą których tworzy oraz co najchętniej maluje lub rzeźbi. Wszystkich rozbawił rzeźbiarz z Makowa Podhalańskiego – Mieczysław Głuch, stwierdzając, że przyjechał zrobić w końcu porządek z naszymi herbami i namawiał władze do dokonania wymiany. Jak to może być, że wy macie górala – mówił – a my maki. Trzeba to naprawić.
 Barbara Olszewska z Mieczysławem Głuchem W plenerze biorą udział doświadczeni artyści
Tekst i fot. Dorota Kruk
Więcej w 17 (170) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
Rocznica „Cudu nad Wisłą” We wtorek, 15 sierpnia, obchodziliśmy kolejną już rocznicę Bitwy Warszawskiej, która uznana została za jedną z najbardziej decydujących o biegu historii świata. Jan Topolski tak pisał: Przeciwnicy Piłsudskiego stwierdzali, że jego zwycięstwo było „Cudem nad Wisłą”. Dziś to określenie straciło zupełnie pejoratywny charakter, nabierając zupełnie nowego znaczenia. W wydarzeniach tych dopatrujemy się wręcz działania Opatrzności.
Wierni Bogu i Polsce Obchody rocznicowe w Makowie Maz. były w tym roku wyjątkowo uroczyste. Spod budynku Starostwa Powiatowego wyruszyły delegacje szkół, zakładów pracy, służb publicznych i władz. Na czele orszaku szła Miejska Orkiestra Dęta, bez której nie mogłaby się obyć żadna uroczystość, a szczególnie ta o wymiarze państwowym. Orkiestra zagrała „Legiony” na część I Brygady Legionów Polskich i ich dowódcy oraz wielkiego zwycięzcy - "dziadka" Piłsudskiego. Uczestnicy uroczystości złożyli wieńce pod pomnikiem "Żołnierzy walczących o niepodległość tej, co nie zginęła, w latach 1918 - 1920", oddając hołd często anonimowym bohaterom tamtych lat. Po złożeniu kwiatów nowy proboszcz parafii św.Józefa Bonifacy K. Radziszewski odprawił uroczystą mszę św. pod hasłem „Wierni Bogu i Polsce” na makowskim Rynku. Rozpoczęło ją wystąpienie burmistrza miasta Tadeusza Ciaka, który swoje przemówienie zakończył słowami kardynała Stanisława Wyszyńskiego, Piękna to rzecz umierać dla ojczyzny, ale jeszcze piękniejsza żyć dla niej godnie.
 Szkolna delegacja oddaje hołd poległym Na uroczystości przybyło wielu makowian w latach 1918-1920
Tekst i fot. Dorota Kruk
Więcej w 17 (170) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
Impreza na błoniach Nad Krasnosielcem zawisły czarne, deszczowe chmury. Pochmurna twarz nieba straszyła zebranych na błoniach nad Orzycem widzów. Już istniało niebezpieczeństwo, że obchody Dni tej miejscowości będą zupełnie nieudane. I choć w niedzielę przeszła nawet burza, to już we wtorek lato pokazało swoją słoneczną twarz. Pogodzie nie udało się zepsuć humoru zawodnikom III Gminnego Turnieju Wsi, którym rozpoczęły się Dni Krasnosielca. Mimo rzęsistego deszczu rozegrała się zacięta rywalizacja. Stanęli do niej przedstawiciele sześciu wsi: Grądów, Drążdżewa, Pienic, Grabowa, Krasnosielca, Przytuł. Brali oni udział w niecodziennych konkurencjach, takich jak przeciąganie liny, drużynowy wahadłowy bieg w workach, ale i Strong-Man, Strong Woman – złożona z 4 podkonkurencji: kobiety biegały z 10-litrowymi kankami, natomiast mężczyźni z 20-litrowymi, ich zadaniem było również przetaczanie opony, zawodniczki prowadziły również taczkę wypełnioną piaskiem. Oprócz tego rywalizowano w Metrakach leśniczego – konkursie na najszybsze przecinanie belki, w rzucie kostką słomy na odległość i wbijaniu gwoździ. Niektórym kobietom ostatnia konkurencja sprawiła tak wiele trudności, że spośród trzech dostępnych gwoździ, nie wbiły żadnego. Po uroczystym wręczeniu nagrody – beczułki piwa, przez pełniącą obowiązki wójta Krasnosielca, Danutę Szewczak i dyrektor miejscowego GOK-u, Urszulę Dembicką, zwycięskiej drużynie z Grądów, wystąpił kabaret „Głodna Grupa” z Krakowa. Niestety, większość prezentowanych przez nich skeczy to były naprawdę głodne kawałki, a wśród publiczności słychać było głosy niezadowolenia.
Grądy wyśpiewały sobie zwycięstwo Zwycięska drużyna w pełnym składzie
Tekst i fot. Dorota Kruk
Więcej w 17 (170) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
Rodzinny Dzień Sportu 20 sierpnia na makowskim stadionie czekały na dzieci liczne atrakcje, odbywał się tam bowiem „Rodzinny Dzień Sportu”, zorganizowany przez Miejski Dom Kultury i Uczniowski Parafialny Klub Sportowy „Albert”. Już przy wejściu na stadion można było zobaczyć skaczące na trampolinie maluchy i starsze dzieci. Niektóre odważyły się na dość niebezpieczne akrobacje, ale pod czujnym okiem opiekuna i rodziców, nie mogło im się nic stać. Przez cały czas trwania imprezy trampolina cieszyła się ogromnym zainteresowaniem. Najmłodsi zmęczeni skokami, chcąc dostarczyć organizmowi dodatkowych kalorii, mogli wygrać słodycze w rywalizacji. Konkurs składał się z wielu pomysłowych konkurencji. Dzieci nosiły w buziach łyżki z piłeczkami, turlały balony głową, ścigały się w workach, musiały też utrzymać na małym kubeczku piłkę. Ćwiczenia stanowiły nie tylko dobrą zabawę, rozwijały także zdolności ruchowe dzieci. Zawody trwały długo, chętnych jednak nie brakowało. Startujący nie zrażali się drobnymi niepowodzeniami, odrabiali straty w kolejnych konkurencjach.
Najmłodsi w pomysłowej konkurencji Studio tatuażu Komasza Kudlaka
Tekst i fot. Dorota Kruk
Więcej w 17 (170) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
Dzika rywalizacja Podczas Rodzinnego Dnia Sportu rozegrano również Turniej Dzikich Drużyn, który zgromadził zawodników podzielonych na dwie kategorie: szkoły podstawowe i gimnazja. Drużyny występujące w poszczególnych kategoriach rozpoczynały rywalizację w grupach, z których dwa zwycięskie zespoły przechodziły do fazy pucharowej. W niej to pierwsza drużyna grupy A spotykała się z drugą grupy B i a druga grupy A z pierwszą grupy B. Mecze odbywały się w systemie 2 x 5 minut. W kategorii szkół podstawowych do rywalizacji przystąpiło siedem drużyn. W grupie A znalazły się: FC Skorpiony, FC Młodziki, UKS Dwójka i Grzanka Maków, a w grupie B: FC Maków, Czerwonka i FC Polna. Z grupy A do następnej fazy awansowali triumfatorzy - FC Skorpiony i FC Młodziki. Natomiast zwycięzcą grupy B została FC Polna, za którą uplasowała się Czerwonka. W półfinale Skorpiony zremisowały 1:1 z Czerwonką. Jednak to rzuty karne, w których ustalono wynik na 4:3, zadecydowały, że do finału trafili ci pierwsi. Drugim finalistą została FC Polna, pokonując 1:0 FC Młodziki. Wyrównany pojedynek o III miejsce wygrała Czerwonka, która 1:0 pokonała FC Młodziki. O tym, kto zostanie zwycięzcą tej kategorii, zadecydować musiały rzuty karne, gdyż w standardowym czasie gry FC Polna zremisowała 1:1 z FC Skorpionami. Karne, to przede wszystkim popis wspaniałych parad bramkarzy, ale to golkiper Skorpionów okazał się lepszy i dzięki niemu jego drużyna odniosła zwycięstwo 3:1.
Zawodnicy: Mateusz Wojciechowski i Najmłodsi przejawiali niezykłą zaciętość Paweł Buciński, piłkarze finałowych drużyn i chęć walki - Blokersów i Dzikich pojar
AT
Więcej w 17 (170) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
Białe żagle, szmaragdowa toń… Tym razem podopieczni „Fundacji o Uśmiech Dziecka” gościli w Augustowie. Uczestnikami letnich kolonii, zorganizowanych przez tę fundację nad pięknym jeziorem Necko, były dzieci z rodzin niewydolnych społecznie z powiatu makowskiego, wychowankowie Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego w Makowie oraz dzieci z Białorusi. W piątek, 11 sierpnia, koloniści zorganizowali Festiwal Piosenki Rozmaitej. Honorowym gościem festiwalu był starosta makowski Kazimierz A. Białobrzeski, który tego dnia przyjechał odwiedzić wczasowiczów, jak również prezes Fundacji Janusz Chyliński oraz kierownik ośrodka, w którym mieszkały dzieci, Waldemar Rakowski. Przybyła także Bożenna Kondracka – naczelnik Wydziału Oświaty, Kultury i Sportu Starostwa Powiatowego w Augustowie. Repertuar, jak sama nazwa wskazuje, był bardzo różnorodny. Przeważały jednak piosenki obozowe i turystyczne, śpiewane już od lat na koloniach. Przywoływały one, zwłaszcza starszym uczestnikom, obrazy z ich własnych wakacyjnych wypraw. Tam dokąd chciałem już nie dojdę, szkoda zdzierać nóg, już wędrówki naszej wspólnej nadchodzi kres – śpiewały dzieci starą, obozową piosenkę „Hej, przyjaciele”. Można było usłyszeć również popularną „Krajkę”. Dzieci z Białorusi (Grodno, Swisłocz, Studzienniki, Porozowo), dla których kolonie to nagroda za dobre wyniki w nauce, zaskoczyły wszystkich umiejętnościami muzycznymi, recytowały również fragmenty „Pana Tadeusza”, a dla Janusza Chylińskiego zaśpiewały piosenkę „Polskie kwiaty”.
Oksana z Białorusi we fragmencie z Przed wyjściem na kąpielisko "Pana Tadeusza"
Tekst i fot. Dorota Kruk
Więcej w 17 (170) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"... |
|
| Nr 16 (169) 10.08.2006 r. |
Numer 16 (169) "Ziemi Makowskiej" kilka wybranych artykułów
 Różan na szóstkę
Radarowa akcja z modlitwą
Mundurowe święto
Wakacje nad wodą
Recepta na sukces
Deszczowo, ale... puchatkowo, koncertowo, satyrycznie Różan na szóstkę Szóstego sierpnia, na kilka wieczornych godzin, Różan stał się autentyczną forpocztą artystycznego świata stolicy. Pod niebieskim dachem sceny wystąpili tu artyści wysokich lotów, znani z ekranów telewizorów od wielu lat: oryginalny Jerzy Kryszak oraz niesamowici: Hanna Śleszyńska, Piotr Gąsowski i Robert Rozmus. Ale się działo! Pół Różana wręcz ze śmiechu się skręcało... Niejeden planujący wybrać się w tą pierwszą sierpniową niedzielę na stadion w Różanie, po obudzeniu, a i potem, w miarę upływu godzin, miał wątpliwość, czy festyn się uda i czy w ogóle się odbędzie? Bo chociaż program artystyczny kusił imponująco bezpłatnym uczestnictwem w koncertach tak wielkich artystów, aura nie napawała optymizmem. Rozpoczęto rzeczywiście przy garstce publiczności, skulonej pod parasolami, ale potem na różańskim stadionie było już coraz to ciaśniej, by o 19.00, na występ Kryszaka osiągnąć apogeum frekwencji. Zanim zaczęło się dziać na estradzie, widowiskowo było na boisku. Pod okiem nauczycieli wychowania fizycznego odbył się tu ósmy trójbój siłowy o puchar burmistrza. Zgłosiło się dziewięciu zawodników (z Różana oraz uczestników zgrupowania sztangistów w Kaszewcu). Pierwsza konkurencja polegała na pięciokrotnym obróceniu opony kombajnowej na czas. Druga wydawała się znacznie trudniejsza, bo należało przenieść przed sobą (nie na ramieniu) drewniany bal na jak najdłuższy dystans, w ciągu jednej minuty. Konkurencję nazwano przewrotnie „spacer z balem”. Mało kto pokusiłby się o taki spacer, na twarzach śmiałków widać było totalne wytężenie sił. Z trzeciej konkurencji zrezygnował jeden z zawodników. Nazwano ją „ciągnij auto”. Zapierając się nogami o barierkę, należało pociągnąć Seicento do momentu kontaktu z chorągiewką; liczył się czas.
 Współczesne "Dwa plus Jeden" Kryszak zgromadził najwięcej publiczności
Test i foto Anna Skonieczna
Więcej w 16 (169) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
„Boże błogosław naszej podróży, spraw, abym jechał bezpiecznie i szczęśliwie dotarł do celu...” Radarowa akcja z modlitwą Droga nr 60 na swym karniewskim odcinku była miejscem patrolowym w dniu świętego Krzysztofa – patrona podróżujących i pielgrzymów. We wtorkowy ranek, 25 lipca, towarzyszyliśmy funkcjonariuszom drogówki: sierżantowi sztabowemu Grzegorzowi Załęskiemu i starszemu posterunkowemu Krzysztofowi Winnickiemu, którzy „czyhali” z radarem, by wyselekcjonować jadących z nadmierną prędkością. Akcji patronował, obecny nieomal cały czas, proboszcz parafii św. Alberta w Makowie, kapelan policyjny, ks. Zbigniew Sajewski. Wieść o akcji radarowej szybko się rozeszła, bo mijały kwadranse, a samochody jechały z dozwoloną prędkością. Policjanci postanowili zatrzymywać do rutynowej kontroli. Pierwszym zatrzymanym użytkownikiem drogi był kierowca czerwonego „maluszka”, który miał wszystko w porządku. Z radością przyjął obrazek i modlitwę świętego Krzysztofa, które podczas tej akcji były rozdawane każdemu z kontrolowanych. Drugim zatrzymanym do rutynowej kontroli, mimo że jechał z dozwoloną prędkością, był młodziutki kierowca ciemnej „vectry”. Dokumenty miał w porządku, ale sierżant Załęski, dokładnie sprawdzając wyposażenie i stan techniczny pojazdu, dopatrzył się wadliwie działającego układu hamulcowego, co niestety, skutkowało zatrzymaniem dowodu rejestracyjnego. „Polonez” z Łukowa był pierwszym, któremu radar wskazał przekroczenie prędkości o 23 km. Kierowca ucieszył się, że skończyło się na pouczeniu i obdarowaniu tekstem modlitwy.
 Moment kontrolowania obywatela Niemiec
Tekst i foto Anna Skonieczna
Więcej w 16 (169) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
Mundurowe święto W piątek, 28 lipca swoje święto obchodzili policjanci. Z tej okazji w sali konferencyjnej Starostwa Powiatowego w Makowie Maz. wręczono odznaczenia i awanse dla najbardziej zasłużonych stróżów prawa naszego powiatu. Uczestniczymy w corocznym spotkaniu z okazji Święta Policji. W tym roku obchodzimy 87. rocznicę jej powołania – tymi słowami rozpoczął uroczystość komendant powiatowy policji, Zbigniew Skałkowski, który powitał również przybyłych na uroczystość gości: starostę, Kazimierza A. Białobrzeskiego, wicestarostę, Janusza Gójskiego, przewodniczącego Rady Powiatu, Romana Zakrzewskiego, komendanta powiatowego Państwowej Straży Pożarnej, Andrzeja Chodowca, z-cę szefa Prokuratury Rejonowej w Przasnyszu, Renatę Zadrożną, a także burmistrzów Makowa i Różana oraz wójtów poszczególnych gmin. Wśród zaproszonych gości nie zabrakło również przedstawicieli emerytów, reprezentowanych przez Marka Bronowicza i Wiesława Panfila. Na koniec zwrócił się również z powitaniem i serdecznym pozdrowieniem do koleżanek i kolegów policjantów oraz pracowników cywilnych komendy. Bezpieczeństwo jest ważną sferą życia obywatela w państwie demokratycznym, jakim jest nasz kraj. Policja jest po to, aby zapewnić to bezpieczeństwo – mówił komendant. Aby wypełnić ten obowiązek, potrzebny jest odpowiedni sprzęt. W ostatnim czasie przybyły makowskiej policji 4 nowe radiowozy, alkomaty, a broń służbowa jest sukcesywnie wymieniana. Niedługo też policjanci przeniosą się do nowego budynku przy ul. Spółdzielczej.
Szesnastu funkcjonariuszy awansowało na wyższe stopnie policyjne
Tekst i fot. Dorota Kruk
Więcej w 16 (169) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
Wakacje nad wodą W tym roku nawiedziła nas fala rekordowych upałów. Wentylatory i klimatyzacja są bardzo pomocne, zwłaszcza tym, którzy gorące dni spędzają w pracy. Jednak najlepszym sposobem na poradzenie sobie z upałami jest spędzanie czasu nad wodą, np. nad makowskim zalewem. Na plaży, na plaży fajnie jest… Przed południem nie kąpie się zbyt dużo osób, są to w większości dzieci. Można by pomyśleć, że mieszkańców Makowa przestraszył jeszcze nie tak dawny zakaz kąpieli. Jednak nie, plażowiczów powoli przybywa i około 14 jest ich dosyć sporo. Przychodzę się tu tylko opalać – mówi jedna z młodych mam. Dziecko bawi się obok w piasku, a słońce cudownie przygrzewa. Inna mama przychodzi tu, ponieważ niedaleko mieszkają jej rodzice. Nie ciągnie mnie do kąpieli, bawię się z dzieckiem na brzegu. A nie boję się, bo uważam, że skoro Sanepid uznał, że woda jest w porządku, to rzeczywiście tak jest. Największą frajdę mają dzieci. Biegają po pomoście, z którego później skaczą do wody. Grają w piłkę, pływają na materacach. One nigdy się nie nudzą.
  Niektórzy przychodzą się tylko opalać lub bawić z dzieckiem na brzegu
Tekst i fot. Dorota Kruk
Więcej w 16 (169) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
„Nie może być tak, że przychodzi sobie sponsor, daje kase i róbcie sobie co chcecie.” Recepta na sukces Działająca od niespełna dwóch lat Termo Klima Karniewo, awansowała, i od tego sezonu rozpocznie rywalizację w klasie A. O tym, jak to się stało, że tak mały klub w tak niewielkiej miejscowości jaką jest Karniewo zdołał to osiągnąć, biorąc pod uwagę problemy z jakimi boryka się nasza miejscowa MKS Makowianka, opowiedział mi prezes Termo Klimy Karniewo Krzysztof Twardowski. Historia klubu Termo Klima Karniewo niespodziewanie rozpoczęła się jesienią 2004 roku. Wtedy to w Karniewie istniała jeszcze Pełta Karniewo, klub piłkarski, borykający się, podobnie jak teraz MKS Makowianka, z problemami kadrowymi i finansowymi. Jak przyznaje obecny prezes Termo Klimy - Krzysztof Twardowski, drużyna istniała wyłącznie dzięki grającemu trenerowi Waldemarowi Zającowi, nauczycielowi wf w miejscowym gimnazjum. Właśnie ze względu na brak piłkarzy, zdecydowano się zorganizować turniej szóstek piłkarskich, który mógłby wskazać kilku potencjalnych zawodników. Traf chciał, że imprezę tą odwiedził, wypoczywający w okolicy, szef firmy Termo Klima Warszawa Michał Sasin, którego korzenie wywodzą się z karniewskich okolic. Złożył on propozycję włączenia się w działalność klubu. Zakładała ona m.in. przejęcie patronatu nad klubem i wsparcie finansowe.
 Drużyna Termo Klima Karniewo - skład, który wywalczył awans
Test i foto A.T.
Więcej w 16 (169) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska" |
|
| Nr 15 (168) 27.07.2006 r. |
Numer 15 (168) "Ziemi Makowskiej" kilka wybranych artykułów
 Konsultowali projekt programu bezpieczeństwa
Wizyta u "Zawiszy"
Niby obce, a jak własne
Kościół w Jarzyłach
Mój przyjaciel, pies
Kadra Polski w Giżycku
Potrzeba intensywniejszych, długofalowych działań prewencyjnych, ale też komisariatów we wszystkich gminach powiatu makowskiego Konsultowali projekt programu bezpieczeństwa Dziesiątego lipca w sali konferencyjnej Starostwa Powiatowego członkowie Rady Programowej działającej przy Komisji Bezpieczeństwa i Porządku Publicznego wraz z burmistrzami i wójtami powiatu makowskiego dyskutowali o możliwościach poprawy bezpieczeństwa mieszkańców w ramach zintegrowanego systemu bezpieczeństwa i zasad współpracy pt. „Bezpieczny Powiat Makowski”. Jednym z priorytetowych aspektów przedsięwzięcia uczyniono temat bezpieczeństwa dzieci i młodzieży. Na koordynatora programu zaproponowano starostę. Omawiający projekt, jego współautor, komisarz Jarosław Piątek zaznaczył na wstępie, że istotą programu jest „koordynacja wysiłku społecznego dla realizacji celu nadrzędnego, jakim jest bezpieczeństwo obywateli na terenie naszego powiatu”. Chociaż nasz powiat uchodzi za stosunkowo bezpieczny, nie jest przecież wolny od drobnej przestępczości, a zdarzają się też pojedyncze przypadki czynów wysoce karalnych. Program „Bezpieczny Powiat Makowski” zakłada realizację pięciu głównych celów. Poza wymienionym już jako priorytetowy, są to: ograniczenie zjawisk kryminogennych, przeciwdziałanie patologiom społecznym (alkoholizmowi, narkomanii, przemocy domowej), poprawa bezpieczeństwa w ruchu drogowym i poprawa bezpieczeństwa w ochronie przeciwpożarowej. Realizacja programu odbywać się będzie nie akcyjnie, lecz długofalowo, w okresie kilku lat. Komisarz Piątek dokonał krótkiej diagnozy sytuacji i charakterystyki sposobów realizacji szeregu przedsięwzięć. Nadkomisarz, naczelnik prewencji Paweł Reszko zwrócił się do przedstawicieli samorządów o zastanowienie, czy dostrzegają potrzebę realizacji przedsięwzięć zawartych w projekcie programu, a w przypadku odpowiedzi twierdzącej, o zadeklarowanie skierowania na ten cel czasu, siły i pieniędzy, bez których niemożliwa jest realizacja nawet najbardziej trafnych zamierzeń. Długofalowy czas realizacji programu pozwala na wygospodarowanie środków podczas konstruowania miejskich i gminnych budżetów na kilka najbliższych lat. Nikt z zebranych nie wątpił w potrzebę działań zapobiegawczych na rzecz bezpieczeństwa w powiecie. Uczestnicy spotkania
Anna Skonieczna
Więcej w 15 (168) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
Wizyta u „Zawiszy” Jego konie grały w „Zemście” Romana Polańskiego, „Pornografii” Jana Jakuba Kolskiego, w komedii Janusza Zaorskiego „Cudownie ocalony” oraz w serialach „Adam i Ewa” i „Kasia i Tomek”. Wiele z nich zostało uratowanych z transportu na rzeź. Waldek Zabielski z Karniewa miłość do koni wyssał z mlekiem matki. Jego ojciec był hodowcą koni, układał też zwierzęta do zaprzęgu. Waldek jeździł na początku na pierwszym koniu, który urodził się w ich gospodarstwie. Jest samoukiem. Przez jakiś czas pracował na Służewcu, podobnie jak jego ojciec, układał konie. W jego stajni, dla której wciąż poszukuje nazwy, choć myśli o „Zawiszy”, są konie zimnokrwiste: Araby, Folbluty, rasy angielskiej, wielkopolskiej. Wszystkie mają swoje imiona: Anarchia, Hiszpan, Jaśmin, Sroka… Widać, że Waldek jeździ od małego, dobrze bowiem zna charakter koni. Kiedy je karmię, przytulają się do mnie. Są tak przyzwyczajone do ludzi, że kiedy staliśmy przy ogrodzeniu, one zamiast biegać, wolały stać przy nas, trzeba je było odganiać. Waldek wciąż bierze udział w różnych pokazach kaskaderskich. Zdobył I miejsce na zawodach we Wrocławiu, zwyciężył na paradzie podczas Pikniku Country w Mrągowie. . Jak na samouka jeździ rewelacyjnie, potrafi też pięknie opowiadać o koniach. Dlatego przyjeżdżają do niego wycieczki szkolne. On opowiada im, jak opiekować się końmi, w jaki sposób do nich podchodzić, czym karmić. Dzieci zasypują go wtedy gradem pytań. Swoją pasję Waldek przekazuje młodszemu bratu, Krzysiowi, który już opanował podstawowe figury na kucyku i zaczyna jeździć już na większych koniach.
 Waldek demonstruje swoje umiejętności Krzyś opanował już jazdę na kucyku
Tekst Dorota Kruk Foto T.T.
Więcej w 15 (168) numerze dutygodnika "Ziemia Makowska"...
Trafiliśmy na wyjątkowe dzieci Niby obce, a jak własne Kolejny już raz rodziny z powiatu makowskiego zaprosiły do siebie na wakacje dzieci z litewskiego Podbrodzia. Pobyt wychowanków tamtejszego internatu organizuje „Fundacja o Uśmiech Dziecka” Janusza Chylińskiego. O radościach i trudach wspólnych wakacji rozmawiałam z Barbarą i Jerzym Pierścińskimi. Pierwszy raz wzięli dziecko na wakacje w 2001r., po ogłoszeniach w kościele. Chcieli 13-letniego chłopca, żeby mógł bawić się z synem sąsiadów. Kiedy dzieci przyjechały, okazało się, że im przydzielono 9-latka – Artura. Przez pierwsze dni poznawali się i docierali, później poszło już z górki. Od tamtej pory Artur jest u państwa Pierścińskich każdego roku – na wakacje i Święta Bożego Narodzenia. Bardzo pokochaliśmy Artura i jego rodzeństwo – mówi pan Jerzy. – Przed przyjazdem tutaj pytałem go nawet, czy woli przyjechać z kolegą, czy z rodzeństwem? Bez wahania odpowiedział, że z rodzeństwem. Przyjechało więc rodzeństwo Leśniewskich: Artur – 15 lat, Czesio – 8 , Aneta – 11 i Donata – 10. Dziewczynki są po raz pierwszy w Polsce, mają jeszcze siostrę Iwonkę, która pojechała do rodziny w Białymstoku. Artur pomaga przy swoim rodzeństwie, szczególną troską otacza zwłaszcza młodszego brata. Coraz bardziej dorośleje, staje się poważny. Zaczyna już odstawać od reszty dzieci.
 Cała rodzinka na werandzie
Tekst i fot. Dorota Kruk
Więcej w 15 (168) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowka"...
Kościół w Jarzyłach
Biciem nie można niczego nauczyć… Mój przyjaciel, pies Szłyśmy przez park. Zobacz – powiedziała do mnie koleżanka. – Mężczyzna z kimś rozmawia, a pies czeka na niego na ławce. Rzeczywiście, widok był niecodzienny, zwłaszcza w Makowie. Po kilku minutach pan przywołał swojego czworonoga. Spacerowali aleją, a pies posłusznie wykonywał wszystkie, nawet bardzo trudne zadania. Właściciel psa nie chciał podać swojego nazwiska, natomiast pies – owczarek alzacki (niemiecki) – wabi się Ramzes. To zwierzę z osobowością, budzące respekt, ale nieagresywne – nigdy nikogo nie zaatakowało. Swój kaganiec nosi w zębach. To dla niego lepsze niż gdyby miał go nosić na pysku, zwłaszcza w takie upały – mówi właściciel. Psy kocha od najmłodszych lat, ale szczególną sympatią darzy właśnie owczarki. Ze względu na to, że są one bardzo inteligentne. To samouki – mówi. Jeżeli do takiego psa odpowiednio się podejdzie, to on potrafi zrobić wszystko. Psa trzeba zrozumieć, postawić się w jego sytuacji. Nie można od niego wymagać nie wiadomo czego. Na dobry kontakt ze zwierzęciem wpływa kilka czynników. Przede wszystkim trzeba je kochać i zdobyć jego zaufanie. Jeżeli spróbujemy robić coś na siłę, czy zmuszać psa do czegoś, wtedy on się od nas odwróci. Czy zdarzyło ci się kiedyś uderzyć psa? – zapytałam. Nieraz mi zadawano takie pytanie. Ostatnio nawet pewna pani w sklepie zapytała mnie, jak często muszę bić Ramzesa, żeby chciał nosić swój kaganiec. A ja nigdy nie uderzyłbym psa. Biciem nie można niczego nauczyć, nie jest to też dobra kara. Ma własny sposób na karanie psa. Kiedy pies coś zrobi, nie należy go bić, ale powiedzieć coś do niego podniesionym głosem, nie bawić się z nim. Akurat nadarzyła się okazja i mógł mi zademonstrować, jak karze swojego psa. Kazał mu usiąść i nie ruszać się przez jakiś czas, pies nie mógł spacerować i widać było, że nie jest z tego zadowolony. Wykłócał się wręcz, szczekając na swojego pana. Psa trzeba traktować jak dziecko, nie popuszczać mu. Na przykład, kiedy coś zgubi, nawet zwykły patyk, trzeba mu kazać znaleźć. Kiedyś Ramzes zrobił coś, co zaskoczyło wszystkich. Miał wtedy siedem miesięcy i został na godzinę sam w domu. Z żalu zniszczył część mebli. Kiedy wróciliśmy z żoną do domu, kanapa i sofa podciągnięte były pod drzwi, pogryzione, nawet pościel była wywleczona. Nie ukarali go jednak wtedy.
 Ramzes na filarze makowskiej turbiny
Tekst i fot. Dorota Kruk
Więcej w 15 (168) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
„Z takich małych miejscowości jak Krasne, gdzie udało się stworzyć zalążek siłowni, Szelków, gdzie siłownia znajduje się w piwnicy, wyrastają reprezentanci Polski.” Kadra Polski w Giżycku Nadchodzi gorący czas dla młodych sztangistów i sztangistek ze starego kontynentu. Już w dniach 23 – 30 lipca, w szwedzkiej miejscowości Landskrona, odbędą się Mistrzostwa Europy Juniorów w Podnoszeniu Ciężarów. Jak udało mi się dowiedzieć, Polska reprezentacja chłopców przygotowuje się do tego wydarzenia w Cetniewie. Natomiast dziewczęta, od 11 czerwca do 6 lipca, gościły na zgrupowaniu w Centralnym Ośrodku Sportu w Giżycku, gdzie w spokoju i ciszy mogły się przygotować do ostatecznej selekcji i w końcu do samego turnieju. Dzięki uprzejmości trenera reprezentacji Polski juniorek w podnoszeniu ciężarów, Ireneusza Pepłowskiego, mieliśmy okazję przyjrzeć się, jak wygląda dzień pracy reprezentacji. Droga do tych mistrzostw była bardzo długa. W trakcie przygotowań wyłoniono dziesięć najsilniejszych dziewcząt z całej Polski, z których sześć pojedzie na Mistrzostwa Europy. Wśród kadrowiczek znajdują się dziewczęta m.in. z Wrocławia, Srokowa, Ostrowi Mazowieckiej, Piekar Śląskich i, co wydarzyło się chyba po raz pierwszy w historii Makowa, dwie reprezentantki naszego powiatu oraz jedna z oddalonego o 8 km od Makowa Mazowieckiego Elżbiecina w gm. Krasne. Więcej na ten temat powiemy w dalszej części tego materiału. Walkę o miejsce w kadrze zaczęły w listopadzie ubiegłego roku na zgrupowaniu w Spale, miejscu, w którym przypada najwięcej w naszym kraju znanych sportowców i reprezentantów Polski na jeden metr kwadratowy. Następnie w styczniu zawodniczki znowu spotkały się w Zakopanem. Ale tak na poważnie obserwowane były na różnego rodzaju zawodach i turniejach już od ponad roku. Pierwszym selekcjonerem juniorek jest Ireneusz Pepłowski, trener klubu LSSS „START” Maków Maz., jego zastępcą jest Marek Sachmaciński, trener Mazovii Ciechanów oraz reprezentacji Mazowsza, która przez ostatnie pięć lat wiedzie prym na arenie krajowej. Martyna Przybylska - reprezentantka Kto wie czy w tej grupie młodych sztangistek LSSS "Start", ale już wkrótce Mazovii nie ma przyszłej mistrzyni świata... Ciechanów
AT
Dużo więcej w 15 (168) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
|
|
| Nr 14 (167) 13.07.2006 r. |
Numer 14 (167) "Ziemi Makowskiej" kilka wybranych artykułów
 Artystyczne trio w MDK-u
Wycieczka na Wiejską
Kabaretowa STOPA
Kilka uwag i uzupełnienień do artykułu Dariusza Krupińskiego
Uroczystość z europosłem
Wspomnienia z Mundialu - Francja '98
Są w Makowie młodzi, kreatywni, twórczy ludzie! Artystyczne trio w MDK-u W ubiegłym roku w Galerii “M” Miejskiego Domu Kultury w Makowie Maz. odbyło się pięć wystaw – oświatowe, autorskie i jedna zbiorowa, m.in.: rzeźby Konrada Walata, ucznia Zespołu Szkół im. Żołnierzy Armii Krajowej w Makowie Maz. i malarska Olgi Sepełowskiej zatytułowana “Moje Haiku”. Pierwszą w tym roku wystawą był wernisaż fotograficzny Anny Radomskiej, 27 czerwca zaś otwarto kolejną wystawę, tym razem trójki młodych makowian. Najmłodszą autorką prac wystawionych tego dnia w makowskim MDK-u była 17-letnia Milena Ścisłowska,uczennica Liceum Ekonomicznego przy Zespole Szkół im. Żołnierzy Armii Krajowej w Makowie Maz. Wykonane przez nią szkice wzbudziły duże zainteresowanie gości. Szczególnie zaś portet starca, który znalazł nawet potencjalnego nabywcę. Milena, szkicowaniem na tak dużym formacie (A0) zajmuje się około dwóch lat. Wcześniej, jak stwierdziła, gryzdała tu i tam w zeszycie. Szkicuje wyłącznie ołówkiem i przeważnie portrety. Bardzo rzadko są to portrety konkretnych osób, najczęściej rysuje coś z pamięci. Myśli nad zajęciem się szkicowaniem zawodowo, a w przyszłości zamierza startować do Akademii Sztuk Pięknych. W parze ze szkicowaniem idą również graffiti. Milena brała udział w projekcie “Malowanie na legalu”, zorganizowanym rok temu przez MDK.
 Fotografia Piotra Gortata, która zdobyła pierwsze miejsce na konkursie zorganizowanym przez www.portalsukcsesu.pl
AT
Więcej w 14 (167) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
Wycieczka na Wiejską Prezes Zarządu Powiatowego PSL, Mirosław Augustyniak oraz radni powiatowi: Zofia Czajkowska i Lech Sztych, mieszkańcom gminy Krasnosielc zorganizowali wycieczkę do Sejmu RP. Nieomal pełen autokar zainteresowanych sejmową przygodą (głównie kobiet, ale w grupie znalazł się też m.in. ksiądz) ruszył w skwarne, wtorkowe przedpołudnie w kierunku Warszawy, ale na upał nikt się nie uskarżał. Poza przewodnikiem, który oprowadzał po gmachu Sejmu i Senatu, do wycieczkowiczów wyszedł wicemarszałek Jarosław Kalinowski, który poświęcił im sporo czasu, rozmawiając zarówno we wszechnicy sejmowej, jak w gabinecie marszałkowskim, a wreszcie zaprosił całą grupę na „sejmowy” obiad i zimne piwo. Jarosław Kalinowski będący posłem nieprzerwanie od 1993 roku scharakteryzował zebranym strukturę władzy w państwie, schemat pracy sejmu, rzucił nieco światła na dyscyplinę klubową, na odrębność obecnie trwającej kadencji. Wicemarszałek z ubolewaniem mówił m.in. o naszym żenującym miejscu w Unii Europejskiej pod względem wzrostu gospodarczego, o wielkiej emigracji Polaków.
 Krasnosielcka grupa na schodach budynku sejmowego
Tekst i foto (as)
Więcej w 14 (167) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
Kabaretowa STOPA Jedenasty raz stadion w Karniewie stał się miejscem satyrycznych zmagań. Tradycyjnie już w pierwszą niedzielę lipca Gminny Ośrodek Kultury w Karniewie zorganizował tam Mazowiecki Przegląd Wiejskich Zespołów Kabaretowych STOPA 2006. Na uroczystość przybyli obydwaj starostowie, burmistrzowie i nieliczni wójtowie. Wystąpiło 10 zespołów, prezentując się w około 20- minutowych programach artystycznych. Tradycyjnie już do prowadzenia konferansjerki zaproszono najprawdziwszego górala, tym razem Staszka Łukaszczyka z Bukowiny Tatrzańskiej. Wśród współorganizatorów imprezy byli: Urząd Marszałkowski Województwa Mazowieckiego, Mazowieckie Centrum Kultury i Sztuki, Starostwo Powiatowe w Makowie Maz., Towarzystwo Miłośników Ziemi Makowskiej, ROL-BRATi Urząd Gminy w Karniewie. W składzie komisji oceniającej kabaretowe popisy znalazły się: jako przewodnicząca jury - Zofia Mrówczyńska, teatrolog z Mazowieckiego Centrum Kultury i Sztuki w Warszawie oraz: Katarzyna Wojnarowska, instruktor ds. teatru w Miejskim Domu Kultury w Makowie i Anna Skonieczna, poetka, redaktor dwutygodnika samorządowego „Ziemia Makowska”.  Jedna ze scenek "Telewizji Karniwice" Karniewska publiczność
Tekst i zdjęcia Anna Skonieczna
Więcej w 14 (167) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
Kilka uwag i uzupełnień do artykułu Dariusza Krupińskiego
W trzech kolejnych numerach (8,9,10) 2006 „Ziemia Makowska” opublikowała obszerny artykuł Dariusza Krupińskiego pt. „Z Otchłani Wieków – Historia Kościoła w Czerwonce”. Jestem pełen uznania dla autora, iż podjął się trudu i przedstawił fragment dziejów Czerwonki i jej najbliższych okolic na tle XIX-wiecznej historii parafii i budynku kościoła. Tematyka poruszona przez autora jest mi niezmiernie bliska, gdyż w okresie okupacji niemieckiej wiele dni spędziłem gościnnie u moich krewnych w Sewerynowie Małym. Sądzę, że uwagi zawarte w niniejszym uzupełnieniu do artykułu zainteresują czytelników „Ziemi Makowskiej”. W pierwszej części artykułu autor prezentuje tabelę (źródło: opracowanie własne), której niestety nie zrozumiałem. Co to jest osada chłopska? Ich liczbę bowiem autor podaje we wsiach: Czerwonka, Janopole, Sewerynów, Marjampole i Ciemniewo. Według „Małego Słownika Języka Polskiego” PWN z 1968 r., osada to „osiedle typu wiejskiego, pośrednie między wsią a miasteczkiem, kolonia…”. Autorowi chodziło zapewne o indywidualne gospodarstwo chłopskie.
Ks. Kpt. Mikołaj Ciechowicz fot. W drodze do Sewerynowa fot. ze CETRALNE ARCHIWUM WOJSKOWE zbiorów Piotra W. Matejuka
dr Piotr Matejuk
Więcej w 14 (167) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
... Kochajcie i pamiętajcie zawsze swoją pierwszą szkołę, która daje podstawy... Uroczystość z europosłem W Amelinie, w gminie Krasnosielc, na uroczystości zakończenia roku szkolnego obecny był (już po raz trzeci) gość specjalny - poseł do Parlamentu Europejskiego, Bogusław Rogalski, a także radna powiatowa Zofia Czajkowska oraz proboszcz parafii Amelin, ks. Szczepan Borkowski. Po dość szczegółowym podsumowaniu (bo było się czym pochwalić) działań i osiągnięć szkoły w minionym roku szkolnym dyrektor Barbara Kluczek szczególnie ciepłe słowa skierowała do sześcioklasistów, którzy rozstawali się z tą piękną, amelińską szkołą nie tylko jak inni, na czas wakacji. Oni po wakacjach będą już gimnazjalistami. Teraz złożyli uroczyste ślubowanie godnego noszenia miana wychowanka szkoły w Amelinie. Najlepszymi uczniami wśród absolwentów były: Klaudia Kubat ze średnią 5,0, Kinga Wilkowska (4,8) i Kinga Kowalczyk (4,8). W klasie piątej świadectwa z czerwonym paskiem otrzymali: Izabela Żebrowska (5,22), Martyna Trzeciak (5,11), Tomasz Stryjewski (5,0) i Kamil Chmielewski (4,78).
 Klaudia Kubat ze swoją wychowawczynią Część artystyczna przygotowana przez podczas odbierania najlepszego w szkole uczniów klasy piątej świadectwa
Tekst i foto. Anna Skonieczna
Więcej w 14 (167) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"
To był chyba jeden z największych meczy przyjaźni, sprawy sobie nie zdawałem że kibice mogą się tak pięknie zachować. Niesamowita akustyka, aż człowieka ciarki przechodziły… Wspomnienia z Mundialu Francja ‘98 Zakończyło się wspaniałe wydarzenie sportowe jakim jest Mundial, mistrzowski tytuł powędrował do Włoch. Francja pewna tytułu musiała zadowolić się drugim miejscem. Lecz był taki czas kiedy to oni triumfowali, w ’98 roku będąc gospodarzem turnieju w finale rozgromili Brazylijczyków 3:0. Tak się stało że świadkiem tego historycznego wydarzenia był Makowianin, Ireneusz Pepłowski, który zgodził się opowiedzieć mi o tamtych dniach. Na mundial we Francji trafił dzięki mieszkającej tam na stałe rodzinie, która chcąc się odwdzięczyć za wcześniejszą gościnę w Polsce zaprosiła pana Ireneusza i dwóch jego synów do siebie, do małej miejscowości pod Paryżem – Montreux (czyt. Montro). Głównymi punktami tych odwiedzin miały być trzy mecze fazy pucharowej, rozgrywanego w tym czasie we Francji turnieju, w tym tego najważniejszego, finału mistrzostw świata w piłce nożnej. Co prawda, miejsca na trybunach były jednymi z gorszych, ale jak podkreśla mój rozmówca, sama świadomość uczestnictwa w tak wielkim światowym wydarzeniu sportowym była oszałamiająca. Pierwszym meczem, jaki obejrzał pan Pepłowski był ćwierćfinał, w którym spotkały się reprezentacje tegorocznych finalistów: Francji i Włoch. Wtedy spotkanie tych dwóch wielkich drużyn zakończyły rzuty karne, w których lepsi okazali się Francuzi zwyciężając 4:3. Po raz pierwszy oglądałem mecz na żywo na tak pięknym, ogromnym stadionie- wspomina z sentymentem pan Ireneusz. Następnie był świadkiem pojedynku Francji z Chorwacją. Zakończyło się ono wynikiem 2:1, a bramki dla trójkolorowych zdobył Lilian Thuram.
 To był prawdziwy karnawał kibiców Stadiony robiły imponujące wrażenie, doskonała widoczność i akustyka
Tekst AT, foto IP
Więcej w 14 (167) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"... |
|
| Nr 13 (166) 29.06.2006 r. |
Numer 13 (166) "Ziemi Makowskiej" kilka wybranych artykułów

Licealna gala
Podsłuchane wspomnienia, czyli spotkania rocznikowe
Był raz bal...
Licealne miłości
Powrót w szkolne mury
Zjazd i jubileusz kolebki makowskiej inteligencji Licealna gala Wprowadzeniem sztandaru szkoły, odśpiewaniem Mazurka Dąbrowskiego, premierowym wykonaniem hymnu szkoły i uczczeniem chwilą ciszy pamięci „wychowawców, nauczycieli oraz kolegów i koleżanek, których już niestety nigdy na naszych zjazdach spotykać nie będziemy” - rozpoczęto w sobotnie przedpołudnie, 24 czerwca, oficjalne otwarcie IV Zjazdu Absolwentów i Wychowanków Liceum Ogólnokształcącego im. Marii Curie Skłodowskiej w Makowie Mazowieckim. Nasz dwutygodnik sprawował patronat prasowy nad tą dwudniową uroczystością. Czwarty raz rozpoczynający absolwenckie spotkanie, jego pomysłodawca, Piotr Wiesław Matejuk przypomniał o obowiązywaniu trzech sympatycznych zasad: mówieniu sobie po imieniu, niepaleniu papierosów na terenie szkoły i nierozmawianiu o polityce, co zostało zaakceptowane brawami. Pan Matejuk nie omieszkał też zauważyć, że tego dnia imieniny obchodzą Janowie i Janiny, których wśród absolwentów nie brakuje. Składając im życzenia, wręczył bukiet kwiatów solenizantce, przewodniczącej komitetu organizacyjnego, Janinie Albert. Dalsze prowadzenie spotkania powierzono Arkadiuszowi Dobrzyńskiemu, absolwentowi 1985 roku, natomiast przewodniczenie IV Zjazdowi przypadło Januszowi Artyfikiewiczowi, przedstawicielowi jedynego rocznika, który nie miał studniówki, gdyż był rok 1982... Z zaproszenia na Zjazd skorzystało tym razem blisko 340 absolwentów i około 40 gości specjalnych. Arkadiusz Dobrzyński witał kolejno: dyrektora LO Roberta Kluczka, dyrektor Delegatury Kuratorium Oświaty i Wychowania w Ostrołęce, Annę Szczepaniak, starostę powiatu makowskiego, Kazimierza Białobrzeskiego, wicestarostę Janusza Gójskiego, dyrektor Wydziału Oświaty w Starostwie Powiatowym Halinę Szkodę, przewodniczącego Rady Powiatu, Romana Zakrzewskiego, dyrektor Wydziału Promocji i Rozwoju Gospodarczego, redaktor naczelną dwutygodnika samorządowego „Ziemia Makowska”, Martę Lipińską, burmistrza Makowa Maz. Tadeusza Ciaka, przewodniczącego Rady Miasta Andrzeja Pałuckiego, a także komendantów KPP i PSP, dyrektorów szkół, burmistrza Różana i wójtów gmin powiatu makowskiego oraz oczywiście absolwentów.
 Zaproszeni goście, nauczyciele, absolwenci... Na ręce dyrektora Kluczka Zofia Pryszczewska przekazuje nauczycielskie skarby swojej mamy
Tekst i foto Anna Skonieczna
Więcej w 13 (166) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
Podsłuchane wspomnienia, czyli spotkania rocznikowe Jeszcze zanim rozpoczął się bal, wszyscy absolwenci spotkali się w klasach, podzielonych rocznikowo. Mogli w gronie rówieśników powspominać dawne czasy oraz opowiedzieć, jak od momentu zakończenia szkoły potoczyło się ich życie. Byli tacy, którzy maturę zdawali 10 lat temu, pojawili się również absolwenci sprzed pół wieku. Młodsi, zdający egzamin dojrzałości w latach 90, mogli spotkać się z dawnymi nauczycielami i razem z nimi przywołać ducha wspomnień. A pamięta pani, jak…? – padały pytania do dawnej wychowawczyni. A może wiedzą, co się dzieje z Basią, Alą, Kazikiem? Nie. Nikt nie wie, gdzie mieszkają. To wielka szkoda, bo chciałoby się zobaczyć wszystkich. To jednak jest niemożliwe. W 54. odbył się mój bal przedmaturalny, bo tak się to wtedy nazywało – opowiada mi jedna z najstarszych absolwentek na zjeździe. – Pamiętam granatowe, plisowane spódniczki z piki, białe bluzki w prążki na długi rękaw i ze stojącymi kołnierzykami. To był rzeczywiście uczniowski bal. Kiedy słucham opowieści starszej kobiety, dochodzą do mnie strzępki absolwenckich rozmów. Kowalska, kochałaś się w Abramskim? Nie, on we mnie. Śmiech. Pojawiły się i takie wypowiedzi: O widzę, że pan ma jeszcze własne zęby. Pani o tym napisze, bo w naszym wieku to niespotykane. Opowiadano sobie o małpich figlach okresu szkolnego. Między innymi historię nieszczęśliwie zakochanego Edka. Były to lata 50. Do makowskiego LO doszła kl. 9 „c” z Karniewa. Było tam kilka fajnych dziewczyn, a wśród nich bardzo ładna Maryla, która spotykała się z karniewskim nauczycielem. To właśnie na nią zwrócił uwagę Edek. Był tak zakochany, że koledzy postanowili mu pomóc i skłócić przedmiot jego westchnień z jej aktualnym adoratorem. Napisano więc obraźliwy list, podszywając się pod nauczyciela. Zawiózł go chłopiec imieniem Stasiek, na pożyczonym rowerze. Tak bowiem wypadło w czasie gry „w marynarza”. Niestety, kierownik internatu przechwycił list ( w tamtych czasach można było sprawdzać uczniowską korespondencję) i chłopcy mieli tęgie kłopoty. A Edek musiał się odkochać. Jeden z tych chłopców został później biskupem.
 Absolwentki z rocznika 90. Absolwenci z lat 50-tych
Tekst i foto Dorota Kruk
Więcej w 13 (166) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
Był raz bal… Punktem kulminacyjnym tej niezapomnianej soboty, 24 czerwca, był huczny bal absolwentów i wychowanków. Po całym dniu uroczystości, spotkań z kolegami z dawnych lat, można było znów zasiąść przy stole w gronie szkolnych przyjaciół, wspólnie pośpiewać i potańczyć. Zabawę rozpoczął tradycyjny dla polskich imprez ciepły posiłek – flaczki i schabowy z ziemniakami. Przy obsłudze gości zręcznie uwijali się uczniowie LO, którzy już na następnym balu, czyli za pięć lat, będą mogli zasiadać na zjeździe w gronie absolwentów. Licealiści spisali się na medal, niczym profesjonalna obsługa. Przy stole każdy siedział w gronie swoich kolegów z jednego rocznika lub tych najbliższych. Były więc tylko drobne różnice wieku. Przez to każdy bawił się w trochę odmienny sposób. Ci starsi, stonowani już latami, więcej rozmawiali niż tańczyli. Młodsi zaś byli roześmiani, rozśpiewani i roztańczeni. Kto chciał pośpiewać, mógł skorzystać ze specjalnie na tę okazję przygotowanego śpiewnika, opatrzonego mottem z Goethego, Gdzie słyszysz śpiew, tam wstąp! Tam ludzie dobre serca mają. Bo ludzie źli, ach wierzaj mi! Ci nigdy nie śpiewają. Jeżeli mierzyć miarą poety, to na balu nie było złych ludzi. W repertuarze znalazły się oczywiście takie piosenki jak: „Hej, przyjaciele…”, „Tak niedawno żeśmy się spotkali” oraz te typowo biesiadne: „Sokoły”, „A wszystko te czarne oczy” czy „Cyganeczka Zosia”. Między stołami krążyły nauczycielki, które teraz miały szansę odnalezienia swoich ulubionych uczniów. Co i raz słychać było okrzyki: Pani profesor, prosimy do nas! Przychodziły więc i chociaż przez chwilę rozmawiały z każdym uczniem. Były gorące uściski, pamiątkowe zdjęcia i dużo uśmiechu pomieszanego ze wzruszeniem. Niejednokrotnie okazywało się, że któraś z nauczycielek była pierwszą, platoniczną miłością młodego wówczas chłopaka.
 Szaleństwa przy "Kalince" Migawka z balu
Tekst i fot. Dorota Kruk
Więcej w 13 (166) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
Licealne miłości „Gdy się ma szesnaście lat – jak głoszą słowa piosenki – to przychodzi czas na miłość, pierwsze szkolne pocałunki i z miłości pierwsze dwójki.” Nasz makowski ogólniak przez te 60 lat był niemym świadkiem zawiązywania się pierwszych związków. Niektóre z nich przetrwały do dziś.
W klasie trzeciej wkroczyliśmy na wojenną ścieżkę Ewa i Arek Dobrzyńscy Poznali się na początku roku szkolnego, kiedy to 1 września trafili do jednej klasy. Od początku znajomości, coś między nimi zaiskrzyło, jednak spotykać się zaczęli dopiero w drugiej klasie. Nie obyło się oczywiście bez burz – mówi Ewa Dobrzyńska. – W klasie trzeciej wkroczyliśmy, że tak powiem, na wojenną ścieżkę. W czwartej znów zawiązała się między nami nić porozumienia i od tamtej pory to przetrwało. I właśnie od klasy maturalnej wiedzieli już, że to znajomość na dłużej, na całe życie. Co ciekawe jednak, na studniówce byli oddzielnie, a nie jako para. Byliśmy wtedy na etapie „niekompletnej zgody”. To, że chodzili ze sobą do jednej klasy, miało znaczenie zwłaszcza przed maturą, uczyli się bowiem razem. Wtedy właśnie na świeżym powietrzu, na spacerach, opowiadaliśmy sobie treść lektur. Nie było natomiast spisywania pracy domowej. Pierwszy zawrót głowy nie wpłynął na obniżenie wyników w nauce, działał nawet bardziej motywująco. Na szkolnym korytarzu młodzi jedynie trzymali się za ręce. Trudno mi teraz powiedzieć, czy to wynikało z jakichś zakazów, czy my po prostu byliśmy bardziej wstydliwi. Nie okazywali sobie uczuć w sposób widoczny. Może dlatego, nigdy nie spotkali się z krytyką ze strony nauczycieli ani negatywnym stosunkiem. Nie pamiętam takiej pary, która całowałaby się publicznie czy obejmowała, jak to ma dzisiaj miejsce. Nie uważam, że to jest gorzej niż u nas. Młodzież jest teraz po prostu śmielsza, no i oczywiście szybciej dojrzewa. Związki jako takie, zaczynają się dużo wcześniej. W szkole nie mieli swojego zacisza, gdzie mogliby ze sobą pobyć, ponieważ jeszcze wtedy wszyscy chodzili w kieracie, w którym można się było ewentualnie trzymać za ręce. Często natomiast chodzili na spacery na Grzankę, nad starą rzekę, do lasu… Pani Ewa jednak najbardziej zapamiętała ich pierwsze, po dłuższej przerwie w spotykaniu, wyjście do kina. Była to randka, od której zaczęli się już spotykać na poważnie. Z perspektywy czasu to wszystko wydaje się takie niedojrzałe. Można by powiedzieć, że te wszystkie burze między nami były bez sensu. Jednak było to normalne w naszym wieku, dopasowane do naszych lat.
 Na wycieczce szkolnej
Dorota Kruk
Więcej w 13 (166) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
Powrót w szkolne mury Najpierw na korytarzach, jako uczniowie. Zbierali oceny i z nadzieją patrzyli w przyszłość, która jawiła się jako wielka niewiadoma. Pod koniec szkoły wybrali kierunek studiów, a po latach można ich zobaczyć na szkolnym korytarzu, już jako nauczycieli. Są powracającymi absolwentami.
Wychowawca nauczył mnie grać w brydża Tomasz Roter Mimo momentów, które nie były łatwe, lata szkolne wspomina bardzo mile. Chodził do jednej klasy z Agnieszką Samsel-Kilianek. Najlepiej zaś wspomina, podobnie do swojej klasowej koleżanki, klasę 3.Właśnie ze względu na wycieczkę. Moja klasa to była wspaniała grupa ludzi, nadal utrzymujemy ze sobą kontakt , mimo upływu lat, więzi pozostały. Najlepiej wspomina wychowawcę, Stefana Marcińca, który nauczył go grać w brydża, co niestety przeszkadzało w nauce. W pamięci pozostały mu również lekcje z Aliną Pietrzak, którą bardzo cenił jako nauczyciela polonistę. Wrócił do szkoły z sentymentu, ale również dlatego, że praca w LO daje ogromną satysfakcję. Pierwszy rok pracy to przede wszystkim tworzenie zaplecza. Nie było praktycznie żadnych trudności, kiedy przyszedłem do pracy, już część nauczycieli znałem. Poza tym miałem już doświadczenie, pomogły mi też koleżanki anglistki, które oprócz wsparcia duchowego, użyczały też materiałów. Największym wyzwaniem była nowa matura. Największą różnicę widzi, podobnie do swoich przedmówców ,w zachowaniu młodzieży. Stała się ona bardziej otwarta, ale i wymagająca. Jednak, według pana Tomasza, liceum straciło przez to, że skrócono naukę. Zauważam wzrost liczby tej młodzieży tzw. średniej, jest to jednak szerszy problem. Natomiast to, co zmieniło się na lepsze, to oczywiście wyposażenie. My pracowaliśmy na starych komputerach, młodzież, która teraz przychodzi do liceum pracuje już na nowoczesnym sprzęcie. Tu nie ma porównania.
 Tomasz Roter
Tekst i foto Dorota Kruk
Więcejw 13 (166) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"... |
|
| Nr 12 (165) 15.06.2006 r. |
Numer 12 (165) "Ziemi Makowskiej" kilka wybranych artykułów
 Radość pisania
Samorządowa wyprawa
Słoneczne Dni Makowa
Wielki tryumf Karniewa
Bez dymka
Nie czas na pogawędki, gramy mecz!
Ach tworzyć, tworzyć słów dobierać… Radość pisania Poeta to człowiek o wielkiej wrażliwości, widzący świat w ostrzejszych barwach niż inni. Głos duszy przekłada na metaforyczną rzeczywistość swoich utworów, które wzruszają, śmieszą, uczą inaczej postrzegać świat. Takich właśnie tekstów nie zabrakło wśród utworów nadesłanych na XI Międzynarodowy Konkurs Poetycki „O wstęgę Orzyca”, którego rozstrzygnięcie odbyło się 6 czerwca w MDK-u w Makowie. Organizatorzy poetyckich zmagań to Miejski Dom Kultury w Makowie, Miejska Biblioteka Publiczna, Towarzystwo Miłośników Ziemi Makowskiej, we współpracy z Mazowieckim Centrum Kultury i Sztuki, Starostwem Powiatowym oraz Urzędem Marszałkowskim Województwa Mazowieckiego. Tych, którzy mają „wyrok skazujący na ciężkie norwidy”, oceniało profesjonalne jury: przewodniczący – Andrzej Tchórzewski – poeta, Wanda Pawłowska – emerytowana polonistka, zasiadająca już w jury w poprzednich edycjach konkursu oraz Aldona Rusinek – również polonistka, redaktor „Tygodnika Ostrołęckiego”. Na konkurs wpłynęły 453 utwory, oceniane w czterech kategoriach: I. Szkoły Podstawowe (192); II. Gimnazja i szkoły średnie (126); III. Pozostali autorzy [w tym zagraniczni] (117); IV. Osoby niepełnosprawne (18). Jak podkreśliła dyrektor MDK-u, Bożena Pawłowska, choć poziom w tym roku był bardzo wysoki i dosyć wyrównany, jury nie miało problemów z wyłonieniem laureatów, gdyż ich utwory wyróżniały się na tle tekstów innych autorów. Pierwsze miejsce wśród uczniów szkół podstawowych zajął Radosław Majewski ze szkoły w Gąsocinie. Przyznano egzekwo dwa drugie miejsca dla Doroty Leśniak ze szkoły w Makowie i Fabiana Sałatkiewicza z Opola, natomiast trzecie miejsce przyznano Dominice Hetzer z Torunia. II kategorię zdominowali gimnazjaliści, zwyciężyli kolejno: 1. Katarzyna Rzepińska z PG w Szelkowie, 2. Renata Karp – PG nr 2 w Makowie, 3. Emilia J. Łaszczewska – PG nr 2 w Makowie i Wioleta Kniżewska z PG nr 2 w Makowie. W kategorii III miejsca były zdublowane, przyznano bowiem dwie pierwsze, dwie drugie i dwie trzecie nagrody. 1. miejsce zajęli ks. Hubert Komorowski z Krasnego i Anna Skonieczna z Karniewa – notabene, nasza redakcyjna koleżanka, 2. miejsce należało do Anny Piliszewskiej z Wieliczki i Włodzimierza Chętnickiego z Białegostoku, zaś 3. zajęły Anna Mostowska z Warszawy i Milena Rytlewska z Myszkowa. Wśród wierszy nadesłanych przez osoby niepełnosprawne nie przyznano ani pierwszego, ani trzeciego miejsca, za to były dwie drugie nagrody: dla Urszuli Wodzińskiej z Makowa Maz. i Zbigniewa Dymeckiego z Sosnowca.
 Laureaci III kategorii - Anna Skonieczna i ks. Hubert Komorowski - ze starostą fot. A.T.
Tekst Dorota Kruk
Więcej w 12 (165) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
Samorządowa wyprawa W dniach 2 – 4 czerwca pracownicy Starostwa Powiatowego wyruszyli zdobywać Tatry. Wycieczka została zorganizowana z okazji Dnia Samorządowca. Wyruszyliśmy pod opieką starostów – Kazimierza A. Białobrzeskiego i Janusza Gójskiego, oraz skarbnik powiatu, Ireny Grabowskiej. No nareszcie. Wyruszyliśmy. Nikt się nie spóźnił. W autobusie, mimo że było po 400 humor dopisywał. Zwłaszcza w jego końcowej części, gdzie siedzieli wodzireje wycieczki – Marek Osiecki i Adam Trofiniak – nomen omen obydwaj są informatykami. W Krakowie byliśmy już przed 12, czyli zgodnie z planem. Miasto, w którym wymierzano najcięższe kary przestępcom, przez co – jak mówiła pani przewodnik – utarło się powiedzenie: „Kradnij, zabijaj, Kraków omijaj!”, zaczęliśmy zwiedzać tradycyjnie, jak wszyscy szanujący się turyści, od Wawelu. Niektórzy z nas dotarli do dzwonu „Zygmunt”. Dotykając go, jak nakazuje tradycja, lewą dłonią, życzyli sobie szybkiego powrotu do tego jakże pięknego miasta. Na Wawelu najdłużej zatrzymał nas przy sobie smok wawelski, złowrogo ziejący ogniem. Broniący dostępu do murów zamku. Sukiennice na staromiejskim rynku powitały nas kramikami, gdzie można było kupić wszystko, od smoka po bursztyny. A Kościół Mariacki zapraszał hejnałem z wysokiej wieży i zachwycał ornamentyką wnętrza, przepięknymi witrażami i oczywiście drewnianym, wspaniale zdobionym ołtarzem Wita Stwosza. Nie zabrakło też wizyty pod papieskim oknem, skąd podczas pobytu w Polsce, błogosławił wiernych Jan Paweł II. Niestety, miasto Kraka pożegnało nas gigantycznymi korkami. Dzięki nim jednak mieliśmy dużo czasu, aby przyjrzeć się starej, przepięknej architekturze kamieniczek, zwłaszcza ozdobnym balustradom balkonów.
 Nabieramy sił przed zwiedzaniem W strugach deszczu pod wodospadem "Siklawica" pięknego Krakowa
Tekst i fot. Dorota Kruk
Dużo więcej w 12 (165) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
Słoneczne Dni Makowa Dni Makowa już za nami. 9 – 11 czerwca, trzy dni w pełnym słońcu. Nikt chyba nie spodziewał się, że pogoda aż tak dopisze. Widać burmistrz potrafi również zaklinać pogodę. Padało do czwartku. W piątek 9 czerwca wstało piękne słońce i bezchmurne niebo. Obchody Dni Makowa rozpoczęły się uroczystą Radą Miejską, na której odznaczono osoby szczególnie zasłużone dla miasta: Włodzimierza Artyfikiewicza – byłego dyrektora LO, Piotra Matejuka – historyka, m.in. badacza historii powiatu makowskiego oraz ks. kanonika Józefa Śliwkę – długoletniego proboszcza makowskiej parafii, który w tym roku obchodził swoje 50-lecie. Uhonorowano również LO im. M. Curie Skłodowskiej z okazji 60. rocznicy powstania. Wszyscy jednak zniecierpliwieni oczekiwali barwnego korowodu przebierańców, rekrutujących się spośród uczniów makowskich szkół. Pierwszy na miejski rynek wszedł ZS nr 1, za nim ZS nr 2. Na ulicach pojawiły się wtedy m. in. smerfy, cyganki, myszka Miki i czarownice. Nie zabrakło oczywiście księżniczek. Nagle jednak zabrzmiał sędziowski gwizdek i wszyscy usłyszeli skandowanie: Polska ta, ta, ta…Polska… Najpierw oczom organizatorów i mieszkańców ukazała się piłka gigantycznych rozmiarów, którą kopali przebrani za zawodników: dyrektor LO – Robert Kluczek wraz z zastępcą – Urszulą Nienałtowską. Kilkoro uczniów niosło bramkę, natomiast reszta ubrana była w stroje kibiców. Takiego dopingu nie powstydziłby się żaden zespół. Niestety, nasza reprezentacja, jak na złość, przegrała tego dnia z Ekwadorem. Pod siedzibą Starostwa Powiatowego powitała wszystkich niezmordowana Katarzyna Wojnarowska, która zachęcała do czynnego uczestnictwa w trzydniowych obchodach święta miasta. W tym roku, podobnie jak w poprzednim, burmistrz, Tadeusz Ciak, przekazał symboliczny klucz do bram miasta Młodzieżowej Radzie Miejskiej, która wybrała nowego burmistrza. Niespodziewanie została nim kobieta – Joanna Koperska. Ku radości przybyłych na uroczystość przedstawicielek płci pięknej, Rada składała się prawie z samych dziewcząt, które z rynku, jak na prawdziwych włodarzy przystało, odjechały limuzyną na stadion miejski. Za nimi podążył wesoły korowód. Uczestnicy korowodu już na stadionie "Mazowiecka Pyza" - zwycięzca Łukasz Sosnowski (pierwszy od prawej)
Tekst i fot. Dorota Kruk i Adam Trofiniak
Dużo więcej w 12 (165) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
„Dobre decyzje są jak solidne cegły, z których budujemy dom” – jedno z haseł kampanii Niedziela w Amelinie W sobotę odpust, a w niedzielę festyn trzeźwościowy – tak było w Amelinie w drugi weekend czerwca 2006 roku. Po długotrwałym chłodzie, wiosenne słonko zdecydowało się uraczyć Mazowsze piękną pogodą, a na sklepieniu nieba kibicowały uczestnikom licznych festynów piękne, uspokajająco działające wełniaste chmurki. Na boisku, w otoczeniu nowoczesnego budynku szkoły, grono pedagogiczne, rodzice oraz uczniowie PSP w Amelinie przy współpracy z parafią, Powiatową Stacją Sanitarno – Epidemiologiczną oraz koordynatorem Gminnego Programu Profilaktyki i Rozwiązywania Problemów Alkoholowych sprawili, że niedziela, 11 czerwca była dla społeczeństwa tej wsi inna niż wszystkie. Już po raz trzeci zorganizowany w Amelinie festyn rodzinny odbył się w ramach ogólnopolskiej kampanii edukacyjno – profilaktycznej „Zachowaj trzeźwy umysł” prowadzonej pod patronatem Ministra Edukacji i Nauki oraz Ministra Sportu. Do projektu gmina Krasnosielc przystąpiła jako jeden z blisko 900 samorządów w kraju. Jednym z budzących duże emocje konkursów był ten z wiedzy o bezpieczeństwie w ruchu drogowym, gdzie tradycyjnie już główną nagrodą był rower ufundowany i wręczany przez dyrektora WORD w Ostrołęce, Mirosława Augustyniaka. Tym razem szczęście dopisało Blance Grabowskiej z Grabowa. W programie imprezy plenerowej nie zabrakło wiele godzin trwających rozgrywek piłkarskich, które sędziował Mirosław Popsuj. Uczniowie klas piątych i szóstych, pod opieką Agaty Wilkowskiej niezwykle przekonująco, dwukrotnie wystąpili w scenkach o szkodliwości palenia papierosów i w przedstawieniu o Warsie i Sawie. Zwyciężczynią w konkursie plastycznym o zgubnych skutkach palenia została Ola Wilkowska, na kolejnych miejscach znalazła się Małgosia Stryjewska i Patryk Graczyk. Do przeciągania liny palacze kontra niepalący, zgłosił się tylko jeden palacz i trzeba było zrezygnować z siłowania. W przeciąganiu liny ojców z dziećmi wygrały te ostatnie, a w siłowaniu płci ustalono remis. Mocniejszych wrażeń dostarczyło toczenie opon na odległość. Tych konkurencji było więcej. Na scenie lub boisku cały czas coś się działo, a jeśli akurat nie, to dzieciaki tańczyły bądź pozorowały karaoke.
 Zwieńczenie konkursu "wordowskiego" Podjęcie tego wyzwania wymagało siły
Tekst i zdjęcia Anna Skonieczna
Więcej w 12 (165) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
III Międzygminny Konkurs Piosenki Anglojęzycznej Wielki tryumf Karniewa Już po raz trzeci Publiczna Szkoła Podstawowa im. Janusza Korczaka w Szelkowie przeprowadziła Międzygminny Konkurs Piosenki Anglojęzycznej. 1 czerwca, budynek szelkowskiego Gminnego Ośrodka Kultury opanowany został przez muzykę światowej sławy artystów w wykonaniu uczniów szkół podstawowych i gimnazjalnych z miejscowości: Czerwonka, Karniewo, Maków Maz. (szkoły nr 1 i nr 2), Młynarze, Romanowo, Rzewnie i Szelków. Pomysłodawcą pierwszej edycji konkursu był ówczesny nauczyciel języka angielskiego w szelkowskiej szkole – Zbigniew Wyrzykowski, znany szczególnie jako lider zespołu „Kamienne Ogrody”. Zawodowo zafascynowany językiem angielskim, a prywatnie muzyką, pan Zbyszek znalazł wspaniały sposób dopingowania uczniów do rozwijania w nich własnych pasji wymyślając festiwal, który pozostał w tradycji szkoły, nawet gdy on zmienił miejsce pracy. Jednym z elementów dekoracji sceny pan Wyrzykowski uczynił czarno – białą fotografię nieżyjącego już niestety, wokalisty Layne Staley’a, artysty, którego wybrał na „dobrego duszka” anglojęzycznego konkursu w Szelkowie.
Zasłuchani, czekają na swoją kolejność Nagrodzeni i wyróżnieni
Tekst i foto Anna Skonieczna
Więcej w 12 (165) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
Ignorujmy papierosowe zakusy Bez dymka 31 maja od dawna obchodzony jest jako Światowy Dzień bez Papierosa. Corocznie Powiatowa Stacja Sanitarno – Epidemiologiczna w Makowie stara się zaakcentować te obchody, promując potrzebę życia bez tytoniowego dymu. W tym roku, wspólnie ze Starostwem Powiatowym, PSSE zorganizowała konkurs na pracę literacką pod hasłem „Przekonaj palacza, żeby zerwał z nałogiem”. Podsumowanie konkursu i wręczenie nagród laureatom było jednym z punktów spotkania w makowskim Miejskim Domu Kultury właśnie w Dniu bez Papierosa. Wśród wielu celów konkursu, skierowanego do uczniów szkół ponadgimnazjalnych powiatu makowskiego, znalazła się m.in. potrzeba edukacji w zakresie wiedzy i świadomości zdrowotnych skutków inhalowania sobie dymu tytoniowego oraz demaskowanie skrywanej prawdy o zabójczych właściwościach produktów tytoniowych dawno obecnych na rynku i nowo pojawiających się. Treść pracy powinna sprzyjać profilaktyce uzależnienia m.in. poprzez promowanie zdrowego stylu życia, ukazanie zdrowotnych problemów osób uzależnionych i problemów psychospołecznych osób borykających się z próbą zerwania z nałogiem palenia.
 Laureatkom konkursu gratuluje Wykonawcy części artystycznej przewodnicząca jury Halina Szkoda Tekst i zdjęcia Anna Skonieczna
Więcej w 12 (165) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"
III Ogólnopolski Turniej Piłki Nożnej o Puchar Burmistrza Miasta Makowa Mazowieckiego Nie czas na pogawędki, gramy mecz! Nie pamiętam, kiedy ostatnio na makowskim Stadionie Miejskim było tak kolorowo, chyba dokładnie rok temu. Gdyby nie wzrost uczestników tego zjazdu, przejeżdżający obok kierowcy samochodów mogliby pomyśleć, że ma tam miejsce jakaś impreza studencka, w której każdy wydział ma swój kolor. W sobotę, 10 czerwca, o godzinie 10 rano rozpoczął się III Ogólnopolski Turniej Piłki Nożnej Chłopców rocznik ’93 – ‘95 o Puchar Burmistrza Miasta Makowa Mazowieckiego. W tym roku skupił on wokół siebie 5 drużyn z Makowa, 5 z terenu naszego powiatu i 8 z obszaru województwa mazowieckiego. Dzień wcześniej, na płycie Stadionu Miejskiego, swoje mistrzostwa rozgrywali radni i samorządowcy powiatu makowskiego. Pod koniec tej imprezy z ust jednego z nich padło stwierdzenie, że niedługo to ci młodsi zaprezentują się od nich lepiej. Prawdę powiedziawszy, z całym szacunkiem dla umiejętności naszych włodarzy i w ogóle, jeśli tym młodym coś jeszcze brakuje, to już bardzo niewiele. Świadczy o tym tempo gry spotkań, ich zaciętość oraz duża ilość strzelonych bramek. Także niesamowita powaga z jaką młodzi podchodzili do rywalizacji była zaskakująca. Na początku jednego ze spotkań któregoś z naszych zespołów, kiedy jego zawodnicy ustawiali swoją formację do gry a dwaj czołowi napastnicy rozmawiali na bliżej mi nieznany temat, ze strony zawodników rezerwowych ktoś krzyknął: „Nie czas na pogawędki, gramy mecz!”. Zaskoczyła mnie powaga tych słów w ustach zawodnika dziesięcio, może dwunastoletniego i w tej chwili zrozumiałem, że mam tytuł artykułu. Przejdźmy jednak do rzeczy, najpierw może słów kilka o zasadach, na jakich turniej się odbywał. Chłopaki swe spotkania rozgrywali na takich samych boiskach jak radni poprzedniego dnia, czyli na niecałej ćwierć powierzchni płyty Stadionu Miejskiego. Impreza rozgrywana była w dwóch kategoriach wiekowych, rocznik 1993/94 i 1995 i młodsi. Zawodnicy swą rywalizację rozpoczęli od starć grupowych, z których do dalszych rozgrywek trafiały dwie pierwsze drużyny. Kiedy zwycięscy grup toczyli boje półfinałowe, przegrani walczyli o miejsca piąte, siódme i tak dalej… Mecze rozgrywały składy sześcioosobowe, każdy z zespołów miał też do dyspozycji kilku zawodników rezerwowych. Spotkania trwały 2 x po 10 minut.  Zwycięzcy kategorii 95 i młodsi - UKS Dwójka Maków Maz II wraz z trenerem Mirosławem Piątkiem
Tekst i foto A.T.
Więcej w 12 (165) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"... |
|
| Nr 11 (164) 01.06.2006 r. |
Numer 11 (164) "Ziemi Makowskiej" kilka wybranych artykułów

Święto mleka w strugach deszczu
Uczta teatromana
Szaleństwa dzieciństwa
Oczytani, wrażliwi i sprawni
Lekkoatletyczne zmagania
Święto mleka w strugach deszczu Już po raz szósty, 28 maja, zorganizowano Regionalną Wystawę Zwierząt Hodowlanych „Święto mleka” w Płoniawach-Bramurze. Niestety, w tym roku pogoda nie dopisała i część oficjalna imprezy odbywała się w strugach ulewnego deszczu. Dopiero Bartek Wrona, który występował na koniec, rozgonił chmury, które jednak szybko wróciły. Organizatorami przedsięwzięcia byli oprócz wójta gminy Płoniawy-Bramura, również Polska Federacja Hodowców Bydła i Producentów Mleka, KCHZ w Warszawie – Regionalne Centrum Hodowli Zwierząt w Parzniewie oraz Mazowiecki Ośrodek Doradztwa Rolniczego Warszawa, Oddział Ostrołęka – Powiatowy Zespół Doradców w Makowie Maz. Wystawa odbywała się pod honorowym patronatem Marszałka Województwa Mazowieckiego. Na wystawę przybyło wielu gości m.in. dyrektor MODR, Jan Ilecha, dyrektor generalny w Ministerstwie Rolnictwa, Andrzej Chodkowski, starosta makowski, Kazimierz A. Białobrzeski,kierownik oddziału MODR w Ostrołęce, Andrzej Bednarczyk, dyrektor KRUS w Ostołęce, Roman Szewczak, dyrektor delegatury Urzędu Marszałkowski w Osrołęce, Andrzej Bednarczyk, prezes Mazowieckiego Związku Hodowców Bydła i Producentów Mleka w Warszawie, Remigiusz Pawelski, dyrektor BGŻ, Regina Gąsiewska, komendant WKU w Ostrołęce, Kazimierz Zabielski, komendant PSP, Andrzej Chodowiec, powiatowi lekarze weterynarii, Marian Ruszczyński i Adam Ulanicki, przewodniczący Związku Gmin Ziemi Makowskiej, Jacek Żebrowski oraz prezes regionalnego Centrum Hodowli Zwierząt w Parzniewie, Mieczysław Robak.
 Stanisław Bobiński prezentuje rasę Jersey Mieczysław Robak z RCHZ w Parzniewie gratuluje właścicielowi superchampiona Andrzejowi Szczepańskiemu z Pomask Wielkich
Tekst i fot. Dorota Kruk
Więcej w 11 (164) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
Narodowy Teatr Edukacji w Makowie Uczta teatromana Prawdziwie duchową ucztę sprawił widzom Narodowy Teatr Edukacji im. Adama Mickiewicza z Wrocławia 17 maja, wystawiając na scenie Miejskiego Domu Kultury w Makowie Maz. trzy sztuki teatralne. Spektakle z przesłaniem edukacyjnym, zdeterminowane poprzez literaturę lektur obowiązkowych, adresowane były do uczniów szkół z terenu powiatu makowskiego. Pierwszy pt. „Cztery pory życia” dla uczniów szkół średnich, poświęcony motywowi wsi w literaturze. Drugi to „Śpiąca królewna” dla klas I – III, a trzeci, dla klas IV – VI szkól podstawowych „Ania ze Wzgórza Nadziei”. Wykonawcami było czworo aktorów: Małgorzata Korbecka, Michał Hachlowski, Robert Stępień i Krzysztof Weber. Tych samych w każdym spektaklu, ale jakże innych, ogromnie przekonujących, w każdym calu profesjonalistów. Wspólnym elementem skromnej dekoracji trzech przedstawień było metalowe łóżko.
 Jedna ze scen sztuki "Cztery pory życia" Skład aktorski w kostiunach do "Ani ze wzgórza nadziei"
Tekst i fot. A.S.
Więcej w 11 (164) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"
Szaleństwa dzieciństwa Któż z nas nie pamięta niektórych wyczynów, dokonanych w dzieciństwie. Czasem trudno uwierzyć, że mogliśmy wpaść na tak dziwne pomysły. Jednak dzieciństwo nie byłoby w pełni przeżyte, gdyby nie cały szereg przygód, które możemy wspominać w rodzinnym gronie i wśród przyjaciół z dawnych lat. Szczęśliwe dzieciństwo z biegiem lat staje się w naszej wyobraźni arkadią. Na bazie wspomnień tworzymy na jego temat mity. Prawda zaciera się i miesza z naszą fantazją. Co więc wydarzyło się, kiedy byliśmy mali? Pamiętam, kiedy uczyłam się jeździć na rowerze i robiłam małe babki, niestety, nie z piasku, bo mieszkałam we własnym domu i nie miałam piaskownicy. Jednak miałam możliwość wyczyniania niezliczonych szaleństw na własnym podwórku. Z opowieści wiem, że kiedyś, wspinając się na orzech włoski, posadzony przez mojego tatę, zawisłam na gałęzi do góry nogami na wysokości okna. Na szczęście, w porę zostałam zauważona i uratowana.
 Dzisiejsze dzieci zamiast chodzić po drzewach wolą bawić się komórkami
Najciemniejszą plamą w mojej dziecięcej karierze było palenie papierosów. Miałam wtedy 6 lat. W porzeczkach, które rosły obok domu koleżanki, raczyłyśmy się dymkiem. Oczywiście przyjaciółka została w którymś momencie złapana przez rodziców. Nie omieszkała poinformować o naszych eksperymentach mojej mamy. Tata nic nie wiedział, przynajmniej ja tak myślałam i przez kilka lat byłam szantażowana przez dużo starsze rodzeństwo. Za każdym razem, kiedy skrzywdzona przez brata biegłam na skargę, ten wykonywał tylko jeden gest. Układał palce tak, jakby palił papierosa. Kapitulowałam natychmiast, pokonana zupełnie, rezygnowałam z wszelkich interwencji u rodziców. Dorota Kruk
Więcej w 11 (164) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
Osada XI-wieczna i turniej szkół z okazji obchodów Dnia Patrona Oczytani, wrażliwi i sprawni Zaczęło się źle, bo godzinnym opóźnieniem, ale potem było już tylko coraz lepiej. Nawet deszczyk nabrał ochoty rozpadać się dopiero, gdy około godziny dwudziestej nastała pora opuszczenia najwyższego wzniesienia na północnym Mazowszu. Na Górze Krzyżewskiej bowiem, 18 maja, w rocznicę urodzin Jana Pawła II, Publiczne Gimnazjum w Krasnosielcu, którego Papież – Polak jest patronem, wspólnie z krasnosielcką parafią, dla uhonorowania Dnia Patrona zorganizowało „górski” piknik z akcentami papieskimi. Obchody uświetniono prezentacją osady piastowskich wojów JANTAR z Poznania, którzy zademonstrowali też XI-wieczną zwadę między mężczyznami i udowadnianie swojej racji siłą mieczy ... Jak się okazało, spóźnienie w rozpoczęciu spowodowane było zbyt późnym dotarciem pielgrzymki gimnazjalistów krasnosielckich, którzy pod opieką księdza i sióstr służek przemierzali pieszo 11 km ze szkoły na górę. Różnymi środkami lokomocji przybyli uczniowie pozostałych sześciu szkół, które skorzystały z zaproszenia, niekoniecznie mające za patrona Jana Pawła II. Były to gimnazja z: Baranowa, Chorzel, Gąsewa, Karniewa, Płoniaw i Różana. Pierwszym, punktowanym zadaniem dla drużyn była krótka, 10-minutowa prezentacja szkół w scenkach z zastosowaniem kilku elementów: flaga, chorągiew, hymn, przysięga rycerska, okrzyk bojowy. Tu najwyższy limit punktów otrzymało gimnazjum z Karniewa, prezentujące scenkę nawiązującą do „Krzyżaków” Sienkiewicza. Wysoko oceniono też prezentację Płoniaw i Krasnosielca. W komisji oceniającej zasiadali opiekunowie poszczególnych drużyn. Następnie, z zielonej murawy najpiękniejszej w powiecie polany, udaliśmy się na plac przykościelny, gdzie odbyło się podsumowanie konkursu poetyckiego (więcej na str. 7 „ZM”) oraz prezentacja montażu słowno – muzycznego „Nie cały umieram...” przez uczniów gimnazjum w Krasnosielcu. Męskie porachunki przed tysiącem lat Kamil Dębek z PG w Gąsewie to jeden z uczniów, którzy wbili toporek w tarczę
Tekst i fot. ANNA SKONIECZNA
Więcej w 11 (164) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
Lekkoatletyczne zmagania W sobotnie przedpołudnie, trzynastego dnia maja, na Stadionie Miejskim w Makowie Mazowieckim, prawie pięciuset sportowców ze szkół gimnazjalnych zmagało się na Mistrzostwach Powiatu w Lekkiej Atletyce. Do rywalizacji przystąpili reprezentanci: Różana, Gąsewa, Krasnosielca, Sypniewa, Karniewa, Płoniaw, Szelkowa, Młynarzy i dwóch makowskich gimnazjów nr 1 i 2. Niestety, z powodu zachowania bezpieczeństwa i braków w sprzęcie nie rozegrano konkurencji skoku wzwyż i rzutu oszczepem. Zawodnicy i zawodniczki mieli za to okazję sprawdzić swoje możliwości w biegach na różnych dystansach, sztafecie 4 x 100 metrów i olimpijskiej, pchnięciu kulą i skoku w dal. Startujący zostali podzieleni na dwie kategorie wiekowe: młodziki (I, II klasa gimnazjum) i juniorzy młodsi (III klasa). Dziewczęta klas I i II biegały na dystansach: 100, 300 i 600 metrów oraz w sztafecie 4 x 100 m. Oto pierwsze trzy miejsca z poszczególnych biegów: 100 m.: (startowało 18 zawodniczek): 1. M. Tyszyńska - PG Sypniewo - 14,53 sek., 2. K. Borkowska - PG Sypniewo - 14,75 sek., 3. M. Bazydło - PG-1Maków Maz. - 14.80 sek. 300 m.: (startowało 17 zawodniczek): 1. A. Nowak - PG-1 Maków Maz. - 51,78 sek., 2. J. Kosakowska - PG Gąsewo - 52,75 sek., 3. B. Jóźwik - PG Krasnosielc - 53,37 sek. 600 m.: (startowało 15 zawodniczek): 1.A. Cesarska - PG Karniewo - 2;04,07 sek., 2. P. Witek - PG-1 Maków Maz. - 2;04,20 sek., 3. K. Glinka - PG Sypniewo - 2;04,21 sek.
 W biegach na różnych dystansach brało udział ponad 85 zawodniczek i ponad 100 zawodników
4 x 100 m.: 1. PG Sypniewo - 60,91 sek., 2. PG-1 Maków Maz - 61,81 sek., 3. - PG Karniewo - 62,51 sek. W skoku w dal (startowało 15 zawodniczek): pierwsze trzy miejsca zajęły: 1. P. Pamrowska - PG Płoniawy - 410 cm, 2. J. Kowalska - PG Różan - 407 cm., 3. A. Granuszewska - PG Krasnosielc - 380 cm. W pchnięciu kulą (startowało 11 zawodniczek): 1. A. Sołtysińska - PG-1 Maków Maz. - 8,45 m. 2. I. Stepnowska - PG Sypniewo - 840 m., 3. E. Budna - PG Gąsewo - 8,37 m. Chłopcy klas I, II w tej kategorii biegali na dystansach: 100, 300 i 1000 oraz w sztafecie 4 x 100 m. Oto zwycięzcy: 100 m.: (startowało 22 zawodników): 1. A. Sołtysiński - PG-1 Maków Maz. - 11,63 sek. (eliminacje – 11,59), 2. P. Dorocki - PG Karniewo - 12,53 sek., 3. Ł. Machnowski - PG Różan - 12,93 sek. 300 m.: (startowało 15 zawodników): 1. D. Jastrzębski - PG Krasnosielc - 40,63 sek., 2. B. Smurlik - PG Płoniawy - 43,12 sek., 3. T. Podsiadlik - PG Sypniewo - 45,28 sek. 1000 m.: (startowało 9 zawodników): 1. P. Krzysztof - PG Karniewo - 3;06,53 sek., 2. J. Wójcicki - PG Krasnosielc - 3;08,00 sek., P. Olkowski - PG-1 Maków Maz. - 3;12,60 sek. 4 x 100 m.: 1. PG-1 Maków Maz. - 53,35 sek. 2. PG Krasnosielc - 53,88 sek. 3. PG Sypniewo - 54,31 sek. W skoku w dal (startowało 11 zawodników): pierwsze trzy miejsca zajęli: 1. D. Obłudka - PG-1 Maków Maz. - 5,20 m., 2. D. Machnowski - PG-1 Maków Maz. - 5,00 m. P. Kozłowski - PG-1 Maków Maz. - 5,00 m. W pchnięcie kulą (startowało 14 zawodników). Oto pierwsze trzy miejsca: 1. J. Faderewski - PG Krasnosielc - 11,40 m. 2. R. Napiórkowski - PG Młynarze - 10,80 m. 3. A. Modzelewski - PG Młynarze - 10,58 m.
 Na zwycięzców czekały medale, dyplomy i uścisk dłoni
Tekst i fot. A.T.
Więcej w 11 (164) numerze "Ziemi Makowskiej"... |
|
| Nr 10 (163) 18.05.2006 r. |
Numer 10 (163) "Ziemi Makowskiej" kilka wybranych artykułów

W drogę, z bagażem wspomnień!
Dla ocalenia Ojczyzny
Poezyjo! gdzie twoje melodyjne dźwięki?
Wierszem otulali kraj
Niech im św. Florian błogosławi!
W drogę, z bagażem wspomnień! Jak co roku rzesze absolwentów opuściły mury szkół ponadgimnazjalnych, aby z bagażem wspomnień, głową pełną wiedzy i sercem nadziei, pokonywać kolejne etapy drogi swojego życia. W Liceum Ogólnokształcącym im. Marii Curie Skłodowskiej i Zespole Szkół im. Żołnierzy Armii Krajowej w Makowie Maz. pożegnano ich uroczyście i z wielkim wzruszeniem. Uczniowie Zespołu Szkół usłyszeli wiele miłych słów zarówno od dyrektor – Elżbiety Rakowskiej, jak i zaproszonych gości: wicestarosty – Janusza Gójskiego, z-cy burmistrza – Tadeusza Marciniaka oraz Jana Żytowieckiego – przyjaciela szkoły, syna komendanta obwodu makowskiego Armii Krajowej, członka Szarych Szeregów i Armii Krajowej. Były to życzenia pomyślnie zdanej matury i dostania się na wymarzony kierunek studiów. Proszono również, aby absolwenci nigdy nie zapominali o swojej starej „budzie”, bo czas tu spędzony jest jednym z lepszych okresów w życiu. Do życzeń dołączyli się również uczniowie klas młodszych. Wierzymy, że czas spędzony w naszej szkole zapiszecie w pamięci jako szczęśliwy – mówili. Przedstawiciele klas maturalnych, Anna Tyburska i Michał Karczewski, dziękowali serdecznie dyrekcji szkoły, wszystkim nauczycielom, którzy włożyli swój wkład w kształtowanie umysłów i osobowości swoich podopiecznych oraz wychowawcom klas, którzy wręczyli swoim uczniom świadectwa ukończenia szkoły. Byli to: Dorota Czerwińska, Ryszard Dąbrowski, Arkadiusz Furmański, Grażyna Gajewska, Paweł Jakubowicz, Agnieszka Koczara, Joanna Niedbała, Izabela Romanowska, Halina Ruszczyńska, Anna Żeglińska. Najmilszym momentem uroczystości było wręczenie dyplomów i nagród za najlepsze wyniki w nauce. Najlepszą uczennica ZS to Anna Tyburska ze średnią 5,02.
 Życzenia Starosty dla wszystkich absolwentów Absolwenci ZS
Tekst i fot. Dorota Kruk
Więcej w 10 (163) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
Dla ocalenia Ojczyzny W tym roku obchodziliśmy 215. rocznicę uchwalenia pierwszej w Europie, drugiej na świecie, konstytucji, zwanej Konstytucją 3 Maja. Był to dokument nowatorski jak na tamte czasy, jednak podpisany zbyt późno. Konstytucja została napisana, jak czytamy w Preambule: „dla dobra powszechnego, dla ugruntowania wolności, dla ocalenia Ojczyzny naszej i jej granic”. To ostatnie założenie brzmi dla nas, znających bieg późniejszych wydarzeń, szczególnie boleśnie. 3 maja jest jednak symbolem radości, może naiwnej, lecz napawającej nadzieją w nastanie lepszych dni. I z tego powodu podniośle obchodzi się rocznicę nadania Polsce konstytucji, chcąc również uczcić wielkie umysły, które ją opracowały. W tym roku główne uroczystości w Makowie Maz. odbyły się w kościele należącym do Parafii św. Brata Alberta. Uczniowie z Publicznej Szkoły Podstawowej nr 1 w Makowie Maz. zainscenizowali obrady Sejmu Czteroletniego. Przedstawienie poprzedził występ Miejskiej Orkiestry Dętej pod batutą Tadeusza Wiśniewskiego, która to orkiestra zagrała nie tylko utwory ściśle kojarzone z tym świętem, lecz również melodie radosnych piosenek, m.in. Wszystko mi mówi, że mnie ktoś pokochał Skaldów i Tyle słońca w całym mieście Anny Jantar.
Zgoda! - krzyczeli zwolennicy, Nie ma Wypowiedzi uczniów przeplatane były śpiewem zgody! - odkrzykiwali przeciwnicy chóru ze SP 2 w Makowie Maz.
Tekst i fot. Dorota Kruk
Więcej w 10 (163) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
Poezyjo! gdzie twoje melodyjne dźwięki? Takie pytanie zadał nasz wieszcz narodowy w jednym ze swoich sonetów, szukając natchnienia i inspiracji dla swojego pisania. Melodyjne dźwięki jego utworów, można było usłyszeć na V Powiatowym Konkursie Recytatorskim Poezji Adama Mickiewicza, który odbył się w Publicznym Gimnazjum w Sypniewie. Zmagania uczestników konkursu obserwowało jury, w niezmiennym od pięciu lat składzie: Wanda Pawłowska – emerytowana polonistka i do niedawna pracownik Kuratorium Oświaty w Ostrołęce, Róża Rzepczyńska – dyrektor Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej w Makowie Maz. oraz Roman Zakrzewski – przewodniczący Rady Powiatu Makowskiego. Mieli oni niezmiernie trudne zadanie, w tym roku bowiem poziom był wyjątkowo wyrównany i bardzo wysoki. Dzięki temu publiczność nie zdążyła się znudzić , wręcz przeciwnie, występy recytujących dostarczyły jej wielu emocji – od spontanicznej wesołości po chwile wzruszenia. Zazwyczaj organizatorzy narzucali uczestnikom określony temat i zgodnie z nim wybierano konkursowe utwory. Tym razem jednak postanowiono dać młodzieży wolną rękę, co okazało się być dobrym pomysłem. Różnorodność utworów, zwłaszcza duża liczba fragmentów „Pana Tadeusza”, znacznie uatrakcyjniły wystąpienia. Szczególnie zachwycili chłopcy, bardzo efektownie przedstawiając spór Kusego i Sokoła oraz z sarmacką swadą Podkomorzego uwagi polityczne nad modami. Serce jednej z jurorek, pani Pawłowskiej, skradł młody człowiek, zwracając się do niej słowami wiersza „Zaloty”: „Porzuć lokaja, kotko pokojowa, Przyjdź w wieczór na mą gospodę.”
 "Niepewność" w wykonaniu nieśmiałego artysty Zwycięzcy z wicestarostą - Januszem Gójskim
Tekst i fot. Dorota Kruk
Więcej w 10 (163) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
„Jak długo w sercach naszych choć kropla polskiej krwi...” Wierszem otulali kraj Spory ładunek patriotyzmu przekazali uczniowie makowskich szkół podstawowych 11 maja ze sceny makowskiego MDK. W ramach obchodów Roku Języka Polskiego uczniowie klas pierwszych, drugich i trzecich przez dwie godziny w podniosłym nastroju prezentowali wiersze o miłości do Polski i pięknie ojczystego krajobrazu. Wstępem do konkursu był, starannie przygotowany pod kierunkiem Mirosławy Piecuskiej i Marzeny Kuczyńskiej, program słowno – muzyczny w wykonaniu uczniów „Dwójki” pod hasłem „Myśląc Ojczyzna...”. Warto wspomnieć o dobrze przemyślanej, starannie wykonanej dekoracji, której elementami były m.in. godło i flaga Polski. Wyrecytowano 17 utworów. Ocenę wysiłków recytatorskich powierzono jury: Wandzie Pawłowskiej, Zofii Marmulewskiej, Iwonie Pazik. Najlepszymi z klas pierwszych uznano: Martę Zasadowską, Olę Pepłowską, Wiolettę Piszewską. Z klas drugich: Monikę Wojnarowską, Małgorzatę Olkowską i Radosława Piątka. W kategorii klas trzecich natomiast przyznano dwa równorzędne pierwsze miejsca dla: Mai Tomaszewskiej i Luizy Turos, drugie miejsce Milenie Michalskiej, a trzecie Jakubowi Lawrenz.
 Wykonawcy programu słowno muzycznego Monisia Wojnarowska
Tekst i fot. Anna Skonieczna
Więcej w 10 (163) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
Święto strażaka w Gąsewie Niech im św. Florian błogosławi! Na przełomie lat 2001-2005 na ich terenie doszło do 60 pożarów i 77 innych miejscowych zagrożeń, takich jak wypadki samochodowe czy zwalone drzewa. Swą obecność zaznaczyli we wszystkich tych zdarzeniach, będąc poważną podporą dla jednostek Państwowej Straży Pożarnej. 3 maja obchodzili swoje święto, które jest okazją dla odznaczenia zasłużonych członków, poświęcenia wozów gaśniczych i chwilą refleksji nad tymi, których już nie ma w ich szeregach. Tego dnia, w Gąsewie, swoje święto mieli strażacy Oddziału Gminnego Związku Ochotniczych Straży Pożarnych RP w Sypniewie. Zanim jednak rozpoczęły się obchody święta, które właściwie wypada 4 maja, odbył się IX Zjazd Oddziału Zarządu Gminnego Związku Ochotniczych Straży Pożarnych RP w Sypniewie. Właśnie ze względu na tę konferencję postanowiano obchodzić dzień wcześniej świętego Floriana w gminie Sypniewo. Uczestniczyli w niej przedstawiciele władz administracji publicznej, organizacji społecznych, instytucji i zakładów pracy, m.in. Przewodniczący Rady Powiatu Roman Zakrzewski, Starosta Kazimierz A. Białobrzeski, Komendant Państwowej Straży Pożarnej bryg. Andrzej Chodowiec, wójt gminy Sypniewo Jarosław Napiórkowski, Przewodniczący Rady Gminy Roman Gisztarowicz i dyrektor WORD Mirosław Augustyniak. Na zjeździe omówiono trudno sytuację finansową i sprzętową ochotniczej straży z terenu gminy. Sugerując się założeniami art. 19 ust 1b ustawy z dnia 06 maja 2005 r. o ochronie pożarowej, która mówi że "bezpośredni udział w działaniach ratowniczych mogą brać członkowie OSP, którzy ukończyli 18 lat i nie przekroczyli 60 lat...", Prezes Oddziału Zarządu Gminnego ZOSP RP Dh Roman Zakrzewski i Komendant Gminnego ZOSP RP Dh Franciszek Siemiński przekazali swoje dotychczasowe funkcje młodszym strażakom. W wyniku głosowania nowym prezesem wybrany został Dh Jarosław Napiórkowski, a jego zastępcami Dh Mirosław Głażewski i Dh Roman Gisztarowicz. Nowym komendantem gminnym został Dh Wojciech Gamdzyk, a jego zastępcą Dh Andrzej Majkowski.Zjazd zakończył się wyborem przedstwicieli do zarządu oddziału powiatowego, którymi zostali Dh Jarosław Napiórkowski i Dh Wojciech Gamdzyk.
 Uroczysty przemarsz do kościoła św. Małgorzaty Odznaczenia wręczali: prezes Dh Jarosław Napiórkowski i komendant PSP bryg. Andrzej Chodowiec
Tekst i foto A.T.
Więcej w 10 (163) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"... |
|
| Nr 9 (162) 04.05.2006 r. |
Numer 9 (162) "Ziemi Makowskiej" kilka wybranych artykułów
 Zdrowie, ach to zdrowie...
W płomieniach
Nietypowa lekcja historii
Jednośladowe zmagania
Z U-17 do LEGII WARSZAWA
Wyścigi psich zaprzęgów
Jedną z form umacniania i promocji zdrowia i zdrowego stylu życia jest piosenka Zdrowie, ach to zdrowie... Kolejny raz Powiatowa Stacja Sanitarno – Epidemiologiczna w Makowie Maz. przeprowadziła etap powiatowy Ogólnopolskiego Festiwalu Piosenki o Zdrowiu. Gala festiwalowa odbyła się 20 kwietnia w sali widowiskowej makowskiego domu kultury. Sprawne poprowadzenie konkursu powierzono Katarzynie Kowalskiej i Barbarze Niewiadomskiej z Młodzieżowej Grupy Teatralnej „Pryzmat”. Jak zawsze, odpowiedzialną za całość była Iwona Bialska – instruktor oświaty zdrowotnej PSSE. Przywitanie zebranych na sali, dyrektor Powiatowej Stacji Sanitarno – Epidemiologicznej, Lucyna Pilniakowska rozpoczęła słowami wielkiego lekarza medycyny, filozofa, noblisty – Alberta Schweicera „Zdrowie to nie jest wszystko, ale bez zdrowia wszystko jest niczym”. Podkreślając głęboką myśl cytatu i zachęcając do refleksji nad wartością zdrowia, dyrektor poywitała zaproszonych gości, wśród których nie zabrakło starosty Kazimierza A. Białobrzeskiego i wiceburmistrza Tadeusza Marciniaka. W tegorocznej edycji konkursu wzięło udział dziesięć szkół podstawowych z: Makowa, Rzewnia, Sypniewa, Młynarzy, Chodkowa, Amelina, Czerwonki, Karniewa i Gąsewa oraz pięć szkół gimnazjalnych z: Makowa, Rzewnia, Sypniewa i Gąsewa. Jedynie Karniewo reprezentowane było przez solistkę, pozostałe szkoły swe utwory wykonywały zespołowo bądź w duecie. Regulamin wymagał prezentacji jednej piosenki o tematyce szeroko rozumianego zdrowia: zdrowego stylu życia, odżywiania, profilaktyki nałogów, higieny osobistej itp. Teksty powinny być własne i premierowo wykonywane, natomiast muzyka - mogła być zapożyczona. Najwyżej jednak punktowana była zawartość treści prozdrowotnych i umiejętności wokalne. Do składu komisji oceniającej organizatorzy powołali: Bożenę Kneć z Kuratorium Oświaty, muzyka - Tadeusza Wiśniewskiego, Annę Bagińską – pracownika higieny szkolnej PSSE, a przewodniczyła im dyrektor Lucyna Pilniakowska.
 Gimnazjaliści z Sypniewa wyśpiewali I Zwycięskie Gąsewo z opiekunką Anną miejsce pod kierunkiem Andrzeja Filochowską Gamdzyka
Tekst i fot. Anna Skonieczna
Na melodię „Czarny Alibaba”, Słowa Anna Filochowska
Misja Alibaby
Alibaba niczym z bajki Nie chce amfy ani fajki Alibaba wie, co w życiu ważne! Alibaba ciągle gada, że alkohol rozum zjada, Że obżarstwo, stres, hamują jaźnię!
Ref. Trzymaj tak, mądry Alibabo Pokaż światu nowy styl Modę zmień, dzielny Alibabo Lansuj zdrowie, wdzięk i styl, i wdzięk i styl
Dziwny szpan na świecie trwa Wszędzie hera, dzinks Kto powstrzyma zło, tylko ty, ty, ty!
Alibaba świat odmieni Zamiast piwa będzie trening Batonikom Stop – jabłuszko proszę! Alibaba mądry wielce Bardzo dba o swoje serce Spacer, joga to najlepszy środek.
Ref. Trzymaj tak...
Więcej w 9 (162) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
W płomieniach W piątek, 21 kwietnia, na makowskim rynku wystawiono przedstawienie plenerowe „Alter ego”. Stanowiło ono uwieńczenie projektu pn.„Magiczny świat teatru lalek”, realizowanego przez Miejski Dom Kultury od października 2005 roku, a finansowanego przez Polsko-Amerykańską Fundację "Wolność" oraz Polską Fundację Dzieci i Młodzieży. Spektakl rozpoczął się pod MDK-iem, z którego wyłonili się aktorzy, trzymający w rękach ogromne maski. Maska była nieodłącznym elementem teatru. Wiąże się z nią szeroka symbolika. W tym przypadku oznaczały one alter ego – drugie ja, tę gorszą stronę człowieka, bo nieprawdziwą. Każdy z nas, żyjąc w społeczeństwie, zakłada maskę, przyjmuje pozę. Maski były ogromne, wykonane z szarego papieru, przez co przytłaczały, lecz także budziły ciekawość i pobudzały wyobraźnię widza. Przeprowadziły one całą zebraną publiczność pod gmach Starostwa Powiatowego, gdzie odbyła się właściwa część spektaklu. Pośród tańczących masek pojawiła się postać, która wyłoniła się ze swoistego rodzaju kokonu. Ubrana i pomalowana na biało – symbol niewinności – zdarła maski z postaci i włożywszy je do stojaka podpaliła krąg wokół nich, w końcu spłonęły i same maski. W tym momencie aktorzy rozpoczęli kręcenie ogniem. Był to pokaz imponujący. Młodzi ludzie przygotowani byli znakomicie, zachowywali się jak profesjonaliści. Spektakle plenerowe łączą ze sobą elementy teatru, żonglerki i tańca. W przedstawieniu makowskiej grupy nie zabrakło żadnego z tych elementów. Posiadało ono przemyślaną, nieprzypadkową fabułę.
 W płomiennym kręgu Ostatnie podziękowania
Tekst i fot. D.K.
Więcej w 9 (162) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
Nietypowa lekcja historii Dzieci ze Szkoły Podstawowej nr 2 w Makowie Maz. wzięły udział w nietypowej lekcji historii. Odbyła się ona we czwartek, 20 kwietnia, w Zamku Królewskim w Warszawie. Były to zajęcia o zegarach, które znajdują się w komnatach królewskich, rozmawiano również o dziełach Jana Matejki. W wycieczce do Warszawy wzięły udział dwie klasy, II i III pod opieką nauczycielek, Małgorzaty Kozon i Anny Ferenc oraz emerytowanego już nauczyciela, który jednak jest niezastąpiony na wszelkiego rodzaju wyprawach – Karola Bajera. Drugoklasiści wraz z panią przewodnik zwiedzili pałacowe pomieszczenia, skupiając się na ich pojedynczych elementach – zegarach. Był to bardzo dobry pomysł. Przepych eksponatów, znajdujących się w królewskich pokojach powoduje, że łatwo stracić orientację. Skupienie uwagi na jednym elemencie i rozmowa o jednym motywie – w tym przypadku o sposobach mierzenia czasu – zwłaszcza u dzieci młodszych, które jeszcze nie są w stanie objąć całości, stanowi bardzo dobry pomysł i przynosi więcej korzyści. Uczniowie rozmawiali na temat budowy starożytnych zegarów, okazało się, że mają dobrą orientację w tym temacie. Nowością była opowieść przewodniczki o sposobach zdobienia zegarów i symbolice ornamentyki królewskich mierników czasu. Nie obyło się bez krótkiej pogadanki na temat mitologii rzymskiej i greckiej, z której najsilniej czerpali zdobnicy. Oprócz zdobywania wiedzy teoretycznej, dzieci miały również możliwość rozwijania umiejętności manualnych. Wzięły bowiem udział w zajęciach plastycznych i wykonały dwa piękne, wyposażone w mechanizm, zegary, które przywiozły ze sobą do szkoły.
 Drugoklasiści w trakcie pracy twórczej Pod Zamkiem ustawiła się kl.II c, z nad zegarem wychowawczynią Anną Ferenc
Tekst i fot. D.K.
Więcej w 9 (162) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
Finał Powiatowy XIX Ogólnopolskiego Turnieju Bezpieczeństwa w Ruchu Drogowym Jednośladowe zmagania Rower to chyba podstawowy środek lokomocji i pierwszy sprzęt do rozwijania w dziecku potrzeby ruchu. Otrzymanie go bywa spełnieniem pierwszego, wielkiego marzenia. A kiedy już młody człowiek staje się szczęśliwym posiadaczem upragnionych dwóch kółek, dobrze aby obok sprawnego posługiwania się nim, był zorientowany w przepisach ruchu drogowego. Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego w Ostrołęce oraz Starostwo Powiatowe w Makowie Mazowieckim w sobotni ranek, 22 kwietnia po raz kolejny zorganizowało etap powiatowy Ogólnopolskiego Turnieju Bezpieczeństwa w Ruchu Drogowym, tym razem na terenie Zespołu Szkół nr 1 w Makowie Maz. W pierwszym etapie rowerowej imprezy uczestnicy, podzieleni na grupy, wytężali swe umysły na trwającym 40 minut teście sprawdzającym ich wiedzę z zakresu zasad ruchu pieszych i rowerzystów. W drugim etapie uczestnicy musieli popisać się zręcznością i sprytem na rowerowym torze przeszkód (tarka, slalom, pochylnia, bramka wisząca, przedmiot do przewożenia, rynna). Głównym sędzią turnieju był podinspektor Jacek Danieluk. Popisy rowerowe na torze z przeszkodami to trzymające w napięciu, atrakcyjne widowisko. Szczególnie slalom, gdzie aby przejechać między oddalonymi od siebie w zaledwie metrowej odległości słupkami, trzeba było utrzymać się na rowerze z bardzo minimalną prędkością i precyzyjnie sterować kołami. To podczas slalomu zawodnicy tracili najwięcej punktów.
 Etap teoretyczny Najtrudniejszy element toru
Tekst i zdj. Anna Skonieczna
Więcej w 9 (162) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
Zaczynał karierę w MKS-ie Makowianka, by trafić do reprezentacji Polski! Z U – 17 do LEGII WARSZAWA Pierwsze kroki w polskiej lidze postawił jego starszy brat Rafał, w swoim czasie piłkarz Górnika Zabrze. Niestety, rozwój jego kariery zakłóciły kontuzje, które w znaczący sposób wpłynęły na bieg wydarzeń. Z czasem stał się on idolem młodzieńca, którego geny nosiły te same cechy: szybkość, talent i zamiłowanie do piłki nożnej. Jak twierdzi ich ojciec Kamil, zaszedł już dalej od Rafała. Tak daleko, że reprezentant Polski do lat 17, Kamil Majkowski, trafił do Legii Warszawa. Przygoda Kamila z piłką nożną zaczęła się w wieku 8 lat, kiedy to wstąpił w szeregi piłkarzy Miejskiego Klubu Sportowego „Makowianka”. Na treningach grywał wśród starszych o kilka lat kolegów. Od samego początku, ze względu na wrodzoną szybkość, objął on pozycję w linii ataku. Zwykłą codzienność makowskiego klubu, trwającą osiem lat, bo tak długo reprezentował nasze miasto, przerwała inicjatywa ówczesnego trenera Jarosława Piątka, który ułatwił Kamilowi wyjazd na zgrupowanie do Kielc. Wtedy to talent Makowianina został dostrzeżony przez trenera kadry Marcina Sasala. Był on pod tak wielkim wrażeniem , że zorganizował transfer piłkarza do AON-u Rembertów Warszawa, w którym prowadzona przez niego drużyna juniorów rywalizuje w pierwszej lidze mazowieckiej. Przez dwa lata gry w Warszawie, Kamil wraz ze swoim klubem, dwukrotnie wywalczył tytuł Mistrza Mazowsza, w obecnym sezonie aspiruje on również do tytułu Mistrza Polski. Udało mu się też na stałe zagościć w kadrze województwa.
 Mecz Polska - Słowacja (4:1), chwilę po tej Kamil wraz z ojcem Stanisławem dumnie sytuacji Kamil wyłuskał plkę bramkarzowi prezentują trofea piłkarskie i strzelił drugiego gola fot. "Gazeta Lubuska"
A.T.
Więcej w 9 (162) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
Wyścigi psich zaprzęgów Już po raz piąty w Łęgu odbyły się wyścigi psich zaprzęgów „Tropem dzika”. Zorganizowali je Ewa Nowak i Roman Uba, założyciele najliczniejszego klubu w Okręgu Północnym „Traper”, który w swoim składzie ma najwięcej licencjonowanych zawodników. Zawody odbywały się w ciągu dwóch dni – 22 i 23 kwietnia. Nad ich przebiegiem czuwała sędzia Małgorzata Szmurło. Oprócz konkurencji z psami, odbyły się również przełaje dzieci. Pierwszego dnia pogoda niestety nie dopisała, była „pod psem”, choć tym ostatnim akurat bardzo przypadła do gustu. Ludzie jednak w strumieniach rzęsistego deszczu nie czują się tak dobrze jak czworonogi, więc starty rozpoczęły się w południe. Rywalizacja przebiegała w kilku konkurencjach: bikejoring (jazda na rowerze, który ciągnie pies), canicross (bieg z psem), klasa D (psy + wózek), sztafeta oraz przełaje. Jako że wyścigi odbywają się przez dwa dni, liczy się suma czasów w klasyfikacji ogólnej. Pierwszy dzień zawodów zakończyły przełaje dzieci, w których zwyciężyli: kategoria do lat 5: 1. Iga Uba, 2. Bożena Kuźma, 3. Natalia Wenda; kat. do lat 9: 1. Hubert Gronowski, 2. Marta Dobrosielska, 3. Dawid Żebrowski; w kat. do lat 12: 1. Kamil Żebrowski, 2. Iza Pogorzelska, 3. Kinga Kaszuba; kat. do lat 15: 1. Paweł Świerczewski, 2. Kamil Karpat, 3. Justyna Kasjaniuk.
 Klasa D 0 - psy bez rodowodu w zaprzęgu Bikejoring - jazda na rowerze z psem z wózkiem
Tekst i fot. Dorota Kruk
Więcej w 9 (162) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"... |
|
| Nr 8 (161) 20.04.2006 r. |
Numer 8 (161) "Ziemi Makowskiej" kilka wybranych artykułów
 Śpiewali na rzecz dzieci
Dzień Gniewu
Pracowita sesja miejska
Z otchłani wieków - historia kościoła w Czerwonce
Mów do mnie jeszcze
Śpiewali na rzecz dzieci W Sali Kongresowej Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie odbył się koncert zatytułowany „Mazowsze Dzieciom”, który został zorganizowany przez „Fundację o Uśmiech Dziecka”. Do współpracy włączyła się też TVP3 i PR1. Zespół Pieśni i Tańca „Mazowsze” wystąpił na rzecz polskich dzieci z Litwy i Białorusi. Na koncercie, który poprowadziła Barbara Korzeniecka, obecni byli makowianie, którzy licznie przybyli na tę uroczystość. Wśród nich znalazł się m.in. starosta makowski, Kazimierz A. Białobrzeski, przewodniczący Rady Powiatu, Roman Zakrzewski oraz oczywiście Janusz Chyliński, prezes „Fundacji o Uśmiech Dziecka”, który nadzorował całe przedsięwzięcie. Wśród zaproszonych gości znalazł się również Minister Kultury Tajwanu. Wszystkich widzów zachwyciły piękne stroje zespołu: łowickie, kurpiowskie, podhalańskie, żywieckie czy sannickie. Pochodzą one z różnych części Polski i nawiązują do tradycji ludowej wielu regionów. Przepych barw i bogactwo figur tanecznych – tak w skrócie można scharakteryzować występ zespołu o ponad 50-letniej tradycji.
Stanisław Jopek zadziwił wszystkich Fantazyjne figury urozmaiciły występ doskonałą formą i mocnym głosem Tekst i fot. Dorota Kruk
Więcej w 8 (161) numerze dwutygodnika Ziemia Makowska...
Dzień Gniewu W niedzielę, 9 kwietnia, w Gminnym Ośrodku Upowszechniania Kultury w Różanie wystawiono przedstawienie na podstawie dramatu Romana Brandstetera pt. „Dzień Gniewu”. Sala widowiskowa wypełniona była ludźmi po brzegi. Przyszła widownia wielopokoleniowa. Przedstawienie oglądała bowiem nie tylko młodzież , lecz także z uwagą przypatrywali się ludzie starsi oraz rodziny z dziećmi. Spektakl przygotowała siostra Kornelia ze Zgromadzenia Sióstr Misjonarek razem z Danutą Rusinek i Antonim Zychem – odtwórcą głównej roli. O ich wkładzie w rozwój amatorskiego teatru w Różanie i umiejętności współpracy z młodzieżą pisałam już w nr 5 „ZM”. Roman Brandsteter – pisarz pochodzenia żydowskiego, nawrócony na chrześcijaństwo, napisał sztukę traktującą o tragicznych skutkach holokaustu. Akcja toczy się w zakonie, do którego trafia zbiegły z getta Żyd. Na nieszczęście i szczęście zarazem częstym gościem przeora tegoż zakonu jest major Born – SS-man, kolega zakonnika z seminarium. Największy dramat rozgrywa się właśnie pomiędzy tymi dwiema postaciami. Bornem i Żydem, który ujawnia swoją obecność, aby chronić zakonników przed gniewem Niemca. Te dwie tragiczne postaci kończą w zupełnie inny sposób – SS-man zostaje zabity, Żyd nawraca się i zaczyna wierzyć w Jezusa, którego wcześniej odrzucał. „Dzień Gniewu” jest więc sztuką, w której wygrywa sprawiedliwość.
 Przybycie żydowskiego zbiega Drażliwe rozmowy przeora z kochanką Borna
Tekst i fot. D.K.
Więcej w 8 (161) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
Pracowita sesja miejska Dwunastu obecnych na XXXII sesji Rady Miejskiej w Makowie Mazowieckim 6 kwietnia, po rozpatrzeniu sprawozdania rocznego z wykonania budżetu miasta za 2005 rok, jednogłośnie udzieliło burmistrzowi absolutorium. Na tej pracowitej sesji zrealizowano 24 punkty porządku obrad. Podjęto aż 15 uchwał. Między innymi w sprawie budowy „Centrum Kultury Fizycznej i Sportu w Makowie Maz.”, zmieniającą uchwałę z 2004 roku. Uzasadnieniem do nowej uchwały była zmiana wartości, zmiana podmiotu współfinansującego i terminu wykonania. Aktualnie realizację zadania zaplanowano na lata 2006 – 2007. Wyłoniony w przetargu wykonawca, powinien zacząć roboty na placu przy makowskiej „Dwójce” w maju. Obiekt powstanie nakładem środków Funduszu Rozwoju Kultury Fizycznej oraz środków własnych miasta. Niestety, nie ma jeszcze pełnej kwoty. Radni ustalili wstrzymanie się z rozruchem inwestycji do czasu rozwiązania przez miasto innego, palącego problemu – ciepłownictwa. Jak dobrze pójdzie, wkrótce na naszych oczach, w środku miasta będzie wyrastał piękny gmach, który przyczyni się nie tylko do rozwiązania kilku problemów szkoły, ale pozwoli na urozmaicenie życia sportowego miasta, ubarwi jego zabudowę. Wiele dyskusji wywołał na sesji temat sprawozdania z realizacji Miejskiego Programu Profilaktyki i Rozwiązywania Problemów Alkoholowych w 2005 roku. Radny Mirosław Malewicz zatrwożył zebranych mówiąc o ogromnym problemie spożywania i nadużywania alkoholu przez nieletnich, wręcz dzieci. Miejski koordynator profilaktyki uzależnień powiedziała o swej świadomości istnienia problemu w Makowie, nie w większym stopniu jednak niż w skali całego kraju, o kontynuacji realizacji programu profilaktycznego i o oczekiwaniu, by podobnymi spostrzeżeniami dzielić się na zakończenie roku, kiedy program na kolejny rok jest dopiero w trakcie konstruowania.
 Ulica diamentowa w kwietniu 2006 Bursztynowa
A.S.
Więcej w 8 (161) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
„Mów do mnie jeszcze”.
Malutkie dziecko chłonie świat wszystkimi zmysłami. Czuje intensywne zapachy, postrzega kolory, słyszy i wydaje dźwięki. Czy wiesz, że z takim malcem możesz się już porozumieć? Noworodek komunikuje się z otoczeniem za pomocą krzyku nieświadomego ( w sytuacjach, gdy ma mokro, czuje głód, coś go boli ), później już celowego, świadomego, gdy skojarzył, że krzyk przywołuje bliską osobę. Z czasem matka po rodzaju krzyku zaczyna poznawać, co maleństwu dolega. W pierwszym miesiącu dziecko potrafi zatrzymać wzrok na twarzy odległej o 20-30 cm, słyszy dźwięki, reaguje na wysoki głos kobiecy, rozpoznaje różne zapachy. Już w tym okresie można stymulować rozwój jego mowy. Należy mówić do niego jak najwięcej, powoli, wyraźnie, nie spieszczając wyrazów, opowiadać o tym, co się robi. Śpiewać kołysanki do snu i ulubione piosenki, pamiętając o tym, aby zmieniać repertuar co kilka dni. Między 2. a 3. miesiącem życia występuje głużenie, czyli wydawanie różnego rodzaju dźwięków nieartykułowanych, poprzez które dziecko ćwiczy narządy artykulacyjne - język, wargi, podniebienie . Są to po prostu przypadkowe dźwięki, które dziecko samo tworzy. Warto wiedzieć, że głużą także dzieci głuche i niedosłyszące – stąd często brak słuchu zostaje niezauważony. Szósty miesiąc jest dla rozwoju mowy dziecka przełomowy, wtedy zaczyna gaworzyć, czyli powtarzać zasłyszane dźwięki, np. ma-ma, ba-ba. Przy gaworzeniu dziecko uruchamia wargi. Jeśli nie parska, może mieć kłopot z wymawianiem głosek wargowych: b, p, w, f. Gaworzenie jest ćwiczeniem słuchowym, np. wierszyki uczą ważnej umiejętności słuchania. Dziecko uczy się rozróżniania podobnie brzmiących wyrazów na długo przedtem, zanim pozna ich znaczenie. Około 7-8 miesiąca życia dziecko reaguje aktywnie na mowę. Poznaje przedmioty i zaczyna kojarzyć ich nazwy. W pierwszym roku życia dziecko rozumie już bardzo dużo, spełnia proste polecenia. Poprawnie wymawia samogłoski , tj. a, e,i oraz spółgłoski : m, b, n, d, t, g ,k, l. Pierwszy etap zwany okresem melodii, kończy się pojawieniem pierwszych wyrazów: mama, tata, baba. Należy pamiętać, że rozwój mowy nie przebiega u wszystkich dzieci jednakowo. U jednych szybciej, u innych wolniej. Niejednakowa jest też kolejność przyswajania sobie przez dziecko poszczególnych głosek.Stopień rozwoju mowy zależy od wpływu środowiska oraz od psychofizycznego rozwoju dziecka. Zdrowy roczny malec osiąga pełną sprawność artykulacyjną, która później jest tylko rozwijana. Największy przyrost słownictwa występuje między 18. a 24. miesiącem życia dziecka. Jest to kolejny bardzo istotny etap w rozwoju mowy. W okresie rozwijania się mowy lepiej, żeby dziecko nie kontaktowało się z osobami, które mają wadę wymowy, ponieważ wadliwa wymowa utrwala złą wymowę u dziecka.
Jeśli dziecko osiągnęło już wiek , w którym powinno daną głoskę wymawiać, a nie robi tego, zasięgnij porady logopedy.
Logopeda Poradni Psychologiczno–Pedagogicznej mgr Małgorzata Suchołbiak
|
|
| Nr 7 (160) 06.04.2006 r. |
Numer 7 (160) "Ziemi Makowskiej" kilka wybranych artykułów
 Przecież nie cały umieram
Kościołek pełen braw
"Uchachane" L.O.
Będąc pomocnym, pomaga sobie
Pasja zamiast "Slim-fast"
Ambitne plany i droga ku ich realizacji
To, co we mnie niezniszczalne, trwa… Przecież nie cały umieram Rok temu, 2 kwietnia, odszedł od nas człowiek, który pozostanie w pamięci wszystkich Polaków. Wielka osobowość światowego duchowieństwa oraz niezwykła osoba – Jana Pawła II. Aby uczcić rocznicę śmierci Papieża-Polaka, w MDK-u w Makowie Maz., wystawiono przedstawienie ku jego czci. Scenariusz spektaklu pt. „Przecież nie cały umieram”, przygotowany przez Annę Ferenc, Jadwigę Gadzińską, Iwonę Biragę i Małgorzatę Kozon, oparty był na wydarzeniach z życia Karola Wojtyły. Dzieci z klasy I a, I c, II c, III b i III c wcieliły się w rolę jego znajomych, przyjaciół i nauczycieli. Urodzony w 1921 roku, młody Karol spędził swoje najmłodsze lata w wadowickim domu. Miał bardzo dobry kontakt z matką, która żywiła wobec niego wielkie nadzieje. Mój Lolek będzie wielkim człowiekiem – mówiła. Dzieci zainscenizowały kilka sytuacji z dzieciństwa Karola, który wspominany jest jako dobry kolega, miłośnik piłki nożnej, pomocny i uczciwy. Pokazały, jak zachowywał się w szkole i podczas zabawy. Przyjaźnił się z Jurkiem Krugielem – synem prezesa gminy żydowskiej. Kiedyś Jurek podbiegł do kościoła, by wyciągnąć Karola na mecz. Jakaś kobieta widząc dziecko żydowskie, wchodzące do kościoła, wyraziła głośne zdziwienie. Wojtyła zareagował: „Czyż nie jesteśmy wszyscy dziećmi Bożymi.”
Mali sportowcy opowiadają o sportowej Studenckie lata Karola Wojtyły przybliżyły pasji "Lolka" dzieci z kl. I c
Tekst i fot. Dorota Kruk
Więcej w 7 (160) numerze dwutygodnika Ziemia Makowska...
Każda piąta niedziela Wielkiego Postu datą przeglądu pieśni tego okresu Kościółek pełen braw Msza święta w intencji Papieża Jana Pawła II była naturalnym wstępem do II Przeglądu Pieśni Wielkopostnych, przeglądu, który w tym roku przypadł w pierwszą rocznicę śmierci Ojca Świętego. W tę przepiękną, słoneczną niedzielę, 2 kwietnia 2006 r. w skromnym kościółku w Amelinie w gminie Krasnosielc, odbył się osobliwy koncert, który z murów świątyni niósł się, jak ktoś się wyraził, nie tylko w wysprzątane wiosennie podwórka Amelina, ale był ponoć słyszalny wysoko, wysoko, w niebiosach. Przez wiele godzin ołtarz kościoła był dla ponad dwustu wykonawców sceną, na której udowadniali, że nie marnują talentów, którymi obdarzył ich Bóg. Dopiero niedawno u nas dopuszczalnym, watykańskim zwyczajem, świątynia poza modlitwą, pieśnią i zadumą, wypełniona była... oklaskami dla wykonawców, którzy propagowali pieśni religijne. Po słowach ciepłego wstępu proboszcza Szczepana Borkowskiego, koncert rozpoczęła, co naturalne, „Barka”, podczas której, jakby na dźwięk hymnu państwowego, wszyscy zgromadzeni zaczęli wstawać. Było to moim zdaniem najmocniejsze przeżycie tego przeglądu. No, może na równi z kilkakrotnie wykonywaną później pieśnią „Powiedz ludziom, że kocham ich...”, która też wyciskała „kryształki” z oczu wielu słuchaczy. Łącznie wystąpiło 220 osób. 12 grup w kategorii „chór lub zespół” oraz 11 solistów. Serce publiczności podbiła pięcioletnia Łucja Warych, wykonująca po dziecięcemu przejmującą pieśń „Zbawienie przyszło przez krzyż”. Uczestnicy reprezentowali wiele miejscowości i szkół: Baranowo, Gawrzyjałki, Szczytno, Drążdżewo, Krasnosielc, Raki, Krasne, Płoniawy, Świętajno, Maków Maz., Myszyniec i Amelin. Gościnnie, na zakończenie przeglądu, zbierając ogromne brawa, w mini koncercie wystąpił profesjonalny warszawski chór kameralny.
 Ciepłe słowo wstępne wygłosił Wykonawców było tak wielu, że nie zmieścili ks. Szczepan Borkowski się w kadrze Tekst i fot. Ana Skonieczna
Więcej w 7 (160) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
„Uchachane” L.O. Od kilku dni w naszym mieście chyba już na dobre zagościła wiosna, za którą wielu z nas tęskniło już od dawna. Promienie słońca sprawiają, że ponownie zaczyna rozkwitać życie, rozpoczynając kolejny cykl w egzystencji mateczki ziemi. Aż trudno sobie wyobrazić, że jeszcze kilkanaście dni temu nasze ulice i podwórka skute były grubą warstwą lodu, a na dworze panowało przenikliwe zimno. Można by się zastanawiać czy coś oprócz naturalnego ruchu naszej planety ma wpływ na ten stan rzeczy. Jeśli fala niepowstrzymanego i szczerego śmiechu może sprawić, że słońce zaczyna mocniej świecić to w naszym mieście wiosna zagościła dzięki zorganizowanemu w Liceum Ogólnokształcącym im. Marii Curie Skłodowskiej w Makowie Maz. Dniu Wiosny, 21 marca. Tegoroczna edycja imprezy pod względem swej formy była bardzo nowatorska w porównaniu z ubiegłymi latami. Przedstawienia, które dotąd wystawiali uczniowie, zostały zastąpione formą konkursową z niebagatelnymi nagrodami w postaci lizaków. Pomysłodawcami i organizatorami obchodów była Rada Samorządu Uczniowskiego. Uroczystość z dużym powodzeniem poprowadzili spikerzy: Damian Gadomski i Rafał Miecznikowski. Program artystyczny rozpoczęła parodia teledysku, w której udział wzięły klasy pierwsze. Niekwestionowanymi zwyciężczyniami zostały reprezentantki klasy I b: Katarzyna Zmorzyńska i Marta Kowalewska ze swoją swobodną interpretacją piosenki kabaretu Ani Mru Mru "Na tańce Go Go Go!". I rzeczywiście, te kocie ruchy Marty, plus skoczny refren spowodowały, że szaleńczy śmiech odbijał się od licealnych korytarzy od początku do końca trwania utworu. Wcale nie dziwi fakt, że od razu potrzebny był replay. Nie mniejsze zainteresowanie wzbudzili przedstawiciele klasy I f Grzegorz Pepłowski alias "Zuzia" i grupa klawych chłopaków, stałych wymiataczy polo rytmów w niejednej remizie. Ci niebywale utalentowani i spostrzegawczy młodzieńcy uzmysłowili mi, jaka jest recepta na prawdziwy sukces. Markowe ciuchy, dobry układ choreograficzny plus "fajna laska" może być gwarantem zaistnienia w pamięci niejednego fana.
   Niech te fotki będą świadectwem tego co się tam wtedy działo:)!
Tekst i fot. A.T.
Więcej w 7 (160) numerze dwutygodnika Ziemia Makowska...
Będąc pomocnym, pomaga sobie Z cukrzycą jest jak z kobietą! Trzeba wziąć ją pod rękę, chodzić z nią, ale trzeba zawsze być od niej troszkę wyższym. Nie pozwolić, by nad nami górowała... – takie przesłanie wygłasza, uśmiechając się, Stanisław Rulka, prezes Polskiego Stowarzyszenia Diabetyków Oddział w Makowie Mazowieckim, chorujący na cukrzycę od ponad 20 lat, właściciel złotej odznaki za działalność na rzecz diabetyków. Rozmowę zaczyna od opowiedzenia scenki, jaka rozegrała się w jednej z gminnych szkół powiatu makowskiego na początku lat dziewięćdziesiątych, gdzie akurat popchnął go wówczas wędkarski los. Tam, w szkolnej toalecie dostrzegł, jak bez zachowania jakichkolwiek środków higienicznych, mały chłopczyk, w niezwykłym pośpiechu, robił sobie zastrzyk z insuliny. Na pytanie dlaczego tak, odparł, że gdyby ktoś się dowiedział, ogłoszono by go narkomanem itp. Uczeń błagał go o nierozgłaszanie jego tajemnicy. Okazało się, że nie tylko uczniowie, ale nawet wychowawca nie wiedział o chorobie chłopca. Była wiec to choroba „wstydliwa” w tym otoczeniu. Stanisław Rulka, sam już wtedy cukrzyk, długo nie mógł zapomnieć tego zdarzenia. Wiedział, że społeczeństwu bardzo potrzeba edukacji na ten temat. To były czasy, gdy w Makowie nie było jeszcze poradni diabetologicznej. Po jakimś czasie dowiedział się, że w Warszawie powstało Wojewódzkie Stowarzyszenie Diabetyków Polskich. W Makowie pierwsze próby zrzeszenia diabetyków podjął Biedrzycki ze Spółdzielni Inwalidów. Na krótko. Z całym rozmachem stowarzyszenie zaczęło funkcjonować w 2003 roku, już z prezesem Stanisławem Rulką. Na początek zapisało się 23 osoby, dziś stowarzyszenie makowskie liczy 475 osób. Z diagnozy lokalnej wynika, że cukrzycę ma 1200 mieszkańców powiatu, a z pewnością jeszcze jest grupa osób, która o swojej chorobie nie wie. Jeśli dobrze pójdzie, staraniem prezesa Rulki, po wakacjach ruszy wielka akcja badań przesiewowych we wszystkich szkołach powiatu makowskiego...
 Stanisław Rulka w biurze Stowarzyszenia
Anna Skonieczna
Więcej w 7 (160) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
Pasja zamiast „Slim-fast” Jeszcze nie przebrzmiało echo makowskiej ligi, a już mieliśmy nową porcję wrażeń siatkarskich. W ostatnią niedzielę marca, za sprawą Burmistrza Makowa,Tadeusza Ciaka, zjechały na turniej o Jego Puchar drużyny z Ciechanowa, Przasnysza, Ostrołęki, Wyszkowa, Pułtuska oraz dwie gospodarzy: „Drewmak” i „Kotły Sad C.O.” (nie dojechała drużyna z Płońska). Na co dzień członkowie zespołów są uczniami, studentami, mają rodziny, pracują. Tak jak wielu z nas. Wyróżnia ich jednak - być może zaszczepiona za młodu w domu, w szkole, w środowisku - pasja do działania, aktywności, męskiej rywalizacji, dbałości o urodę – słowem utrzymywanie adrenaliny na wysokim poziomie, która stymuluje produkcję „hormonów młodości”. Oni wiedzą, że nie żaden „slim-fast”, ale aktywność fizyczna daje urodę do późnej starości. Ci, którzy przyszli, by podziwiać ich młodzieńczy wygląd i temperament, nie zawiedli się, bo i uczniowie, i studenci, i mężowie, i dziadkowie prezentowali wysoką sprawność motoryczną i umiejętności, refleks i pomysłowość – wszystko składało się na atrakcyjnie spędzony czas wolny z pożytkiem dla zdrowia i przyjaciół. Spotykają się tak co kilka tygodni, za każdym razem w innym mieście, ale w tym samym gronie – ludzie z pasją do tego co robią. Na boisku są rywalami, tak jak w sporcie. Często dochodzi do „ostrej” wymiany zdań. Złość i agresję „wyładowują” na mocnym ataku w stronę przeciwnika lub rzucają się - w „padzie siatkarskim” - do piłki, która, na pierwszy rzut oka, jest niemożliwa do odbioru. Po meczu podają sobie ręce, dziękują za rywalizację, poklepują niedawnego przeciwnika z uznaniem, wznoszą sportowe okrzyki „na część drużyny przeciwnej”. Utrzymanie należytej kondycji wymaga systematycznego treningu, dwa, trzy razy w tygodniu. Wcale nie dla profitów, bo w tym, co robią, jest więcej wydatków, chyba że do profitów - drogi Czytelniku - zaliczasz: koleżeńskość, przyjaźń, szlachetną rywalizację, umiejętność współpracy w zespole, urodę i zdrowie.
 Zacięta walka w finale Zwycięzca turnieju - "Drewmak"
R.D.
Więcej w 7 (160) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
Bezprecedensowe osiągnięcie! Pięciu reprezentantów Makowa jedzie na Olimpiadę Ambitne plany i droga ku ich realizacji O najbardziej utytułowanym makowskim klubie sportowym LSSS „START” pisaliśmy już nie raz na łamach naszej gazety. Rywalizujący obecnie w III lidze Polskiego Związku Podnoszenia Ciężarów „START”, złożony praktycznie z samych juniorów, nie zamierza jednak spocząć na laurach. Trenerowi Pepłowskiemu, jak i jego zawodnikom marzy się II liga. Lecz czy są to tylko marzenia? Aby ocenić realne szanse na taki awans należałoby najpierw opisać strukturę i zasady kierujące Polskim Związkiem Podnoszenia Ciężarów. W I lidze występuje 18 klubów, w II - 20, a w III - 14. Aby awansować z drugiej do pierwszej ligi, trzeba zająć I lub II miejsce w drugiej lidze. Chcąc awansować z trzeciej do drugiej ligi, konieczne jest zajęcie I, II lub III miejsca w trzeciej lidze. Sezon ligowy rozgrywany jest w ciągu roku w czterech kolejkach: dwóch w lecie (w marcu i czerwcu) i dwóch na jesieni (we wrześniu i listopadzie). Rywalizujący w nich zawodnicy i zawodniczki swoich wyników nie mierzą w kilogramach. Ich rezultaty umieszczane są w klasyfikacji Sinclaira. Punkty w niej wylicza się poprzez pomnożenie współczynnika uzależnionego od wagi ciała (z dokładnością do 10 gram) z wagą podniesionego w dwuboju ciężaru. Im zawodnik lżejszy tym współczynnik wyższy. Wracając do kolejek, każda z nich to 20 turniejów Drużynowych Mistrzostw Polski w Podnoszeniu Ciężarów, rozgrywanych w całej Polsce, tego samego dnia i o tej samej porze. W jednej takiej imprezie bierze udział około pięć klubów z tej samej ligi, zdarza się, że na jednych zawodach rywalizują ze sobą drużyny z różnych lig, jest to podyktowane względami finansowymi. Po trzech kolejkach ustalana jest klasyfikacja ligowa, natomiast ostateczne rozgrywki mają miejsce u liderów poszczególnych lig, do których przyjeżdża sześć pierwszych drużyn w tabeli.  Grzegorz Pepłowski, w tle ojciec i trener Przemysław Kupis, młody i bardzo Ireneusz Pepłowski obiecujący zawodnik LSSS "START"
Tekst A.T.
Dużo więcej w 7 (160) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"... |
|
| Nr 6 (159) 23.03.2006 r. |
Numer 6 (159) "Ziemi Makowskiej" kilka wybranych artykułów
 Na zawsze
W trosce o dobro dzieci
III Powiatowe Forum Edukacyjne
Policyjna diagnoza powiatu
MŁODZIEŻ ZAPOBIEGA POŻAROM po raz XXIX
Koniec powiatowych rozgrywek w unihokeju
...w zdrowiu i chorobie, w radości i smutku... aż do śmierci! Na zawsze 50 lat – ileż to dni i godzin! Pięknego jubileuszu małżeńskiego pożycia doczekało 11 par makowskich. Nikt nie da wiary, że zawsze w największej zgodzie i czułości. Wiadomo, jak w życiu! Ale dotrzymali raz danego sobie i Bogu słowa. Wykruszające się, przedwojenne pokolenie. Wychowane jakby inaczej, przede wszystkim przez ojca i matkę oraz dziadków, solidnie, chociaż nie w wolnej Polsce... W samo południe, 17 marca władze miasta parom, które obchodziły w 2005 roku 50 rocznicę małżeństwa zorganizowały miłą uroczystość. Kierownik Urzędu Stanu Cywilnego, Anna Bartołd serdecznie witała: Irenę i Stefana Franciszka Cieślak, Daniele i Ryszarda Ćwiklińskich, Reginę i Stanisława Filipowiczów, Cecylię i Henryka Franek, Genowefę Stanisławę i Józefa Romana Jaroszewskich, Halinę i Stefana Olzackich, Annę i Jana Romanowskich, Wiesławę Józefę i Jerzego Karola Rulka, Karolinę i Stefana Ryczkowskich, Mariannę i Tadeusza Sagańskich oraz Justynę i Wacława Trukawka. Medalami „Za długoletnie pożycie małżeńskie” przyznanymi przez prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego dostojnych jubilatów dekorował burmistrz Tadeusz Ciak i przewodniczący Rady Miejskiej, Andrzej Pałucki. Panie jubilatki otrzymały ponadto od burmistrza bukiety róż. Kwiatów było bardzo dużo tego dnia w sali konferencyjnej, bowiem licznie przybyły na uroczystość rodziny złotych jubilatów, poza serdecznościami, również obdarowywały mamy i babcie bukietami. Był szampan, toast, słodki poczęstunek, chwile refleksji. Jak to się robi? Na co trzeba postawić, by przeżyć pół wieku z jedną kobietą – mężczyzną?
 Złoci jubilaci
A.S.
Więcej w 6 (159) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
W trosce o dobro dzieci W marcu tego roku mijają 3 lata od założenia świetlicy socjoterapeutycznej, która działa pod skrzydłami „Fundacji o Uśmiech Dziecka”. Jest to dobry moment, by podsumować działalność i przyjrzeć się jej z bliska. Do świetlicy może przyjść właściwie każde dziecko. Jest ona otwarta od poniedziałku do piątku, w godz. 10 – 18. W tej chwili na zajęcia uczęszcza trzydzieścioro dwoje dzieci. Te, które idą do szkoły na popołudnie, przychodzą rano, te natomiast, które są na rano, przychodzą po południu. W świetlicy pracują trzy osoby: Henryka Żerańska, emerytowana nauczycielka, działaczka społeczna i dobry duch dzieci, stażystki, które ukończyły terapię zajęciową: Małgorzata Piecuska i Anna Orłowska oraz Joanna Kowalkowska, która zajmuje się przygotowaniem posiłków i sprzątaniem. Przez 3 lata działalności świetlicy przewinęło się już siedemdziesięcioro dzieci i piętnastu wychowawców. Ich losy pokazuje opracowywana Kronika świetlicy. Wychowawcy dbają o to, by dzieci miały zawsze odrobione lekcje, prowadzą zajęcia terapeutyczne, starają się również stworzyć warunki, umożliwiające odreagowania emocjonalne i zmniejszenie poziomu zaburzeń. Najważniejszą jednak kwestią jest zmiana sposobu zachowania – mówi Henryka Żerańska – i to jest najtrudniejsze w mojej pracy. Wszelkie przyzwyczajenia wynosimy bowiem z domu. Jeśli praca z rodzicami układa się pomyślnie, tzn. jeżeli przychodzą oni co dwa tygodnie na spotkanie, można dużo więcej zrobić. Pod koniec lutego odbyło się ostatnie spotkanie, którego tematyką było omówienie wyników nauczania i sprawowania dzieci w I semestrze oraz sposobu postępowania z dzieckiem trudnym. Dzieci bardzo chętnie się uczą – mówi Zofia Pryszczewska, nauczycielka języka niemieckiego, wolontariuszka, związana ze świetlicą od początku istnienia – mają wiele zapału. Choć czasem brakuje umiejętności, bardzo się starają.
W świetlicy panuje rodzinna atmosfera
Tekst i fot. Dorota Kruk
Więcej w 6 (159) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
III Powiatowe Forum Edukacyjne Jak ważne jest w naszych trudnych czasach wykształcenie, nikogo chyba nie trzeba przekonywać. Dobry wybór szkoły – zgodny z własnymi możliwościami i przede wszystkim zainteresowaniami – gwarantuje lepszą przyszłość. Aby pomóc gimnazjalistom podjąć tę ważną w ich życiu decyzję, z inicjatywy Starostwa Powiatowego, w piątek 17 marca zorganizowano w ZS im. Żołnierzy Armii Krajowej w Makowie Maz. III Powiatowe Forum Edukacyjne. Konferansjerzy, Justyna Jakubowska i Daniel Turowski, przywitali przybyłych na tę uroczystość gości: wicestarostę Janusza Gójskiego, Annę M. Szczepaniak – dyrektor Kuratorium Oświaty Delegatury w Ostrołęce oraz jego przedstawicielki: Grażynę Gadomską i Bożenę Kneć oraz dyrektor Wydziału Zdrowia, Oświaty i Kultury Fizycznej, Halinę Szkodę. Szkoły ponadgimnazjalne powiatu makowskiego: ZS im. Żołnierzy Armii Krajowej i Liceum Ogólnokształcące im. Marii Curie Skłodowskiej z Makowa Maz., ZS im. Tadeusza Kościuszki z Krasnosielca oraz ZS z Różana, przedstawiły szeroką ofertę edukacyjną i pokazały się od najlepszej strony.
 Tak prezentowało się LO im. Marii Curie Stanowisko makowskiego ZS
Tekst i fot. D.K.
Więcej w 6 (159) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
III Powiatowe Forum Edukacyjne Jak ważne jest w naszych trudnych czasach wykształcenie, nikogo chyba nie trzeba przekonywać. Dobry wybór szkoły – zgodny z własnymi możliwościami i przede wszystkim zainteresowaniami – gwarantuje lepszą przyszłość. Aby pomóc gimnazjalistom podjąć tę ważną w ich życiu decyzję, z inicjatywy Starostwa Powiatowego, w piątek 17 marca zorganizowano w ZS im. Żołnierzy Armii Krajowej w Makowie Maz. III Powiatowe Forum Edukacyjne. Konferansjerzy, Justyna Jakubowska i Daniel Turowski, przywitali przybyłych na tę uroczystość gości: wicestarostę Janusza Gójskiego, Annę M. Szczepaniak – dyrektor Kuratorium Oświaty Delegatury w Ostrołęce oraz jego przedstawicielki: Grażynę Gadomską i Bożenę Kneć oraz dyrektor Wydziału Zdrowia, Oświaty i Kultury Fizycznej, Halinę Szkodę. Szkoły ponadgimnazjalne powiatu makowskiego: ZS im. Żołnierzy Armii Krajowej i Liceum Ogólnokształcące im. Marii Curie Skłodowskiej z Makowa Maz., ZS im. Tadeusza Kościuszki z Krasnosielca oraz ZS z Różana, przedstawiły szeroką ofertę edukacyjną i pokazały się od najlepszej strony.
 Tak prezentowało się LO im. Marii Curie Stanowisko makowskiego ZS
Tekst i fot. D.K.
Więcej w 6 (159) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
Włamania i wypadki drogowe zmorą powiatu makowskiego Policyjna diagnoza powiatu Na dorocznej naradzie policyjnej zorganizowanej 13 marca w sali konferencyjnej starostwa, poza funkcjonariuszami makowskiej KPP obecni byli, witani kolejno przez komendanta powiatowego Zbigniewa Skałkowskiego: Komendant Wojewódzki Policji z siedzibą w Radomiu Arkadiusz Pawełczyk, starosta Kazimierz A. Białobrzeski, prokurator rejonowy Waldemar Osowiecki, wiceprezes Sądu Rejonowego w Przasnyszu Janusz Kołodziejski, burmistrzowie i wójtowie miast i gmin powiatu makowskiego. Komendant Skałkowski omówił realizację policyjnych celów strategicznych w 2005 roku, sytuację kadrową i stan dyscypliny, a także główne zadania na 2006 rok. (Stan bezpieczeństwa będzie też omawiany na najbliższej sesji rady powiatu, napiszemy o tym w następnym numerze). Jako drugi zabrał głos komendant wojewódzki – To, że spotykamy się w takim gronie, nie jest przypadkiem, a moim świadomym działaniem – zwrócił się do przedstawicieli samorządów. - Bo z jednej strony stanowicie państwo społeczny nadzór nad naszą działalnością, mając nie tylko prawo, ale obowiązek oceny naszego funkcjonowania, z drugiej zaś strony, jesteśmy – w dobrym tego słowa znaczeniu – skazani na siebie po to, żeby realizować określone zadania w obszarze prewencyjnym. Są bowiem obszary życia społecznego, gdzie bez państwa zaangażowania, nie tylko tego materialnego, ale konkretnego, poprzez budowę określonych programów, nadzoru realizacji, trudno jest zbudować pewien poziom bezpieczeństwa społecznego, który usatysfakcjonuje mieszkańców. W poprzednim miejscu pracy pokusiłem się o zdiagnozowanie sytuacji społecznej na próbie prawie 4 tysięcy ludzi. Oceniliśmy nie tylko pracę policji, ale zapytaliśmy o oczekiwania mieszkańców. Okazało się, że oczekiwania dotyczą trzech obszarów: pracy z dziećmi i młodzieżą (zorganizowania czasu wolnego), monitoringu rodzin patologicznych (wstrzymanie zasiłków, które zwykle są przepijane, a pokazanie dzieciom z tych rodzin lepszego świata). Trzeci obszar dotyczy bezpiecznej infrastruktury (tworzenie bezpiecznych warunków funkcjonowania ludzi: ścieżki rowerowe, odpowiednie oświetlenie ulic, przyjazna infrastruktura wokół szkół). Diagnoza ta jest uniwersalna dla wszystkich województw.
 Zasłuchani w słowa nowego szefa...
Anna Skonieczna
Więcej w 6 (159) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
„Młodzież Zapobiega Pożarom” po raz XXIX Dobrych nawyków powinniśmy uczyć się od najmłodszych lat, tak twierdzi stara, dobra prawda ludowa. Tego typu wiedza w przyszłości może zaprocentować, przynieść wiele pożytku, a nawet pozwolić znaleźć ciekawą pracę bądź też uratować komuś życie. Świetnym przykładem może tu być wiedza pożarnicza, z której zawody szczebla powiatowego odbyły się 17 marca w sali sportowej Publicznego Gimnazjum w Sypniewie. XXIX Ogólnopolski Turniej Wiedzy Pożarniczej pt. „Młodzież Zapobiega Pożarom”, bo tak brzmiała pełna nazwa imprezy rozpoczętej o godzinie 10.30, zorganizowana została przez Komendę Powiatową Państwowej Straży Pożarnej oraz Zarząd Powiatowy Związku Ochotniczych Straży Pożarnych w Makowie Mazowieckim. Zadaniem głównym turnieju było popularyzowanie przepisów przeciwpożarowych i kształtowanie umiejętności w zakresie ochrony ludności, ekologii, ratownictwa, i ochrony przeciwpożarowej. Rozgrywany był on w trzech grupach wiekowych: I – szkoły podstawowe, II - szkoły gimnazjalne i III – szkoły ponadgimnazjalne. W każdej z nich startowało po dziesięć uczestników, wyłonionych w uprzednich eliminacjach gminnych. Turniej podzielony był na dwa etapy. Pierwszy z nich - eliminacje, to test złożony z trzydziestu pytań, w którym za każdą poprawną odpowiedź można było uzyskać jeden punkt. Czterech najlepszych uczniów z każdej grupy kwalifikowało się do finału, w którym odpowiadali oni na pytania przygotowane przez jury w składzie: Roman Gisztorowicz –przewodniczący, Zofia Gutowska – sekretarz, Michał Kasprzycki, inż. Katarzyna Tarkowska, inż. Elżbieta Mieleszczuk i inż. Krzysztof Świętojański. Za każdą poprawną odpowiedź na pytanie, których przygotowano po pięć dla każdego, można było otrzymać po trzy punkty. Najlepszy uczestnik turnieju z każdej grupy awansował do zawodów szczebla ogólnokrajowego, rozgrywanych w Radomiu.
 Komisja oceniająca Finaliści II grupy: Paulina Grabowska, Łukasz Głuchowski, Marta Piętka i Wojciech Kmiołek
Tekst i fot. A.T.
Więcej w 6 (159) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
Gąsewo pomieszało szyki Krasnosielcowi Koniec powiatowych rozgrywek w unihokeju W piątek 19 marca w hali sportowej Zespołu Szkół w Makowie Mazowieckim odbyły się Igrzyska Młodzieży Szkół Gimnazjalnych 2005/2006. Była to ostatnia wewnątrzpowiatowa impreza unihokejowa w tym sezonie. W tym roku zostały rozegrane trzy imprezy w tej dziedzinie sportu, które miały za zadanie wyłonić drużyny, które zareprezentują nasz powiat na arenie byłego województwa ostrołęckiego. Powiatowe Igrzyska Młodzieży Szkół Podstawowych Dziewcząt i Chłopców, rozgrywane w dwóch terminach 11 i 18 lutego w Zespole Szkół im. Żołnierzy Armii Krajowej, zdominowane zostały przez reprezentacje Szkoły Podstawowej w Krasnosielcu. W turnieju chłopców, rozegranym 11 lutego drużyna tej szkoły w finale rozgromiła SP z Karniewa 5:1, natomiast dziewczęta 18 lutego pokonały SP z Rzewnia 3:0. W sobotę 4 marca odbyły się Igrzyska Młodzieży Gimnazjalnej Chłopców, w których złote medale wywalczyło Publiczne Gimnazjum z Krasnosielca, pokonując w wielkim stylu w finale PG z Rzewnia 6:1. Niedzielna impreza miała ostatecznie nadać kształt naszej reprezentacji, uzupełniając ją o drużynę gimnazjalistek. Mecze rozgrywane były w systemie 2 x 7 minut. Kadra każdego z zespołów składała się z dziesięciu zawodniczek, z czego pięć rezerwowych. Rywalizacja rozpoczęła się w dwóch grupach. W pierwszej wystartowały dziewczęta z Publicznego Gimnazjum z Gąsewa, Różana, Rzewnia i PG nr 1 z Makowa Mazowieckiego, zaś w drugiej PG z Krasnosielca, Karniewa, PG nr 2 Makowie Maz. i Szelkowa.
Ostrej walki nie brakowało w hali Zwyciężczynie turnieju, drużyna Gąsewa Zespołu Szkół
A.T.
Więcej w 6 (159) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"... |
|
| Nr 5 (158) 09.03.2006 r. |
Numer 5 (158) "Ziemi Makowskiej" kilka wybranych artykułów

Nowa przestrzeń dla kultury
Co czują maturzyści?
Bogatsi o nową wiedzę
Mistrzowie tenisa stołowego
Koniec sezonu, mamy triumfatora!
Nowa przestrzeń dla kultury Mieszkańcy Różana o artystycznych zainteresowaniach będą mogli rozwijać swoje pasje w nowym, pięknie wyglądającym budynku Gminnego Ośrodka Upowszechniania Kultury. Budynek jest imponujący zarówno z zewnątrz, jak i w środku. Jego uroczysty odbiór po modernizacji i rozbudowie odbył się we wtorek, 21 lutego. Na uroczystość przybyli: wicewojewoda Jacek Sasin, starosta Powiatu Makowskiego, Kazimierz A. Białobrzeski, Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego, Jadwiga Roman, przedstawiciele Starostwa Powiatowego: dyrektor Wydziału Promocji i Rozwoju Gospodarczego, redaktor naczelna „Ziemi Makowskiej”, Marta Lipińska, dyrektor Wydziału Architektoniczno-Budowlanego, Zdzisław Płosiński, , pracownik Wydziału Zdrowia, Oświaty i Kultury Fizycznej, Joanna Szamborska. Przedstawiciel Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Makowie Maz., komendant Powiatowej Komendy Policji oraz dyrektorzy Gminnych Ośrodków Kultury Powiatu Makowskiego. Na uroczystość przybył również gospodarz gminy Różan, Jerzy Parciński, sekretarz Urzędu Gminy Różan, Rozalia B. Gawianowska, skarbnik Gminy Różan, Bożenna Deptuła, przewodniczący Rady Gminy, Piotr Świderski wraz z radnymi, komendant Posterunku Policji w Różanie, Jerzy Długołęcki. proboszcz parafii różańskiej, Ryszard Kłosiński, również sołtysi i dyrektorzy szkół oraz przedstawiciele wykonawcy, PPUH „HYDROBUD”. Po części oficjalnej, czyli wystąpieniach zaproszonych gości, nowy budynek pobłogosławił ks. Kłosiński. W części artystycznej dziewczynki z kółka teatralnego przedstawiły wiersze miejscowego poety, wystąpił także działający przy ośrodku zespół taneczny, którego instruktorem jest Jarosław Śliwowski, na co dzień pracownik Ostrołęckiego Centrum Kultury.
 Burmistrz Różana otwiera Dziewczynki z kółka teatralnego w uroczystość ludowym repertuarze tekst i fot. Dorota Kruk
Więcej w 5 (158) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
Co czują maturzyści? Spostrzeżenia i wypowiedzi młodych ludzi uzyskane są w oparciu o anonimową ankietę, przeprowadzoną przez redakcję „Ziemi Makowskiej”, wśród uczniów klas maturalnych ze szkół średnich powiatu makowskiego: Makowa Maz., Różana i Krasnosielca. Najbardziej interesowało nas to, czy maturzyści są szczęśliwi, czy przeciwnie, pełni lęku i niepokoju? Na nasze pytanie o poczucie szczęścia, ok.70% odpowiedziała, że są szczęśliwi. Zaskoczenie może budzić fakt, że poczucie szczęścia jest związane z rodziną i bardzo silnie zależne od prawidłowych relacji rodzinnych. Relacji nie tylko z rodzicami , ale także z rodzeństwem. Bardzo istotnym czynnikiem szczęścia dla młodych ludzi jest również prawidłowo rozwijająca się przyjaźń i zdrowa miłość. Wiele osób przeżywa w tym wieku swoje młodzieńcze miłości, szczęście daje im chłopak, dziewczyna – bliska osoba, z którą mogą porozmawiać, podzielić się kłopotami i która najlepiej je zrozumie, i da poczucie bezpieczeństwa. To, że rodzina pojawia się najczęściej jako powód szczęścia, jest faktem nie tylko zaskakującym , lecz także budującym. To, że ktoś uzależnia swoje szczęście od rodziny, prognozuje tym, że będzie potrafił stworzyć dobrą i kochającą rodzinę. Potwierdzeniem jest fakt, że ok.99% ankietowanych dziewcząt i ok.90% chłopców deklaruje zamiar założenia rodziny w przeciągu następnych pięciu lat. Oczywistym jest też, że prawidłowa rodzina opiera się przede wszystkim na miłości, a ponad 80% respondentów wierzy, że w przyszłości spotka prawdziwą miłość. Te pozytywne uczucia odnośnie rodziny wynikają głównie z faktu, iż 85% ankietowanych uważa, że rodzice poświęcają im wystarczająco dużo czasu, co budzi pewne zaskoczenie, ponieważ wszyscy żyjemy dużo szybciej i intensywniej, ale w tym biegu nie zatracamy tego, co najważniejsze.
 Maturzyści w czasie wypełnienia ankiety
Tekst i fot. Dorota Kruk
Więcej w 5 (158) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
Bogatsi o nową wiedzę 26 lutego zakończyły się kursy organizowane w ramach projektów realizowanych przez Powiat Makowski. Koordynatorem przedsięwzięcia jest starosta Kazimierz A. Białobrzeski. Były to szkolenia z zakresu obsługi komputera dla pracowników administracji samorządowej i z zakresu psychologii dla pracowników oświaty. Przygotowaniem i realizacją projektów zajmował się Wydział Promocji i Rozwoju Gospodarczego Starostwa Powiatowego.
Szkolenie komputerowe Kurs rozpoczął się 12.11.2005r., zajęcia odbywały się w dwóch grupach, obejmowały 100 godz. wykładów i ćwiczeń, dla każdej. Celem szkolenia było przygotowanie uczestników do aktywnego i odpowiedzialnego życia w społeczeństwie informacyjnym: nabycie umiejętności bezpiecznej i higienicznej pracy z komputerem, urządzeniami peryferyjnymi, oprogramowaniem i technologią informacyjną (ćwiczenia z systemem operacyjnym Windows, wybranymi aplikacjami pakietu biurowego Microsoft Office, Internetem i pocztą elektroniczną). Kurs został zorganizowany w ramach projektu zatytułowanego „Szkolenie komputerowe – szansą rozwoju pracowników administracji samorządowej”. Przedsięwzięcie współfinansowano ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego w ramach Zintegrowanego Programu Operacyjnego Rozwoju Lokalnego oraz z budżetu państwa. Współczesność bowiem wymaga od pracowników urzędów i instytucji lepszej wydajności pracy. W dobie szybkiego postępu technicznego sprawne posługiwanie się komputerem jest więc umiejętnością niezbędną. Pracownikom administracji kurs dał zatem możliwość podniesienia jakości pracy i obsługi interesantów.
 Remigiusz Dębek dumny ze Jedna z grup szkolenia komputerowego swego certyfikatu Tekst i fot. Adam Trofiniak
Więcej w 5 (158) numerze dwutygodnika "Ziemia Makowska"...
Mistrzowie tenisa stołowego W piątek, 3 marca, w hali sportowej Zespołu Szkół w Makowie Mazowieckim, odbyły się Mistrzostwa Województwa Mazowieckiego w tenisie stołowym, w których udział wzięła młodzież ze specjalnych ośrodków szkolno – wychowawczych. Do walki o medale stanęły reprezentacje: Makowa Mazowieckiego, Warszawy, Ciechanowa, Radomia i Łosic. Zawody zostały zorganizowane przez oddział terenowy Społecznego Towarzystwa Sportowego „Sprawni Razem”, któreg | |